Fantastyka · 10 min czytania
Ines "Początek"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Prolog
A niby co miałam myśleć trzymając na rękach umierająca istotę,za która przyjdzie mi oddać życie. Śmierć...Może była łatwa, spokojna może jej potęga ,moc miały sprawić mi ból. Ale umrzeć ,za kogoś kogo się kocha wydaje się być dobrą możliwością..Co mogłam ja??Bezradna kukła na sznurkach tego co nazywa się Bogiem .Tylko dlaczego on we mnie nie istniał?? Dlaczego tuż przed śmiercią opuścił mnie. Zostawił z tym potwornym omenem. Ogromne wrota powoli rozwarły się i stanęłam oko w oko z szatanem,obłędem ze śmiercią...
„Przebudzenie”
Przewróciłam się na bok. Moje stare zniedołężniałe łóżko stęknęło bezradnie. Spojrzałam na zegarek : 5.30. bez namysłu zatopiłam twarz w poduszce. Szłam aleją w parku „The little forest, było zupełnie ciemno. W oddali paliła się tylko jedna latarnia . Ruszyłam w jej kierunku . Potykałam się niezdarnie o co większe kamienie. Byłam już u celu , moje spragnione światła oczy chłonęły każda smugę,każdy promień. Nagle coś zagrodziło mi drogę. Coś o niewymownie bladej cerze,wręcz białej. Człowiek...Był niesamowicie piękny taki...perfekcyjny, idealny. Zbliżył się do mnie. Odruchowo cofnęłam nogę jednak nic innego w moim ciele nie miało zamiaru choćby drgnąć. Byłam zafascynowana jego urodą perfekcyjnością. Coś w nim budziło we mnie niepokój. Starałam się zacząć myśleć racjonalnie zapomnieć o jego boskim ciele i wtedy dotknęła mnie jego lodowata ,jedwabista skóra. Chwycił mnie za nadgarstki. Uścisk miał silny,żelazny. Skóra zimna jak lód spowodowała u mnie dreszcze ,które szalały na całym moim ciele. Po co tu przyszłaś?- zapytał ostro -Ja ? Oj no...hm -milcz!!-skutecznie zakończył moją bogatą wypowiedź. Wbiłam wzrok w ziemie by okazać skruchę. On wzmocnił uścisk tak ,ze powoli zaczęłam tracić czucie w koniuszkach palców -Boisz się śmierci?-zapytał. Pytanie zbiło mnie z pantykułu. Po co o to pytał? -Co??- musiałam przecież coś z siebie wykrztusić Odpowiedz!!- wrzasnął -Nnnie- wyjąkałam przestraszona jego nagłym wybuchem. Na jego twarzy zagościł uśmiech. Ja stałam unieruchomiona i coraz bardziej przerażona -To dobrze- i uwalniając jedną moją dłoń pogłaskał mnie po policzku. Spojrzałam na niego zdezorientowana po czym znowu wbiłam wzrok w ziemie - Spójrz na mnie- szepnął. Nie zareagowałam- -No spójrz- krzyknął a ja podniosłam niechętnie wzrok. -Tak lepiej...Musisz na mnie patrzeć kiedy będę cie zabijał.- Wydałam z siebie zduszony okrzyk ,co wyraźnie go rozbawiło -Kim jesteś??- zapytałam zdezorientowana -Zabójcą,potworem jestem...Jestem wampirem -odsłonił zęby i jego lodowate wargi wpiły się w moją pulsującą życiem szyje... * * * Obudziłam się mokra od potu. Odruchowo sięgnęłam ręką szyi . Nic na niej nie było. Odetchnęłam z ulgą i spojrzałam przez okno. Emily właśnie wsiadała na swój biały skuter . Z trudem podniosłam się z łóżka, wsunęłam na nogi kapcie i poczłapałam do lusterka,by ocenić moje sińce pod oczami. Były ogromne i przerażająco ciemne. Mojej osobie jednak to nie przeszkadzało bo nigdy za bardzo nie przejmowałam się makijażem i ubiorem . Mimo to lubiłam wyglądać schludnie. Moja skóra była dziś dziwnie blada, usta raziły czerwienią. Wyglądałam jak wampir...Szybko odrzuciłam tę myśl przypomniawszy sobie mój senny koszmar. Wyjęłam z szafy luźne dżinsy i bawełniany t-shirt z nadrukiem „ Nawet i tym nie myśl”. Zbiegłam po schodach do kuchni. Na lodówce wisiała przypięta zielona karteczka:
Część 22 / 2
"Ines!! W lodówce masz obiad, Wrócę dziś bardzo późno bo mam ważne spotkanie biznesowe. P.S Nie czekaj na mnie Całuję" Em. Zgniotłam kartkę w dłoni. Czy ja jestem dzieckiem?Umiem o siebie zadbać. Wiem jak zrobić obiad. Nerwowo otworzyłam lodówkę. No jasne zupka -delicje. Chwyciłam miskę i pospiesznie wylałam zawartość do zlewu. Co jeszcze?? Wygląda na to ,ze Em nie za bardzo się wysiliła. A jej spotkania biznesowe?? Od kiedy fryzjerki chodzą na spotkania biznesowe. Myśli ,ze nie wiem, gdzie wybiera się po skończeniu pracy. Snuje się od knajpy do knajpy popijając piwo,drinki i paląc fajki. Upija się i naćpana wraca w środku nocy. Moja siostra!! może i jest adoptowana ale to w końcu moja siostra. Tak prowokuje śmierć!!Czy aż tak zależy jej ,żebym została sama tutaj w tym przeklętym mieście w tym przeklętym domu. Jasne zawsze mogę jechać do ojca do Anglii albo do mamy do Francji. Ale nie chce tak bardzo tego nie chce! Moje rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi. Ruszyłam w ich kierunku. Otworzyłam. Za nimi stał ...Cudowny mężczyzna. Perfekcyjnie zbudowany jego twarz perfekcyjna pod każdym względem. Wyglądał zupełnie tak jak ten z mojego snu .Przeszył mnie dreszcz. Ale...przecież to był tylko sen...
„Auto”
-Hej!- zawołał wesoło chłopak -Cześć!- odpowiedziałam zaskoczona Mieszkam obok więc