Fantastyka · 4 min czytania
Inferno: Rozdział I "CZAS"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział I CZAS
Pociąg był jak zwykle zatłoczony, jednak nikt nie usiadł koło mnie. Wyglądałam normalnie, ale to coś innego odpychało ludzi. Patrząc myśleli tylko „ta dziewczyna to nic nie dobrego”. Próbowałam skupić się na gazecie, ale ciążył mi gwar rozmów. Z rezygnacją przewróciłam kolejną stronę. Wtedy wszystko ucichło. Serce szybciej zaczęło mi bić i już wiedziałam co się stało. Próbując opanować puls, powiedziałam: - Czego chcesz? – Usłyszałam krótki, dźwięczny śmiech. Puls w miarę wrócił mi do normy, więc przełknęłam ślinę i podniosłam wzrok. Naprzeciwko mnie siedział młody mężczyzna w garniturze. Nie mogłam nie zauważyć, że jest szalenie przystojny. Ciemne włosy, ciemne oczy i ten garnitur. Rozejrzałam się po przedziale. Wszyscy byli zamrożeni w swojej małej chwili. Byłam pewna, że nie będą pamiętać z tego ani sekundy. - Anastazjo, takie oschłe przywitanie? Jestem zdegustowany. – Uśmiechnął się do mnie krzywo. Miałam ochotę wybić mu te bielutkie, idealne zęby. - Czego chcesz? – powtórzyłam pytanie. Niecierpliwie odgarnął włosy z czoła i poprawił marynarkę. Oczywiście zdążyłam zobaczyć ruch jego zgrabnych ramion i barek. Jakże jestem głupia, że w tej chwili skupiam się na walorach zewnętrznych tego mężczyzny. W jego oku pojawił się ten niebezpieczny błysk, jakby umiał czytać mi w myślach. - Chciałem tylko dać znać, że twój czas się kończy. – Odpowiedział. - Jakbym nie zdawała sobie z tego sprawy. – Wybuchnął gromkim śmiechem, od którego przeszły mnie ciarki. – Możesz odejść, Lucyferze. - stwierdziłam, patrząc mu prosto w oczy. - Oh kochanie, nigdzie mi się nie śpieszy, a my na razie tak rzadko się widujemy. Co słychać? – Uśmiechnęłam się do niego, wymyślając między czasie na ile ludzkich sposób mogłabym go zabić. - Jak dla mnie widujemy się nawet trochę za często. Co powiesz na kolejne odwiedziny za sto lat? Hmm taka ładna okrągła liczba… - Jego lekki uśmiech…