Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 5 min czytania

Instrukcje przeciwpożarowe, czyli dziennik.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Instrukcje przeciwpożarowe, czyli dziennik.

1. Czekam. Udaje że mam inne sprawy, dużo ciekawsze i bardziej pochłaniające, ale czekam. Gdy napiszesz wcale o tym nie wspomnę - opowiem ci tylko jakąś błahą ciekawostkę sprzed pięciu minut. Będę górą, nie wspomnę o tym wcale. Ty pochwalisz się ważnymi rzeczami które robiłeś w tym czasie, a ja -zazdroszcząc - będę próbować je ośmieszyć, żałując że zmarnowałam tyle czasu. Czas ostatnio dziwnie mi leci, trwa jakby odliczanie przed odjazdem. Jeszcze miesiąc, jeszcze tydzień, ostatnie dni, ostatni wieczór. Nie lubię zmian, a tu nagle zostawiam wszystko i biegnę za tobą jak szalona. Dlaczego to robię? Przecież żyło mi się tutaj tak dobrze, trwając w tym bezpiecznym świecie cały czas, bez niespodzianek czy większych zmartwień. Przypominało mi się coś z dzieciństwa, wspomnienie z bardzo dawnych lat - leniwie spędzane dnie za dniem, powtarzane czynności.. wtedy byłam znudzona, chciałam zmiany. Aż do pewnego momentu gdy znalazłam się w wirze wydarzeń, nad którymi nie miałam kontroli. Uczucie bezsilności, noc, tłum i stłuczone butelki. Uciekając do domu w strachu próbowałam wymazać to z pamięci. Wracam - grill, znajomi - cześć! - przechodzę nad tamtym do codzienności, chcę zapomnieć i być bezpieczna. A teraz znów na własne życzenie wpadam w ten wir, nie wiedząc co będzie dalej, czym tym razem tak łato zapomnę.

Wsłuchuję się w cichy szum, zdaje mi się że przed chwilą go nie było. Słyszę ujadanie psa, wracam jakby do rzeczywistości od której uwolniłam się chyba jakiś czas temu. Tak miło było być gdzieś daleko, już nawet nie pamiętam gdzie ale pozostaje jeszcze przez chwilę pod wpływem tej fali marzeń. Może byłam w rodzinnym domu? Na stole widzę kubek wypełniony mętną herbatą. Chyba jest już zimna - ostatnio za bardzo się rozczulam i uciekam gdzieś w siebie. Nie ma cię już tydzień. Nigdy nie znikałeś na tak długo, zaczynam się martwić. Nachodzą mnie czarne myśli - czy to moja intuicja daje mi coraz wyraźniejsze znaki bo te subtelne ignoruję? Już to wypowiedziałam w mojej głowie ale jeszcze walczę próbując to racjonalnie wyjaśnić. Coś musiało pójść nie tak, inaczej dał by mi jakiś znak przez kogoś bezpiecznego. Usłyszałabym w potocznej rozmowie ze znajomym jakieś "nasze" słowo albo zobaczyłam pewność w jakichś przypadkowych oczach. Wiedziałbym wtedy że jest bezpieczny i wraca. Ale tym razem nic takiego się nie zdarzyło. Uciekam do pracy, biorę torbę

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Instrukcje przeciwpożarowe, czyli dziennik. — czytnik · opowiadania