Filozofia · 3 min czytania
"Intimissimi" - rozdział Vi{poemat prozą
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zieleń.Wszystkie jej odcienie.Piasek przesypuje się między moimi bosymi stopami. Coś jak wędrówka,surowa,odmierzana jakimś twardym rytmem.Ciszy nie mąci nawet najlżejszy powiew wiatru. Nie idę sam- Ty mi towarzyszysz.Kim jesteś?- nie odpowiadasz.Kiedyś Cię już widziałem,zawsze i nigdy,nigdzie i wszędzie.Ciągle zmieniasz twarz. Kiedyś,w rozpaczy,myślałem,że nie masz już siły przemienić się i zauroczyć mnie na nowo. Wtedy ujęłaś moją ciężką głowę w swe niewidzialne ręce i patrzyłaś mi w oczy,długo,długo i bez słowa. Wtedy na zawsze zwyciężyłaś.Wiem,kiedyś przyjdziesz po mnie i porwiesz do tańca śmierci,na czarne lśniące łąki. Lecz teraz,teraz jest czas walki.Muszę ująć w dłoń oszczep mych słów i nie wahać się - rzucać jak najdalej.Nie mam pewności kto przyjacielem ,a kto wrogiem pamiętam demony,które niszczyły zanim zdążyłem je rozpoznać,potem było już za późno,gdy zwichnięcie czegoś,co nazywam duszą stało się faktem. Często wyobrażam sobie koniec świata jako niemą walkę.Po czyjej stanę stronie,i czy będę miał rację,czy Bóg mnie nie oszukał,czy Sztuka nie jest tylko karmieniem tych właśnie demonów? Jestem zmęczony i potrzebuję zjednoczenia z tą ziemią,tak bolesnego jak to…