Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Dla dzieci · 10 min czytania

ironia losu

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ironia losu:)

Tak sobie siedzę i myślę, że jestem najszczęśliwszym kotem na świecie! Wiecie, dlaczego? To posłuchajcie.... Urodziłem się gdzieś w listopadzie. Jedyne, co pamiętam z dzieciństwa to zapach futerka moje mamy przemieszany z wilgocią piwnicy. Byłem jej najmniejszym, najsłabszym i najbardziej chorowitym dzieckiem. Moich pięciu braci tak zachłannie ssało mleko i tak mocno odpychało mnie od mamy, że bardzo często nie jadłem nic przez cały dzień. W końcu osłabłem na, tyle, że już nawet nie walczyłem o odrobinę mleka. Na dodatek przyplątało mi się jakieś wstrętne choróbsko, które całkiem skleiło mi oczka i zatkało nosek. Całymi godzinami siedziałem w zupełnej ciemności oddychając pyszczkiem a stado małych złośliwych potworków niemiłosiernie gryzło mnie po całym ciele. Byłem głodny potwornie głodny, ale nie miałem siły walczyć o pokarm. W końcu moje rodzeństwo opuściło naszą piwnicę a mama zniknęła gdzieś na zawsze. Zostałem zupełnie sam miauczałem z rozpaczy cichutko, ale nikt mnie nie słyszał. W końcu wypełzłem na korytarz i tam przykucnąłem czekając, aż śmierć uwolni mnie od cierpienia. Miałem gorączkę a ropa na moich oczkach zamieniła się w twarda skorupę. Nic nie jadłem od wielu dni i chyba nie dożyłbym następnego ranka gdyby nie cud... Czyjeś ręce ciepłe i miękkie podniosły mnie delikatnie i przytuliły. Próbowałem miauczeć, ale z gardła wydobywał się tylko szelest. Nie wiedziałem, dokąd mnie niosą, ale już wkrótce poczułem dziwny zapach.Ten ktoś mył mój pyszczek i oczka tak jak kiedyś moja mama czymś ciepłym i mokrym. Jak się później dowiedziałem był to rumianek, który zresztą towarzyszy mi do dziś. Trwało to dość długo, ale wreszcie skorupa odmokła na, tyle, że dała się oderwać i próbowałem coś zobaczyć. Ale niestety moje oczka były pokryte gruba warstwą bielma. Nic nie widziałem nic nie czułem byłem zupełnie bezradny. Do pyszczka włożono mi jakiś przyrząd i próbowano wcisnąć na siłę trochę mleka, ale nie byłem wstanie nic przełknąć i całe mleko lało mi się po szyi. Jaki ja byłem wtedy malutki! Mieściłem się na otwartej dłoni a miałem już wtedy ok. 4-5 tygodni. Noc przespałem jednak w ciepłej i miękkiej pościeli a moja nowa mama była ze mną cały czas i po kropelce wpuszczała mi ciepłe mleko do pyszczka masując przy tym mój brzuszek. W końcu z błogości, jaka mnie ogarnęła zasnąłem. Udało mi się nawet chwilkę pomruczeć. Już następnego dnia byliśmy u takiego lekarza od zwierząt. Oj nie było to przyjemne i do dziś wolę unikać tego miejsca. Zostałem pokłuty dotkliwie w kilku miejscach do oczu wpuszczono mi jakiś piekący płyn a na grzbiet wysypano proszek! Brr.. okropieństwo całe szczęście moja pani była ze mną cały czas i drapała mnie za uszkiem. Myślałem, że to jednorazowa męczarnia, ale okazało się, że musiałem to znosić jeszcze przez tydzień! Ale o dziwo! Po paru dniach mogłem już oddychać przez nosek a mgła na moich oczkach zaczęła się jakby przejaśniać. Widziałem już kontury otaczających mnie przedmiotów a różni ludzie głaskali mnie i mówili miłe słowa: o jaki śliczny koteczek! Jakie maleństwo! A czy on jest prawdziwy? To nie maskotka? A ja grzałem się spokojnie przy szyi mojej pani a dokładnie w jej golfie, ponieważ pani zabierała mnie ze sobą wszędzie nawet do pracy. Dzięki temu mogłem być karmiony co 2-3 godziny no i przede wszystkim było mi ciepło i bezpiecznie. Na imię dano mi Filip. To pewnie, dlatego że wyglądam jak prawdziwy książę jestem czarny z biały krawacikiem, skarpetkami i rękawiczkami. Po prostu przystojniak ze mnie! Ale wracam już do mojej opowieści. Po jakimś czasie, gdy już mogłem ustać na własnych nogach i samodzielnie jeść zacząłem zwiedzać mój nowy dom. W trakcie wędrówki odkryłem wyjątkowo spokojne miejsce do załatwiania potrzeb no... wiecie, jakich. Było ono w samym rogu pokoju miedzy meblami. Doskonałe, spokojne, zaciszne nikt mi nie będzie przeszkadzał - pomyślałem. Nie zastanawiając się dłużej zaznaczyłem je sobie tak, aby je później łatwo znaleźć. Miałem w prawdzie swoja kuwetę z piaskiem, ale stała na środku łazienki a ja potrzebowałem odrobimy intymności. Zacząłem, więc odwiedzać moją nową toaletę i zupełnie nie wiem, czemu rozpętało się w domu takie piekło! Oberwałem ścierką po grzbiecie usłyszałem kilka przykrych słów pod swoim adresem a na dodatek moja pani użyła wyjątkowo cuchnącego środka, którym potraktowała moje ustronne miejsce tak ze straciło cały swój urok. Jednak nie poddawałem się. Następnego ranka postanowiłem zniweczyć obrzydliwy zapach unoszący się z mojej toalety i zrobiłem z niej ponowny użytek. O zgrozo! To nie był chyba najlepszy pomysł, bo sytuacja stała się już o wiele groźniejsza. Gdy tylko zbliżałem się do tego miejsca oblewał mnie strumień lodowatej wody z takiego małego kolorowego urządzenia! Brr... nie wiem doprawdy, dlaczego, aż tak zależało im na tym kawałku podłogi. Moi opiekunowie posunęli się nawet do tego, że przesunęli na to miejsce kanapę! Zupełnie odcięli mi możliwość…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
ironia losu — czytnik · opowiadania