Przygoda · 13 min czytania
Iskierka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 4
Noc zbliżała się wielkimi krokami, a niebo zakryła czarna płachta, pełna małych świecących się igiełek, które połyskiwały w świetle coraz mocniej błyszczącego księżyca. Piotrek położył się wygodnie do łóżka, gdy do jego pokoju zaglądnęła mama.
- Dobranoc - powiedziała cicho.
- Maaamo .. – zawołał nieśmiało Piotrek.
- tak, co tam ? – zadając pytanie zbliżała się do jego łóżka i z wielką troską przyglądała się synkowi, który w dniu dzisiejszym był pierwszy raz w szkole.
- eeee….no bo - Piotrek nie wiedział jak zadać pytanie, które siedziało mu w głowie od samego ranka, gdy tylko go ujrzał pod budynkiem szkoły.
- słucham Cię Piotruś. Coś się stało? – usiadłszy obok niego, podciągnęła mu kołdrę pod sam nos i ucałowała w czółko, na co on zareagował beztroskim uśmiechem.
- wiedziałem dzisiaj takiego pieska – mówiąc to skierował wzrok w drugą stronę.
Część 22 / 4
- rozmawialiśmy już o tym z tatą. W tym momencie nie możemy sobie pozwolić, niestety na żadnego pieska – nie będzie się miał nim kto zajmować…
- wiem mamo, ale ja nie o to chciałem … - fala krępacji powoli ustępowała.
- to o co chodzi z tym pieskiem ? – zapytała zdumiona.
- no bo – zaczął powoli – dzisiaj przed szkołą widziałem takiego pięknego pieska. Był inny niż te, które zawsze widziałem ..
- a dlaczego? – dopytywała się mama.
- on był, znaczy się, był po prostu bardzo ładny, najładniejszy jakiego widziałem od zawsze – odpowiedział i spojrzał mamie w oczy – wszyscy wiedzieli co to za piesek, a tylko ja nie wiedziałem – jego mina wyraźnie posmutniała.
- a skąd wszyscy wiedzieli? Był to pies jakiegoś Twojego nowego kolegi ?
Część 33 / 4
- nie, właśnie że nie, ale wszyscy moi koledzy wołali na niego Iskierka, a ja się bałem, bo nie wiedziałem, czy mogę - mówiąc, szybko schował całą twarz pod kołdrą.
- ojjj Piotruś, wyłaź stamtąd – zaczęła ciągnąć pościel w dół – noooo juuużżżż – zaczęła się do niego uśmiechać. – chyba wiem, o jakim piesku mówisz.
- taaaaaakk??
- Tak. Ale mam propozycję, dobrze?
- Dobrze – odpowiedział zadowolony chłopiec.
- Opowiem Ci pewną historię, ale nie będziesz mi przerywał i zaraz po jej ukończeniu pójdziesz szybciutko spać, dobrze?
- dobrze, obiecuję – mama Piotrka uwielbiała opowiadać mu przeróżne opowiadania, a uśmiech na jego małej buzi, był dla niej największą za to nagrodą.
Część 44 / 4
- ale jeszcze jedno – powiedziała teraz stanowczo – musisz mi obiecać, że w żadnym wypadku nie będziesz podchodził do tego pieska, nawet jak Twoi koledzy będą to robić, dobrze? – jej głos był wystarczająco stanowczy, a Piotrek dokładnie zdawał sobie sprawę, co oznacza.
- dobrze – odpowiedział z pełnym zaciekawienia głosem.
- a więc dobrze, słuchaj mnie uważnie, bo historia, którą Ci opowiem, nie jest bajką ani baśnią. Jest legendą, która zaczyna się bardzo dawno temu….
Wszystko wydarzyło się kiedy jeszcze ani mnie, ani Twojego tatusia, nie było na tym świecie. Nasze małe miasteczko było sławne z powodu dość dziwnej i w pewnym sensie magicznej historii o psie, który nosił imię „ Iskierka” . Sami mieszkańcy nie wiedzieli dokładnie czy ten niepowtarzalny psiak, wabił się tak naprawdę, czy może ktoś kiedyś go tak zawołał i automatycznie się przyjęło. Jedno było pewne, ten piesek był niezwykły. Historia mówi, że pojawił się w naszym mieście wiele lat temu i że przyjechał tutaj jako szczeniak z pewną bardzo piękną, ale również młodą kobietą. Według tego, co głosi legenda, była ona córką lekarza, który miał objąć ważne stanowisko w miejskim szpitalu. Nikt niestety nie pamięta jej imienia ani jej rodziców, więc nie możemy sprawdzić czy tak było faktycznie. Lecz niezaprzeczalnym faktem jest, iż była ona wyjątkowej urody. Mimo swojego już wczesno kobiecego wieku
- co to jest „wczesno” ??
- była młodsza ode mnie , ale starsza od Ciebie – odpowiedziała szybko, a Piotrek sprawiał wrażenie zamyślonego, więc kontynuowała dalej.
Przyciągała wzrok każdego mijającego ją mężczyzny i wyróżniała ją jedna rzecz. Nigdzie nie ruszała się bez swojego małego przyjaciela. Był to piesek, o niespotykanej barwie sierści, tak pięknej jak wiosenne słońce i tak przyjemnej w dotyku jak Twoja pościel, kiedy budzisz się rano i nie chcesz z niej wstać. ( Chłopiec zaczął się lekko uśmiechać) . Ewidentnie kochała ona swojego towarzysza, a on ją. Lata mijały – córka lekarza dorastała, podobnie jak jej przyjaciel. Stał się większy, przybrał sylwetkę dorosłego zwierzęcia, lecz działo się to tylko na jego korzyść, bo im więcej spojrzeń przyciągała jego Pani, tym więcej osób interesowało się również nim. Legenda mówi, że Pani i jej pies zawarli tajemniczy pakt, dzięki któremu rozumieli się wzajemnie i mogli ze sobą swobodnie rozmawiać, jak Ty i ja. Dzięki temu również, byli tak nieprzyzwoicie piękni. Lecz pewnego dnia coś się wydarzyło. Iskierka, wyczuł inny zapach w domu swojej Pani. Był to pewien znajomy córki lekarza, który od czasu do czasu spędzał z nimi czas, gdy wychodzili się przejść po parku. Był to bardzo sympatyczny człowiek, za którym Iskierka przepadał, bo bardzo miło się do niego odnosił i z takim samym szacunkiem traktował jego przyjaciółkę, co było dla niego bardzo istotne. Dla każdego, kto był dla niej choć trochę niemiły, miał zarezerwowane osobiste powitanie - jak złapanie za nogawkę i poszarpanie przez chwilę, aż tamten zacznie szybko uciekać. Nie wiedział jednak, że dzień w którym pojawi się nowy przyjaciel jego Pani, codzienność do której był tak bardzo przyzwyczajony ulegnie wielkiej odmianie. Skończyły się wychodzenia na spacery, długie rozmowy lub wspólne sypianie, bo nowy przyjaciel Pani zaczął coraz częściej bywać u nich w domu i co gorsza zaczął zostawać na noc, co było powodem tego, iż Iskierka dostał specjalny koszyk do spania. Jednak nie to było najgorsze. Zło dopiero przyszło. Przyjaciel Pani zaczął pokazywać swoją drugą stronę pod nieobecność swojej przyjaciółki, co bardzo nie spodobało się Iskierce. Pan zaczął go nie lubić i coraz częściej wspominał Pani, aby się go wreszcie pozbyła, bo jak to będzie gdy będą mieli dziecko. Iskierka starał się opowiedzieć Pani wszystkie złe rzeczy jakie widział, gdy ona sama wychodziła z domu, lecz nie wiedział kiedy, ale utracił umiejętność przekazywania jej tego co widziały jego oczy – nie potrafił już z nią rozmawiać, a i ona go już nie chciała słuchać – miała teraz nowego przyjaciela, który ją oszukiwał. Iskierka był…