Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Historia · 5 min czytania

Ius primae noctis

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ius primae noctis

Żył ongiś w Lotaryngii hrabia Gotfryd Rouge, który – dzięki zasługom przez przodków dla króla i papiestwa położonym – posiadał włości ogromne. Zwany był przez powszechnie Czerwonym Smokiem, ponieważ podległymi sobie włościanami zarządzał szczególnie twardą ręką. Bezwzględnie też, zwłaszcza po tym jak jego piękna żona, będąc w połogu po urodzeniu drugiego syna, umarła w wieku dwudziestu zaledwie lat, egzekwował prawo pierwszej nocy. Był przy tym niezwykle wymagający: Ostrzegł wszystkich swych poddanych, iż brak śladów krwi na prześcieradle spowoduje odesłanie świeżo upieczonej małżonki do posiadłości zamorskich i oddanie jej na uciechę czarnych niewolników, pana młodego każe zaś wykastrować. Nie były to zresztą czcze pogróżki, bo dwakroć już zdążył je spełnić. Mimo rozlicznych petycji poddanych, on trwał twardo przy swoim. Nie poddał się nawet naciskom biskupa, który sugerował mu, by na wzór innych panów godził się na wykup tego przywileju. Biskup przekonywał go, że noc spędzona przez młodą małżonkę nie z mężem, któremu przysięgała wierność, lecz z nim – stanowi złamanie przykazań bożych. Hrabia twierdził jednakowoż, iż to nie tylko jego prawo, ale także obowiązek, który musi spełniać. Wszelkie próby buntu tłumił z bezwzględnością, przy pomocy gwardii oddanych sług. Głowili się poddani, jak sobie poradzić ze Smokiem, aż którejś niedzieli, po wyjściu z kościoła dojrzeli przed bramą jakiegoś, dziwnie odzianego – ni to mnicha, ni to żebraka. Cicho nucił w niezrozumiałym języku jakąś dziwną pieśń. Potem zaczął śpiewać coraz głośniej i wyraźniej, aż w końcu ludzie poznali, że śpiewa o nich, o ich niedoli i o Czerwonym Smoku, więc skupili się wokół śpiewaka. Nagle zapytał: – Smoka chcecie się pozbyć? A może wolicie za-mienić go w baranka? Ludzie zaczęli nieśmiało potakiwać, rozglądając się czujnie wokół, czy nie ma w pobliżu któregoś ze sług Gotfryda. Wówczas „żebrak” rzekł: – Jest na to sposób, ale – by go poznać – musicie się ze mną spotkać o północy na uroczysku. Wtedy wszystko wam objaśnię.

W ciemnych ostępach lasu znajdowało się miejsce uważane przez okolicznych mieszkańców za nawiedzone. Krążyło mnóstwo legend, opowiadanych przed snem, lub w czasie różnych prac gospodarczych prowadzonych w izbie. Mówiono o wilkołakach, strzygach i innych upiorach, które zabijały ludzi.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ius primae noctis — czytnik · opowiadania