Rodzina · 3 min czytania
JA
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jestem już. Najpierw nie było nic, tzn. nie było mnie; a potem nagle, bez ostrzeżenia, bez mojego udziału, jestem… Ja już dawno jestem. Najpierw byłem w miejscu takim… no, takim dziwnym, ciemnym, ale miłym. Byłem w mamie. Słyszałem bicie jej serca, ono mnie usypiało i biło ciągle… Bum, bum… bum, bum… Cały czas rosłem, a potem, nagle usłyszałem inne bum, bum… To biło moje serce! Tak się zdziwiłem, że prawie zacząłem płakać. Pamiętam, że na samym początku czułem dziwny niepokój. Mama była ciągle zdenerwowana, płakała a wszyscy na nią krzyczeli. I czułem się tak, jakby to wszystko było przeze mnie. Było mi strasznie smutno, przecież nie zrobiłem nic złego, ja… ja po prostu byłem… Czy to źle? Aż w końcu przestali krzyczeć i mama coraz częściej mówiła do mnie. Lubię jej głos, jest taki miły. I głaskała swój brzuch, choć na początku nie czułem tego, ale potem… to bardzo przyjemne. W pewnym momencie poznałem też głos taty. Też go lubię, ale głos mamy jest milszy. On też chciał mnie głaskać. A najbardziej cieszył się, gdy kopałem. Dlaczego? Przecież to żadna sztuka. Ale dorośli są dziwni. A ja bardzo lubiłem rozprostować nóżki, albo zrobić koziołka. To takie fajne, przechylam się i już; bardzo mnie to cieszyło. Trochę przeszkadzał taki sznurek, ale jakoś się dało z tym żyć. Lubiłem ssać paluszka i ruszać rączkami. Ogólnie to tam w mamie było wspaniale, miło i tak… bezpiecznie. Ale nagle, nie wiem, dlaczego, coś zaczęło się zmieniać i właściwie wcale mnie to