Rodzina · 17 min czytania
JA I PAWEŁ
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
3 maj 2000r. - sobota Tego dnia miałam przyjść na imprezę do najlepszej koleżanki. Wraz z bliźniaczą siostrą wybierałyśmy się bardzo długo. W końcu wyszłyśmy. Po drodze wstąpiłyśmy po jej chłopaka. Po przyjściu bardzo się nudziłam, gdyż Linda była prawie cały czas z Wojtkiem, a prócz nich i koleżanki, Marty nikogo nie znałam. Rozmawiałam z kilkoma osobami, ale nie długo, gdyż prawie wszystkie dziewczyny były ze swoimi chłopakami. Koło 19 - tej pomyślałam, że za chwilę wyjdę tylko jeszcze posłucham swojej ulubionej piosenki... Gdy pożegnałam się z Martą i Lindą, poszłam ubrać buty. Gdy ktoś zadzwonił do drzwi dokończyłam ubierać buta i poszłam otworzyć. W drzwiach stał jasnooki brunet, a chwilę później koło mnie pojawiła się Marta. - Część Paweł! - powiedziała Marta - Myślałam, że już nie przyjdziesz. - Ale jednak się zjawiłem - odparł młodzieniec - Jakbym nie mógł przyjść do mojej ukochanej kuzynki?! - Jak przyszedłeś, to zajmij się moją koleżanką, która chce wyjść. - Jak masz na imię? - spytał się mnie. - Angelika. - Zostaniesz Angeliko? - No nie wiem. Już powiedziałam rodzicom, że wracam. - Zadzwoń proszę do rodziców, że jednak zostaniesz, nie znam tu nikogo prócz Marty, a wiem że większość to są pary, więc nie będę miał z kim za bardzo porozmawiać. - No dobrze. ...Rozmawialiśmy i tańczyliśmy ze sobą całą noc. Tyle co trwała impreza
4 maj niedziela Koło 10 - tej przyszłam do domu. Odrabiałam lekcje na poniedziałek, a chwilami myślałam o miłym głosie Pawła. Tamtego wieczora tyle się o nim dowiedziałam...
5 maj - poniedziałek Na przerwie podeszła do mnie Marta. - Angelika, rozmawiałam wczoraj z Pawłem i prosił mnie bym Cię jeszcze raz poprosiła o twój numer telefonu. Co Ty na to? - Powiedz mu, że mu nie dam. - Ale dlaczego? - zapytała zdziwiona. - Już mu to wytłumaczyłam. Na następnej przerwie podeszła znów do mojej ławki. - Mogę Cię prosić na chwilę Angeliko? - Oczywiście. Przepraszam Cię Linda na chwilę. Po wyjściu z klasy Marta zaczęła rozmowę. - Chcesz jutro do mnie przyjść? - Po co? - Przyjdzie do mnie Paweł. Zaproszę mojego chłopaka i pójdziemy się gdzieś przejść. - Widać, że Ci zależy by nas skumać. - Widocznie. To, co przyjdziesz? - Tak. O której? - Koło 17 - tej. - No dobra. Gdy podeszłam do ławki Linda zapytała ze zdziwieniem. - O co jej chodziło? - Chciała bym wpadła do niej jutro. - Przecież jutro masz kurs karate. - O kurczę zapomniałam. No trudno, to jutro nie pójdę. - Co? - To co słyszałaś. - Jesteś chora, czy mi się tylko zdaje. - dotknęła ręką mojego czoła i energicznie spuściła ją mówiąc - ale masz gorące czółko, czujesz się dobrze? - Przestań sobie żartować. - Jak nie idziesz na karate to znaczy, że chodzi o coś ważnego. Czyżby chodziło o tego chłopaka z którym widziałam Cię na imprezie? - Tak. - Opowiadaj. - Marta chce nas skumać, więc zaprosiła mnie do siebie do domu. - Prawidło. Jak Ty sama na to nie wpadłaś, aby się z nim umówić, to ktoś musi za ciebie przejąć pałeczkę. A co z jutrzejszym kursem? Przecież nie możesz tak po prostu nie iść. - Mogę Cię więc prosić, abyś poszła za mnie? - Wiesz, że ja nic nie umiem i zaraz się skapną, że to nie Ty?! - Jak powiesz, że jesteś niedysponowana to uwierzą. - Tak sądzisz? - Tak samo zrobiła inna dziewczyna, która ma siostrę bliźniaczkę i nie chciała iść. - Ok. Przynajmniej się dowiem jak tam jest. - Dzięki.
6 maj - wtorek Po przyjściu do Marty zauważyłam w dużym pokoju swoją mamę i bardzo się bałam, że mnie pozna. Po wejściu do pokoju zauważyłam siedzących na łóżku i zajadających ciastka Konrada i Pawła. - Nie mogłaś mi powiedzieć, że jest u Ciebie moja mama? - Nie pomyślałam o tym. Całkiem sobie zapomniałam, że masz dzisiaj kurs. - Jaki kurs? - spytał się z zaciekawieniem Paweł. - Kurs karate - odpowiedziała Marta. - Aha. - Siadaj Angelika na łóżku - poprosiła koleżanka siadając na fotelu. - Nie dziękuję. Wolę sobie wziąć krzesło. - Boisz się mnie? - spytał brunet z lekkim uśmiechem na twarzy - Nie gryzę. - Wiem, ale na tym łóżku jest za ciasno dla nas trojga. - Siadaj Angelika - powiedział Konrad wstając z łóżka i usiadł na krześle. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy na różne tematy. W pewnej chwili Marta zaproponowała byśmy poszli do jakiejś dyskoteki. Wszyscy się zgodzili, więc wyszliśmy. Gdy tańczyłam wolny taniec z Pawłem poprosił mnie: - Możemy się umówić tutaj w sobotę. Chciałabym wcześniej, ale mam tyle zajęć, że nie mogę. - Przykro mi, ale w sobotę chodzę na kurs tańca. Ale jak chcesz to możesz iść ze mną. - No nie wiem. - Proszę. - No dobrze. Gdy taniec się skończył podeszła do nas Marta: - Chcę wam uświadomić, że jest późno i czas wrócić do domu. Będąc przed blokiem Paweł zapytał się : - Podasz mi swój numer telefonu Angelika. - Tak. Był taki prosty, iż nie musiał go zapisywać. Rozstając się pocałował mnie w policzek - cześć - powiedział wszystkim i poszedł na tramwaj.
10 maj - sobota Na kursie tańczyliśmy cały czas ze sobą, a gdy była przerwa przedstawiłam go starym kumplom. Jeden z nich był zły. Raz podszedł do mnie jako pierwszy, ale mu odmówiłam, próbował mnie wziąć na siłę, ale podszedł do mnie Paweł, więc zrezygnował. Gdy tańczyłam z Pawłem powiedziałam mu: - Ten z kucykiem, który tańczy z dziewczyną w różowej sukience był niby moim chłopakiem. - To dlaczego mi go nie przedstawiłaś? - Bo go teraz nienawidzę. To jest idiota, myślący tylko o sobie. Nie warto go poznawać. - Aż tak źle? - Tak. Po kursie Paweł odwiózł mnie do domu
17 maj - sobota Znów razem pojechaliśmy na kurs tańca towarzyskiego. Tańczyliśmy do 1830, a później wyszliśmy do kawiarni nieopodal budynku, gdzie odbywał się kurs. Kupił mi piwo. Najpierw wypiliśmy, później poszliśmy tańczyć. Gdy była wolna piosenka przytuliłam się do niego, a on mi jeździł ciepłą dłonią po plecach.
Część 22 / 2
23 maj - piątek Znów umówiliśmy się, tym razem u niego. Na początku czułam się nieswojo, lecz jak jego rodzice wyszli poczułam się jeszcze gorzej. - Co jesteś taka spięta? - Sama nie wiem. Może boję się iż do czegoś dojdzie? - A nie chcesz tego? - Nie. Choć, sama nie wiem. - Jak nie chcesz to nic nie będziemy robić. Wiesz, że jak by mi na tym tylko mi na tym zależało, to bym już Ci to dawno powiedział. Nie wiedziałam co powiedzieć. Wiedziałam tylko, że czuję się najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. - Zostaniesz moją dziewczyną? - przerwał krótkie milczenie. - Tak - zgodziłam się z wielką radością w sercu. Przysunął się do mnie i zaczęliśmy się całować.
13 - 14 czerwiec - piątek / sobota Tego dnia pojechaliśmy w szóstkę nad rzekę; Ja z Pawłem, Marta z Konradem i Linda z Wojtkiem. Rodzicom powiedziałyśmy iż jedziemy tylko we trójkę. Tata Marty podwiózł nas i rozłożył nam namiot. Po jakimś czasie przyjechali chłopcy i rozłożyli jeszcze dwa. Na początku kąpaliśmy się, a później zrobiliśmy ognisko. Koło 1 - ej położyliśmy się spać. Kwadrans później oświadczyłam Pawłowi, że idę się załatwić. Poszedł ze mną... Gdy weszłam do namiotu zdjęłam spodnie i położyłam się. Paweł po wejściu zamknął namiot i położył się na mnie. - Kocham Cię - powiedział szeptem. - A ja Ciebie. Najpierw delikatnie zsunął mi majtki... Czułam, że cała drżę z podniecenia. Gdy rano obudziliśmy się, szybko się ubraliśmy i wyszliśmy z namiotu. Na szczęście wszyscy jeszcze spali
16 czerwiec - poniedziałek To był pierwszy raz, kiedy przyprowadziłam do domu Pawła. Po jego wyjściu rodzice stwierdzili, że jest w porządku i nic nie mają do tego abyśmy się spotykali.
16 lipiec 2001 - niedziela Pojechaliśmy w szóstkę oraz z przyjacielem Wojtka: Markiem i jego dziewczyną Mariolą pod namioty na trzy dni. Nasi rodzice wiedzieli w jakim składzie jedziemy.
17 - 18 lipiec - poniedziałek/wtorek Tego dnia obchodziliśmy imieniny Konrada pijąc alkohol i tańcząc. Koło 24oo wszyscy byli zmęczeni, więc stwierdziliśmy że idziemy spać. Po jakimś czasie leżenia powiedziałam, że muszę się iść załatwić. Mogłabym iść sama, ale byłam kompletnie pijana. Gdy załatwiłam się podeszłam do Pawła i popchnęłam go na drzewo. I całując go po szyi zdejmowałam spodnie. Gdy skończyłam przesunęłam się kawałek do tyłu i przewróciłam na ziemie. On położył się na mnie i zaczął rozbierać. To był trzeci raz, w którym kochaliśmy się.
21 wrzesień - poniedziałek - Wiesz co mi się wydaje Linda?! - Co? - Chyba…