Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Melodramat · 7 min czytania

ja-samotna

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ja - samotna.

Coś smutnego. Coś bardzo smutnego. Tak, nie ma nic smutniejszego niż moje smutne życie. Bo każdy ma „coś”. Nawet jeśli „stracił”, to jednak w dalszym ciągu „miał”. Ja... nigdy nie miałam... Dlatego nie chodzi o to, że coś straciłam. Rodzinę, rodziców, rodzeństwo, przyjaciół, cokolwiek. Ja ich nigdy nie miałam. Więc co stracić miałam? Nic. Ale za to zawsze czułam...

Ból... Ból istnienia. Samotności...

Nie ma nic boleśniejszego niż ból samotności. Od niego uwolnić cię może tylko inny człowiek. Ale co, gdy tego innego człowieka nie ma? Co, gdy się nie ma nic, nikogo, niczego, a raczej... nie chce się mieć? Czy jest coś gorszego niż żyć w samotności, cierpieć w samotności, nienawidzić tej samotności... ale jednak samemu się na nią skazywać?

Coś takiego jak rodzina, miłość, przyjaźń nie istnieje. Dlatego nigdy ich nie miałam. Człowiek rodzi się samotny i w samotności umiera, nie ma co do tego żadnych wątpliwości.

Ja – (nie) samotna

Nie, to nie do końca tak, że jestem sama. W końcu mam „rodzinę”. Ale... co to za rodzina? Czy „to” można nazwać rodziną? Znienawidzony dom, w którym się spędziło całe życie... i który się opuszcza na zawsze...

Dom rodzinny. Dziecko, lat niewiele. Mieszka z rodzicami, starszą siostrą w dużym domu. Wokół wiele domów, takich samych, bądź innych. Przysłowiowe cztery ściany, ogród... Pozorne szczęście. Bo któż mógłby być nieszczęśliwy w takim wielkim, pięknym, czystym domu?

Małemu dziecku przynajmniej się wydaje, że jest szczęśliwe. Nie zdaje sobie jeszcze sprawy ze swojej samotności. Bo skąd ma wiedzieć, że jest samotne, skoro pozornie jest szczęśliwe? Pozornie, bo świat, w którym dorasta jest bardzo smutny i nieszczęśliwy. Choćby ci sąsiedzi, których brak... Ależ, nie zrozumcie mnie źle, oczywiście, że są. Sąsiedzi zawsze są, wszędzie. Ale... W wieku dziecka... tej małej dziewczynki... nie ma ani jednej osoby. Więc, z kim tu się bawić, spytacie? Z kim dzielić się radościami i smutkami, kogo można nazwać przyjacielem? Co zrobić, gdy dziecko ma zamknięte serce i nawet nie potrafiłoby nikogo do niego przyjąć? A gdy do tego serca, do tej samotności dochodzi jeszcze płacz nieprzespanych nocy...

Dziewczynka podrasta. Środek którejś nocy, słychać płacz. Mama każe jej i siostrze się zbierać i uciekać... niedaleko, ale jednak. Dziewczynka niewiele z tego rozumie... ale wie, że coś jest nie tak. Zwłaszcza, że to się powtarza... Raz na miesiąc, raz na dwa miesiące... Dwa razy na miesiąc, cztery razy na miesiąc... Dwa razy w tygodniu... Nie można już żyć w domu, w którym noc za noc rozgrywa się tragedia...

Mija parę lat. Dziewczynka jest już dużą dziewczynką. Coraz więcej już rozumie, ale i tak nic nie może na to poradzić. Ból samotności w tym wielkim domu zżera ją od środka. Wiele, wiele nocy, przepłakanych, straconych, bolesnych... Nic na tą samotność nie poradzi... Nic na ten dom, znienawidzony, nie poradzi. Nie można już żyć w domu, w którym noc za noc rozgrywa się tragedia...

Dziewczynka jest już prawie dorosła... ale nadal samotna. Nadal nie potrafi znaleźć swego miejsca w świecie. Nadal najbardziej na świecie nienawidzi tego domu,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
ja-samotna — czytnik · opowiadania