Romans · 7 min czytania
Ja, Wampirzyca cz.2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Cześć. - powiedział chłopak. - Och.. Cześć. - odpowiedziałam po chwili. Podałam mu książkę a ten wyjaśnił mi że tu pomaga. - Lubisz romanse? - zapytał podając mi kartę do podpisania. Przytaknęłam i odebrałam książkę. - Czekaj chwilę.. - zatrzymał mnie. Odwróciłam się. - Czy idziesz już z kimś na bal? - poczochrał swoją czuprynę. - Jaki bal? - zdziwiłam się. - Nie słyszałaś? Bal dla klas drugich.. - Nie wiem. - wzruszyłam ramionami. - Do zobaczenia Alex. - Do zobaczenia. - wykrztusił a ja uśmiechnęłam się do niego delikatnie wywołując tą samą odpowiedź.
- Czy mogłabyś mi wyjaśnić co to jest bal? - spytałam się Monici gdy tylko weszła do pokoju. - Bal? Aaa... Dyrektor się uparł by organizować to przyjęcie na sali do WF. Zawsze jest ładnie i nawet w sumie..fajnie. Trzeba przyjść z partnerem. Czemu pytasz? - Widzisz.. - zrobiłam zarumienioną minkę. Ta uśmiechnęła się lubieżnie. - Ktoś cię o to pytał? - zachichotała. - Na to wygląda. - wymamrotałam. - Widzisz.. Niedługo zostaniesz miss naszej skromnej szkółki. - Przestań. - walnęłam ją poduszką. Zaraz rozpoczęła się bitwa na poduszki i po chwili leżałyśmy w "morzu" pierza.
- Kolacja. - pstryknęła mi w nos Monica gdy studiowałam książkę z biblioteki. Ruszyłam za nią szybko.. Zaburczało mi w brzuchu na co moja syrenka zachichotała jak nastolatka. Jednak po chwili mogłam się zemścić bo u niej zabulgotało. - Kiedy jest bal? - spytałam po drodze. - W następnym tygodniu w Sobotę. - powiedziała i uśmiechając się przepraszająco poszła dołączyć się do stolika wilkołaków. Usiadłam z swoim posiłkiem koło wgryzającego się w mięso Colina. - Cześć. - mruknął jedząc. - Jak tam? - spytałam gdy miałam przerwę między ssaniem krwi. - Dobrze. - nie przerywał jedzenia. - Tylko tak trochę mi samotnie. - Samotnie? - zdziwiłam się. - Nie dzielę z nikim pokoju. - westchnął. - Na szczęście będę. - Będziesz? Ktoś dołączy do S? - zdziwiłam się. - Tak. W dzień balu przybędzie ten nooo... - Kto? - nic mi przecież Monica nie mówiła. - Syn Evergreen. - powiedział po chwili. - Syn królowej elfów? Serio? - to już mnie kompletnie zaskoczyło. Elfy strasznie stronią od grubiańskich według nich ludzi. Są dla nich niemili razy trzy. W sumie dla innych ras też oprócz wampirów i syren oraz innych wyjątkowych wyjątków. - No. Królowa chce się integrować więc posyła swego synalka. - powiedział Colin. Elfy i wilkołaki nienawidzą się tak bardzo że nawet nie chcą przebywać w tym samym pomieszczeniu. Dzieje się tak bo wilkołaki i elfy to jeszcze bardziej kompletne przeciwieństwa niż my i one. - Jesteś wściekły prawda? - mruknęłam. - Ależ oczywiście. - czy mi się zdawało czy jeszcze agresywniej zaatakował mięso.. - Nie martw się. - wzruszyłam ramionami. - Łatwo Ci mówić.. Wy się przynajmniej lubicie. - warknął. - Czyżbyś twierdził że jestem taka jak oni? - to mnie już zdenerwowało. Przecież starałam się go pocieszyć! - Nie. Sorki ale się wkurzyłem że nic o tym wcześniej nie mówili. - uspokoił mnie i spojrzał swymi przepraszającymi oczami. Uśmiechnęłam się delikatnie i zaczęłam przy użyciu sztućców jeść mięso. - Uwaga, uwaga! - wstał nagle dyrektor. - Razem ustaliliśmy że