Medycyna · 5 min czytania
Jacek
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
podziękowania dla Izy i Joli
Teddiemu
Jacek lat 4
Czy jest coś wspanialszego, niż mknąć po zjeżdżalni? Odepchnąć się mocno dłońmi i sunąć z świstem w metalowej rynnie. Czuć we włosach powiew wiatru, pędząc ku dołowi. Potem można podnieść się, podbiec do drabinki, wspiąć się i zrobić to jeszcze raz. Czy jest coś wspanialszego?
Jacek lat 9
Czy jest coś wspanialszego, niż mknąć po zjeżdżalni? Odepchnąć się mocno dłońmi i sunąć z świstem w metalowej rynny. Czuć we włosach powiew wiatru, pędząc ku dołowi... Ale potem trzeba czekać na mamę. Ona nigdy się nie spieszy. Mógłby wprawdzie krzyczeć, ale wie, co to oznacza. Nie zjedzie ani razu więcej. A tak przynajmniej ma jakąś szansę, by poczuć znowu ten pęd wiatru.
Część 22 / 2
- Zostaw mnie. Odejdź wiedźmo. Jesteś głupia.- Pielęgniarka beznamiętnie bandażuje go ciepłym kompresem. - To boli. Parzy. Nienawidzę cię. – Próbuje się wyrwać z dłoni. Bezskutecznie. Ma wprawny chwyt oprawcy. - Jesteś wstrętna. Ugryzę cię. Wypuścisz mnie, to cię ugryzę. Jednak jej to nie wzrusza. Wszystkie dzieci krzyczą. Ona i tak musi to zrobić. Tylko w ten sposób może mu pomóc.
Dlaczego tu jest? Z tego samego powodu co inni. Wolałby umrzeć. Ale nie pozwolą mu. Włożyli go do żelaznych płuc i bawią się nim. Jest taką samą zabawką jak pozostali, przecież jest chory. Łączą ich tylko bazgroły na karcie informacyjnej, kończące się: f. Landrie. Przychodzą, karmią go, czasem myją. Nikt nie pyta, czego chce. Zresztą po co? Oddychają za niego żelazne płuca. To wszystko, co teraz mogą mu dać.
Jacek lat 18
Amfiteatr.
Ruszył gwałtownie do przodu. Jeden schodek, drugi. Kółka staczają się coraz szybciej. I to światło. Widzi je coraz wyraźniej. Jest coraz bliżej. Nagle światło zgasło. Ktoś szarpnął za jego wózek. Wypadł. Uderzył twardo o posadzkę. Usłyszał jedynie cichy kobiecy głos. - Po co to robisz? - Nie chcę tak żyć. - Ale tak nie można. - A co ty wiesz o życiu? Odeszła. Ktoś wezwał karetkę i policję. Przybyli zadziwiająco szybko. Kiedy był na noszach zobaczył ją. - Jak…