Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 10 min czytania

Jacob Davis

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dzieciństwo W takiej sytuacji wielu by się po prostu przyznało do porażki i zamknęło te cholerną kopalnię. Ale nic Rick. On zawsze był prawą ręką ojca i po jego śmierci zaczął sprawować pieczę nad rodzinnym interesem. Jak dobrze, że to on jest pare lat starszy, a nie ja. Nigdy nie potrafiłbym pokierować tak ogromną grupą, jaka była potrzebna do odbudowy szybów. Mój starszy brat nie tylko potrafił zastąpić ojca we władaniu ziemią, ale także w byciu moim opiekunem. To on nauczył mnie, jak podporządkować sobie innych a także jak władać bronią. Zawsze mówił, że w tych czasach, aby przeżyć trzeba mieć język równie ostry jak szablę i pare naboi w spluwie na wszelki wypadek. Chciałbym być taki jak on. Silny, władczy i zdecydowany. Jednak dzięki naszej siostrze Emily, nauczyłem się czegoś, czego Rick nigdy nie pojmie. Nauczyłem się wybaczać. On schorowanemu chłopu, który źle pracuje odstrzeliłby łeb i nawet nie mrugnął przy tym okiem. Taki z niego twardy skurwiel. Ale mimo wszystko to mój brat i jestem mu wdzięczny za to, że po śmierci ojca zaopiekował się mną i Emily. Mogłem o niej nie wspominać. Teraz widzisz. Wcale nie jestem taki twardy, na jakiego wyglądam. Ale jak można nie płakać, gdy wspomina się zaginioną siostrę? A najgorsze jest to, że ci cholerni gangerzy z Hell Angels nigdy by jej nie zabrali gdybym jej lepiej pilnował. Była przecież jeszcze dzieckiem..

Najazd mutantów To w sumie norma, że od czasu do czasu jakaś banda mutków próbuje się dobić do naszych magazynów, albo przynajmniej porwać i zeżreć pare osób. Nikt się nimi tak do końca nie przejmował aż do tego dnia. Było to dokładnie rok po zaginięciu Emily. Miałem wtedy 20 lat. Początkowo do pacyfikacji najeźdźców Rick wysłał jak zwykle jedna grupkę ludzi. Zorientował się, że to za mało, gdy już było za późno. Usłyszałem kobiecy krzyk. Zbiegłem najszybciej jak mogłem na dół. Moja matka.. a przynajmniej jej część leżała w kałuży krwi. Jakiś ohydny stwór dobierał się do niej. Bez namysłu chwyciłem pistolet ojca, który trzymaliśmy nad kominkiem i władowałem w te żałosną imitacje człowieka pół magazynka. Jak dobrze, że ojciec nauczył nas żeby każdą spluwę trzymać zawsze nabitą. Udało się nam odeprzeć atak, ale ponieśliśmy poważne straty. Większość ludzi zajęła się odbudową zniszczonych domów. Tymczasem ja postanowiłem wyciągnąć z garażu stary motocykl i opuścić dom. Nie było już w nim ojca, matki ani Emily. A bratu tylko bym przeszkadzał.

Nowy Jork Udałem się na wschód by obejrzeć miasto, które ogłosiło się nową stolicą Stanów. I wiesz co? Wcale im się nie dziwie, że to zrobili. Nigdzie indziej nie widziałem szkół, supermarketów ani całej tej reszty. „Nieznajomość prawa nie usprawiedliwia od jego nieprzestrzegania.” Tak powiedział mi Colin. Jeden z wyżej postawionych tam stróżów prawa. No, ale skąd do cholery miałem wiedzieć, że nie wolno przechodzić „na czerwonym świetle”? Mają tam też pare innych popieprzonych pomysłów, ale tak naprawdę N.Y. to najlepsze miejsce w jakim kiedykolwiek byłem. A co do Colina to nadal mam mieszane uczucia. Ale dobrze jest mieć kogoś w Nowym Jorku, u kogo można zamieszkać nie bojąc się, że już się nie obudzisz. Każdy nocleg u niego kosztował mnie sporo gambli, więc dosyć szybko musiałem wyjechać. I w sumie to do dziś nie wiem, dokąd jadę. Kaznodzieja Kolejnym przystankiem w mojej podróży było Detroit. I od razu dam ci dobrą radę. Jak nie musisz – to nie jedź tam! Jeśli uda ci się nie zostać potrąconym przez kogoś pędzącego na motorze to możesz być pewny, że kolejny już trafi. Ja tak omal nie zginąłem. Jakiś lekarz, którego imię zupełnie uciekło mi z głowy poskładał mnie do kupy i jak widzisz jakoś się jeszcze trzymam. Choć paskudna blizna na lewym ramieniu się nigdy nie zagoi i zawsze będzie mi przypominać żeby nie wracać do tego miasta pełnego „dawców organów”. Jedyne, co mnie spotkało tam dobrego to, to że wyjeżdżając z miasta na oparach paliwa i z pustym magazynkiem zatrzymałem się przy starym, zniszczonym budynku. Mówiąc stary mam na myśli coś jeszcze starszego niż przedwojenny. Aż nie chce się wierzyć, że takie coś jeszcze stało, co? A jednak. Przynajmniej tak twierdził Ojciec Joseph Tomson, mieszkaniec tego przybytku. Słyszałem już wcześniej o kościołach i bogu, ale Ojciec Tomson wyjaśnił mi wszystko dokładniej. Zafascynowały mnie jego nauki. Zabawiłem tam jeszcze jakieś pół roku, po czym wyświęcił mnie na kapłana. Dokładnie w święta, tuż po wigilii wyjechałem w dalszą podróż. Jedyne, czego Ojciec Tomson oczekiwał ode mnie za tak długie utrzymywanie mnie i nauki to abym „Pokładał wiarę w Panu i zaszczepiał ją w sercach innych.” Na pamiątkę naszego spotkania podarował mi Biblię.

Biały Orzeł Wiesz jak to jest jechać przed siebie, czuć wiatr we włosach a za sobą zostawiać tumany kurzu? Tak? A Wiesz jak to jest w takim momencie nagle na pustej drodze, dosłownie 30m przed sobą zobaczyć ogromnego faceta z jeszcze większym…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Jacob Davis — czytnik · opowiadania