Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Wojna · 7 min czytania

Jak jednym celnym strzałem zostałem bohaterem woj

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W środy zazwyczaj niewiele się działo. Wszystko, co mogło wydać się interesujące albo już się wydarzyło, albo dopiero miało nadejść. Dlatego tak bardzo zaskoczyło nas to całe bombardowanie. Budynki zapadały się pod naciskiem eksplozji, ludzie biegali w panice zupełnie bez celu, wydając z siebie jakieś zupełnie niezrozumiałe dźwięki, a wszystko to w samym środku tygodnia. Przez następne kilka dni również zrzucano bomby, ale nikogo to już nie zadziwiło. Mnie ta cała wojna zupełnie nie zainteresowała. Czasem tylko irytowało, że w naszym ulubionym miejscu do picia stacjonują akurat żołnierze. Albo jak pewien człowiek z kulą w głowie przebiegł w odruchu pośmiertnym kilkanaście metrów, żeby paść u moich stóp. Czy oni na prawdę nie mogli robić tego gdzie indziej? To przecież potworne, aby na własnym podwórku nie dało się spokojnie wyżłopać browara. Porę roku również wybrali sobie średnią. Jeżeli by padały akurat śniegi, to sytuacji nie należałoby zaliczać do totalnie beznadziejnych. Zimą i tak ciężko o spożywanie w plenerze. Ale oni oczywiście musieli wybrać okres największych upałów, te ich nowoczesne czołgi nie będą przecież stać w hangarach kilka miesięcy dłużej! Każdego dnia ze stoickim patrzyliśmy jak nasze miasteczko coraz bardziej przypomina ruinę. Oprócz tego, zaobserwowanie czegokolwiek graniczyło z cudem. Pomijając dymy, który hektolitry wydobywały się bez przerwy spod nowo powstałych zgliszczy bądź ze specjalistycznego sprzętu wojskowego, ludzie i tak pokazywali się rzadko. Większość z nich znajdowała się przecież pod ziemią czy to w schronach czy zbiorowych mogiłach. Oprócz siebie nawzajem widywaliśmy w zasadzie tylko wojaków. Jednak oni najczęściej się kryli za murami, a jak już któryś wychylał łeb, to zaraz bez życia lądował na chodniku. Służbę armii rozpocząłem zupełnie przypadkowo. Gdyby któryś z chłopaków, nie przechodził akurat obok miejsca egzekucji wykonanej na mężczyźnie, odmawiającemu udziału w wojnie, to pewnie nie kupiłbym tej gadki o obronie ojczyzny. Jasne, fajnie zostać bohaterem i mieć własny rozdział w podręczniku od historii, ale piwo wydawało mi się jednak znacznie bardziej interesujące. Mój mundur miał dwie dziury na wysokości klatki piersiowej i jedną na brzuchu. Podobno facet, który nosił go przede mną rozwalił jakiegoś porucznika, w związku z czym powinienem czuć dumę. Czułem jedynie delikatny dyskomfort związany ze zbyt dużym rozmiarem uniformu. Na początku nikt mi nie wyjaśnił, że mam strzelać do tych szarych, więc moja droga do miana bohatera rozpoczęła się serią puszczoną w przyjacielski oddział. Szczęściem okazał się brak umiejętności obsługi broni, w przeciwnym razie mógłbym któregoś trafić. Major zawsze powtarzał, że w takiej sytuacji skończyło by to się zupełnie inaczej niż codziennym cerowaniem jego ubioru. Niezależnie od tego co by mi zrobił, pewnie nie trwałoby to zbyt długo, bowiem parę miesięcy później, jego ciało rozerwał granat. Ja naprawdę nie wiedziałem, iż przed rzutem należy wyciągnąć zawleczkę, a że wiedział o tym żołnierz, który go odrzucił, to już zupełnie nie jest moją winą. Zresztą majora nikt

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%