Akcja · 7 min czytania
Jak Jurek O. powstrzymał finalne liczenie, czyli d
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Bóg oburzył się. Jak to? Co się tam dzieje? Tak dalej być nie może! Trzeba podjąć odpowiednie środki zapobiegawcze. Podjąć odpowiednie decyzje i zmienić trochę statystyki. Ostatnimi wiekami bowiem, tak dziwnie się to wszystko jakoś układało, iż Piekło zdobywało większy odsetek dusz niż Niebo. Było to niepokojącym zjawiskiem dla pewnych kręgów Niebieskich, dlatego też rada Nieba wprowadziła w życie wniosek niejakiego Piotra „Skały” Świętego, o zmianę warunków pobytu w Niebie. Wniosek ten zawierał jeden tylko postulat. Mianowicie, wprowadzał zasadę „Róbta, co chceta”. Piotr Święty pomysł na ten postulat zaczerpnął podczas ostatniej swej wizyty na Ziemi w pierwszych miesiącach ostatniego roku przed końcem świata. Był to bardzo ważny czas dla Rady Nieba, gdyż zbliżał się nieodzownie czas podliczenia duszyczek w rywalizujących ze sobą organizacjach. Dla Piotra Świętego było to o tyle ważne, że to właśnie on, wespół z kolegą z Piekła Lucyferem Złośliwym mieli zająć się organizacją Finalnego Liczenia, zwanego potocznie przez ludzi Sądem Ostatecznym. Obie partie miały poniekąd jeszcze bardzo wiele czasu, ale widoczne było już na twarzach wszystkich zainteresowanych podenerwowanie, wywołane zapowiedzią pewnego małego, jąkającego się człowieczka w czerwonych okularach i żółtej koszuli, który twierdził, że on ma to wszystko w głębokim poważaniu, i nie interesuje go nic, gdyż jego Orkiestra grać będzie do końca świata i jeden dzień dłużej. Bóg był bliski szału. Jak to jeden dzień dłużej? O co gościowi do jasnej cholery chodzi? Obiecaliśmy mu stanowisko anioła przodującego, a on jeszcze wybrzydza?
Wspomnieć tutaj należy, że anioł przodujący było to wybitnie lukratywne stanowisko, przyznawane honorowo. Nie wiązały się z tą rolą żadne obowiązki, za wyjątkiem reprezentacyjnych, natomiast korzyści były ogromne. Anioł przodujący mógł robić dosłownie wszystko, nie martwiąc się o pozwolenia od Boga. Miał też pierwszeństwo w ponownym zasiedleniu Ziemi, która zostanie odnowiona po Finalnym Liczeniu.
Tak czy inaczej mały, jąkający się człowieczek w czerwonych okularach i żółtej koszuli widocznie był nie do końca zadowolony z propozycji Nieba i chciał się zabawić o jeden dzień dłużej niż pozostali, co nie było zbyt dobrze widziane w oczach Zgromadzenia Liczącego, ale tytuł anioła przodującego był mu przyznany przedśmiertnie, więc nie mieli za dużo do powiedzenia w tej kwestii. Mogli jedynie po cichu krytykować, co spotykało się z natychmiastową reakcją Boga, który przenikał ich umysły i karał za nieposłuszeństwo. Jednak prawdą jest, że nawet Bóg był zdegustowany postępowaniem małego, jąkającego się człowieczka w czerwonych okularach i żółtej koszuli, ale nie mógł przecież odwołać tytułu i ukarać delikwenta. Oznaczałoby to, że popełnił błąd nadając mu ten tytuł, a to spowodowałoby utratę autorytetu w oczach Rady, co było nie do pomyślenia, szczególnie w przededniu Finalnego Liczenia! Tak więc wprowadzono do życia zasadę „Róbta, co chceta” i okazało się, że działa ona znakomicie. Duszyczki przybywały milionami, otrzymywały natychmiastowe rozgrzeszenie i dostępowały piękna Nieba w całej krasie. Zdarzyły się nawet dwa…