filozofia · 3 min czytania
Jak Łyk Wody Kiedy Jestem Spragniony...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
{i}{b} nienagannym rytmem pędzi noc
serce bije w rytmie spacerującego starca wskazówki zegara nawet zwolniły w tej niekończącej się pogoni a gdzieś tam na zakurzonej półce znów brakuje kilku stron w nowej książce
kot skamle w niewyjaśnionych sposób nie wiadomo co chce przekazać jego egzystencjalne jęki przenikają budynki pełne sfrustrowanych, łaknących snu ludzi którzy nie potrzebują niezrozumiałej arii męczennika
melancholią napełnia blask księżyca nawet jego kształt odbity w czerni kałuży woda dająca ukojenie leży teraz u stóp jak niewolnik proszący o litość której nie otrzyma z przesytu pospolity stał się ten dar nieba
dym wypełnia atmosferę niepewności jakiegoś oczekiwania na cud choć już dawno powinni się pogodzić najgorsze kłamstwo ludzkości żeby czekali aby łudzili się że może sie coś jeszcze stać
zwykły chłód wszechogarniający codzienność para leci z ust z każdym słowem wśród zastępów niezliczonych przemów próbujemy przekazać rzeczy wspaniałe i cudowne tak znormalizowane że aż straciły swe piękne…