Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 7 min czytania

Jak osiągnąć prawdziwe szczęście?

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Szczęście to wbrew pozorom bardzo kruchy temat, gdyż każdy odczuwa je inaczej, na swój wybrany sposób. Jedni spełniają swoje aspiracje i marzenia, wyrywają się spod betonowego kisielu zwanego tabu i robią to co im naprawdę daję uczucie szczęścia. Drudzy, żyją w swoim zakłopotanym świecie, zniewolonym przez media, telewizje, rząd i religię... żyją w złudzeniu, że to co im podadzą na tacy jest ich szczęściem. Czy fakt iż niektórzy z nas wyrwą się spod tego czyni nas lepszymi, mądrzejszymi ? Może połowicznie, ponieważ dostrzegamy różnicę sami kreujemy swoją rzeczywistość i nie potrzebujemy tutaj zdania rządu czy kościoła. Jednakże i to nie sprawia, iż nasza egzystencja różni się tak dużo o egzystencji zagorzałych fanatyków, którzy robią pranie mózgu nieletnim. Ci wielcy bracia moi, którzy okrzykują się ateistami i agnostykami, tak naprawdę wiele nie różnią się od zagorzałych fanatyków. Spójrzmy na to rzetelnie jak już się za to zabieramy. Każdy "wolny" człowiek, który oswobodził się spod macek religii w swym szczęściu będzie chciał wyrwać spod jej władzy też osoby mu bliskie...(przepraszam za te małe uogólnienie) Zacznie zaburzać jego światopogląd, mieszając jego zagmatwane ale może szczęśliwe życie, frazami typu :Boga nie ma, żyjesz w kłamstwie... A może taka osoba, chce tego? Może dobrze jest jej żyć w złudzeniu, iż gdzieś ponad nami istnieje dobry papa, który go kocha. Mi samemu było strasznie trudno wyrwać się spod tej religii, ciągłe biadolenie, że świat bez religii jest zły i zatrzymywanie mnie w niej na siłę, sprawiły, że zrozumiałem czym jest pojęcia prawdziwej wolności. Mimo iż sam jestem niewierzącym nie mam zamiaru przekabacać na ten pogląd innych, gdyż uważam iż sprawa religii to wybór osobisty, który powinien zależeć od nas samych. Choć cholernie irytuję mnie ślepowierstwo niektórych z moich rówieśników nie podejdę i nie powiem mu "ty idioto po co wierzysz w gówno" (Nie chciałem nikogo obrazić)... Uszanuję jego wybór mimo iż został mu narzucony, mimo iż drażni mnie samego. Oczywiście jestem w stanie wymienić z nim poglądy przedstawić mu swój pogląd by poznał obie strony medalu, lecz warunkiem tutaj są jego chęci, może rozmowa ze mną sprawi iż na podstawie własnych przemyśleń dojdzie do tego. Tudzież nie mam zamiaru upaść tak nisko jak fanatyczny katolik, z którym mierzę się w gimnazjum, dla którego wszystko co jest inne niż on to sobie wykreował, albo zostało mu wpojone jest złe... Mogę powiedzieć iż odczuwam pewne stadium spełnienia, gdyż po około pół roku, rozmów i poruszania pewnych kwestii z Mr. Fanatico... zauważyłem iż kilku z moich rówieśników, zaczęło dogłębnie zastanawiać się nad swoją wiarą, miłe jest iż sami doszli do tego i w dniu dzisiejszym już nie tylko ja, zadaję uwłaczające pytania i wygłaszam kwestie, które spychają katechetę w kąt... Przykładem może być ostatnia lekcja o aborcji, która zakończyła się porzuceniem tematu, przez katechetę.

Mówimy o szczęściu, o szczęściu, które może dawać chrześcijaństwo i w istocie rzeczywiście je dawało, lecz

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Jak osiągnąć prawdziwe szczęście? — czytnik · opowiadania