Melodramat · 17 min czytania
Jak powracająca fala..
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 5
W ciszy wąskiej, pustej ulicy rozległ się nagle gwałtowny pisk opon samochodu wynurzającego się zza zakrętu. Blask jego świateł rozpraszający ciemność oślepił na moment dziewczynę, która nagle zatrzymała się na środku jezdni tak, że musiała ukryć twarz w dłoniach zaciskając jednocześnie powieki. Nie zrobiło to na niej większego wrażenia – przeszło jej nawet przez myśl, że ten nieobliczalny kierowca, który w ostatniej chwili zdecydował się jednak pozostawić ją przy życiu, mógł wreszcie uwolnić ją od cierpień. Mógł, ale tego nie zrobił... Dziewczyna, nim minęła dziesiąta sekunda, przeszła spokojnie na chodnik nie zważając większej uwagi na bluźnierstwa opasłego mężczyzny bez wątpienia skierowane do niej. Wieczorny wiatr rozwiewał jej ciemne, mokre od słonego deszczu, delikatnie pofalowane włosy gładząc subtelnie skórę jej szyi. Otuliła się szczelniej świadoma, że znalazła się oto u celu, do którego dążyła raczej podświadomie. Przecież nawet przez myśl jej nie przeszło, by w którymś momencie stanąć przed tą tak dobrze jej znaną bramą. Czerń zionęła z niej odstraszając, ona jednak zdecydowała się wejść do środka korzystając z tego, że była otwarta. „To musi być znak...” – pomyślała i skierowała się w stronę schodów roznosząc wokół głośny stukot obcasów o kamienną posadzkę. Serce ścisnęło się w niej mocniej, gdy uświadomiła sobie, że, kiedy ostatni raz wchodziła po tych drewnianych schodach, była najszczęśliwszą kobietą pod słońcem. Teraz cały jej świat zawalił się, a ona szła do człowieka, który przyczynił się do jej rozpaczy. Mimo że czuła do niego niechęć, stanęła wreszcie u progu drzwi do jego mieszkania. Wiedziała, że chociaż bardziej już nie mógł jej zranić, nigdy nie będzie w stanie go znienawidzić. Wciąż tliła się w niej maleńka iskierka miłości. Nie musiała długo czekać, aż otworzy jej drzwi. Stanął przed nią zdumiony widokiem swojej byłej dziewczyny, w nieodłącznych dżinsach i czarnej koszulce.
- Majka?... – jego ciemne, niemal czarne oczy rozszerzyły się ze zdziwienia, lecz zaraz się zreflektował i pociągnął ją do środka – Co się stało? – zapytał głosem, który zawsze tak bardzo go denerwował, a który dla niej kiedyś był całym światem.
Spojrzała na niego zaczerwienionymi oczami. Chłopak nie wiedział już, czy wciąż płakała, czy tylko deszcz tak bardzo zmoczył jej twarz. Nie widział jej od trzech miesięcy, od dnia, kiedy rozstał się z nią. Teraz stała przed nim cała zamoczona, a z jej oczu wyzierała taka rozpacz, która na moment ścisnęła go za serce.
- Adrian... – zaczęła szeptem, lecz on jej przerwał:
- Poczekaj. – zdecydował – Idź do mojego pokoju, a ja zrobię ci coś ciepłego do picia i porozmawiamy, dobra? – mimo że zapytał, nie oczekiwał od niej odpowiedzi lekko popychając ją w stronę swojego pokoju.
Majka domyśliła się, że tym razem jej były chłopak został w mieszkaniu sam, co nigdy nie zdarzyło się w okresie, kiedy byli razem. Westchnęła, ale nic nie powiedziała wykonując jego polecenie. Doskonale znała to mieszkanie, tą odrębną część starego budynku, w której znajdował się pokój Adriana. Zawsze, gdy go odwiedzała, zamykali się w tym małym światku zajęci wyłącznie sobą. Nic ich wtedy nie interesowało poza nimi... Łzy zakręciły się w jej piwnych oczach, kiedy uświadomiła sobie, że było to zaledwie trzy miesiące temu.
- Usiądź. – usłyszała nagle głos Adriana wchodzącego do pokoju.
Zamknął drzwi, jak miał to w zwyczaju, po czym na małym taborecie przed dziewczyną postawił kubek z parującym napojem. Majka zerknęła na chłopaka, ale nie zdecydowała się usiąść na łóżku, gdzie zaproponował jej miejsce.
Część 22 / 5
- Nie powinnam była przychodzić... – szepnęła nie patrząc na niego, choć wiedziała, że usiadł z drugiej strony łóżka, tak daleko od niej, jak to tylko możliwe - Pójdę już...
Adrian zerwał się ze swojego miejsca i chwycił za nadgarstek przechodzącą obok dziewczynę.
- Przestań. – rzekł stanowczo odwracając ją w swoim kierunku i kładąc swe dłonie na jej ramionach – To, że nie jesteśmy już razem, nie znaczy, że nie możesz zwrócić się do mnie z jakimś problemem.
- Daj spokój... – rzekła od niechcenia.
Spuściła głowę nie mogąc patrzeć w te ciemne oczy, które kiedyś spoglądały na nią z taką miłością. Jej świat nagle zawirował, gdy uzmysłowiła sobie, że do jej oczu napływa kolejna fala gorzkich, gorących łez. Przerażało ją to... Nie chciała, by je zobaczył po tym wszystkim, co zrobił z jej życiem.
- Powiedz mi... – szepnął tak, jak dawniej, pochylając się nad nią.
Majka z trudem przełknęła ślinę, po czym cofnęła się i usiadła na miejscu po drugiej stronie łóżka. Wiedziała, że Adrian ponownie zajmie jego drugi koniec. Powoli sięgnęła po gorący kubek trzymając go w obu dłoniach, co choć trochę ją ogrzało. Czuła, że chłopak obserwował każdy jej ruch. Upiła łyk, lecz zaraz potem spojrzała na niego już spokojniej. Jasne światło lampki nocnej wiszącej za jej plecami na ścianie oświetlało najbliższe otoczenie, chłopak zatem znajdował się w cieniu pokoju. Przez moment mierzyli się wzrokiem, w końcu jednak Majka zdecydowała się odezwać.
- Nie wiem, dlaczego tu przyszłam. – powiedziała cicho wyraźnie wymawiając każde słowo – Nie powinnam była... Nie chcę cię w to wciągać..
Część 33 / 5
- Więc jednak masz jakiś problem ... – stwierdził jedynie.
Uśmiechnęła się kwaśno. Tak, miała problem. Zawaliło się całe jej życie.
- Tak, mam... – potwierdziła.
- Mogę ci jakoś pomóc? – zapytał marszcząc brwi, a twardy wyraz jego twarzy wciąż się nie zmieniał.
- Nie sądzę...
- Majka, przestań. – pochylił się w jej kierunku – Chyba możesz mi powiedzieć. Może jednak uda się...
- Mam HIV. – przerwała mu obserwując, jak przyjmuje tę druzgocząca wiadomość.
Wpatrywał się w nią, jakby nie rozumiał, co do niego mówiła. Trawił jej brutalne słowa czując jednocześnie, jak narastała w nim panika. Wiedział, że był pierwszym mężczyzną Majki, nie mógł mieć tylko pewności, czy do tego wieczoru jedynym.
Część 44 / 5
- Chcesz powiedzieć... – zaczął cicho – że to ja... cię zaraziłem...?
- Nigdzie indziej nie mogłam się zarazić... – szepnęła pozwalając wreszcie swym łzom spłynąć po jej zarumienionych już policzkach.
Adrian ukrył twarz w dłoniach jakby starał się oswoić z tą koszmarną myślą, że zniszczył życie swojej byłej dziewczyny. Chwile przyjemności zostaną opłakane krzykiem rozpaczy...
- Maja... – spojrzał na nią, a ona ze zdumieniem stwierdziła, że i jego oczy iskrzyły w marnym świetle lampki od łez – Nie wiedziałem...
Zamknęła oczy. Już mu wybaczyła, a właśnie nie tego chciała. Pragnęła w końcu znienawidzić go, a nie na nowo budować w sobie pozytywne uczucia do niego. Nie widziała, że Adrian wyciągnął w jej kierunku ramiona, poczuła tylko, że przyciągnął ją do siebie. Odruchowo objęła go w pasie, jak to zwykła robić, lecz nawet wtedy, gdy uświadomiła sobie, w jakiej pozycji znalazła się z byłym chłopakiem, nie odsunęła się od niego. Obejmowana przez jego silne ramiona wtuliła policzek w twardy jego tors wdychając tak dobrze jej znany zapach.
- Rzeczywiście, nic na to nie mogę poradzić... – szepnął jej we włosy.
- Powinnam powiedzieć ci coś jeszcze... – rozmawiali szeptem, jakby w obawie, że mogliby zbudzić uśpione po kątach wspomnienia.
Uniosła głowę i spojrzała w zmartwione oczy mężczyzny. Wiedziała, że przeżywał to wszystko tak samo, jak ona, przez co czuła się spokojniejsza, kiedy nie musiała już w samotności dźwigać tego ciężaru. Zmarszczył brwi, lecz ona jedynie chwyciła jego dłoń i położyła na swoim brzuchu.
Część 55 / 5
Nie musiała nic mówić. Sam gest wystarczył, by zacisnął mocno powieki, doskonale wiedział jednak, że w ten sposób nie uda mu się uciec od tego, co powinien zrobić.
- Jeszcze w tym miesiącu weźniemy ślub. – powiedział, po czym spojrzał na zaskoczoną Majkę.
Chciała odsunąć się od niego, lecz przytrzymał ją swymi ramionami nie spuszczając jej z oczu.
-Powiedziałem ci kiedyś, że, jeśli do tego dojdzie, ożenię się z tobą. – ciągnął.
- Nie przyszłam tu po to, żeby wymuszać na tobie obietnice ślubu! - uniosła nagle, zupełnie nieoczekiwanie, głos.
- To ja ciebie zmuszę do ślubu. – Adrian nie zwrócił uwagi na jej jawny protest – Moje dziecko nie będzie wychowywało się bez ojca.
- Ale..
- Nie chcesz mnie, tak? – zmarszczył brwi