Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 11 min czytania

"Jak ptak..." cz. 2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

29 kwietnia. Dzień zakończenia roku szkolnego. Eliza kończyła swoją przygodę z liceum. Po uroczystości pożegnania trzecich klas dziewczyna udała się w to miejsce, w którym lubiła rozmyślać. Była ubrana w czarną, długą spódnicę, białą bluzkę i brązowy żakiet, a na nogach miała glany. Przysiadła sobie na murku ze smutną miną i wpatrywała się w niebo. Nie minęły 2 godziny jak w tym samym miejscu pojawił się jej znajomy, Robert. Znali się już parę miesięcy, zostali najlepszymi przyjaciółmi, takimi od serca. On ją wspierał w trudnych momentach, gdy ojciec nie dawał jej żyć, ona natomiast pomagała mu pozbierać się po utracie matki. - Witaj piękności - powiedział z szerokim uśmiechem. - A cóż to za okazja, żeś się tak wystroiła, hm? - Dzisiaj zakończenie roku szkolnego. Zaraz będą matury... Ale obawiam się, że nie zdołam dostać się na wymarzone studia. - odrzekła zasmucona. - Skąd ten pesymizm w Tobie? - zapytał zdziwiony Robert. - Żaden pesymizm, po prostu smutna rzeczywistość. Boję się matur. W tym roku trochę zlekceważyłam szkołę, bo musiałam zajmować się domem. - stwierdziła. - A jakie studia są Twoimi wymarzonymi? - zaciekawił się chłopak. - Marzę o japonistyce. Interesuję się kulturą Japonii, uwielbiam mangę, anime i wszystko co z tym związane. Zaraziłam się tym jak jeszcze byłam mała. Wtedy w telewizji zaczęli puszczać japońskie bajki. Od razu mnie to zainteresowało, ale nikt nie brał tego na poważnie, bo kto bierze pod uwagę to co myśli dziecko? - O, ciekawe. Też kiedyś się tym interesowałem. Nawet planowałem rozpocząć studia, ale niestety sytuacja z matką i rozumiesz... świat mi się zawalił, nie w głowie były studia. - rozmyślał Robert. - Nic straconego przecież. W każdej chwili możesz rozpocząć studia. - pocieszyła go dziewczyna. - Ty też możesz. Tylko nie wierzysz w siebie. - Nie nie wierzę, tylko wiem, że się nie uda. - posmutniała znów Eliza. - Mówisz mi, że nic straconego, a sama się poddajesz? Co to ma być? Uda się i już. Ja Ci to mówię.

Gdy nadszedł czas matur dziewczyna mocno się stresowała. Ale.. udało się. Gdy spotkała Roberta rzuciła mu się z radości w ramiona i pocałowała go w policzek. - Już, już, spokojnie. - próbował Elizę stonować chłopak. - Mam rozumieć, że zdałaś i idziemy teraz to oblewać? - powiedział. - Tak! Zdałam! Wyniki były nie z tej ziemi! W życiu bym nie pomyślała, że tak będzie. - wołała uradowana niewiasta. - Jak byś nie pomyślała? Przecież sam Ci to mówiłem! - oburzył się Robert. - No to idziemy oblewać Twoje zwycięstwo? - zapytał jeszcze raz. - W zasadzie to nie piję... Ale ten jeden raz mogę sobie pozwolić. - rzekła. Poszli do pobliskiego pubu. Elizie uśmiech z ust nie schodził. Nawet smak alkoholu, za którym do tej pory nie przepadała wydawał jej się przyjemny. Wszystko było dla niej piękne od kiedy wiedziała, że będzie robić to co w życiu kocha najbardziej. Nawet ciemne chmury na niebie wydawały się być jaśniejsze niż zawsze. Po świętowaniu chłopak zaproponował, że odprowadzi dziewczynę. - Przecież nie wiesz gdzie mieszkam. - odrzekła. - To mi pokażesz. Nie wypada pięknej damy zostawiać tak samej na środku drogi w jej wielkim dniu. Odprowadził Elizę, tam gdzie mu wskazała, a na pożegnanie dał buziaka w policzek. Zarumieniła się. - Należało Ci się. Wreszcie będziesz robić to czego pragniesz. - uśmiechnął się szczerze.

Następnego dnia dziewczyna przechadzała się smutna uliczkami miasta. Łzy płynęły po jej policzkach. Na twarzy miała ślad uderzenia, a jej warga była rozcięta. Poszła w swoje miejsce. Znowu świat wydawał się być ponury i szary. Mimo tego co osiągnęła. Był zimny wieczór. Wprawdziwe zbliżało się lato, ale temperatura na dworze była porównywalna z tą, która jest na jesieni. Padał deszcz. - Ej, księżniczko, co jest? - podszedł do niej Robert. Spotykali się tu niemalże codziennie od dłuższego czasu. Spojrzał na obitą twarz dziewczyny i zastygł mu wzrok. - Kto Ci to do cholery zrobił?! Kto?! - chłopak był ostro wzburzony tym co zobaczył. - Mój ojciec... Jak wróciłam wczoraj do domu stwierdził, że czuje ode mnie alkohol... - mówiła zapłakana Eliza. - I to on Ci to zrobił? - Robert zaciskał pięści. - Tak... Zresztą... Od kiedy moja matka od nas odeszła traktuje mnie jak kurę domową. Uważa nawet, że powinnam zrezygnować ze studiów by utrzymać dom. Ale wczoraj... Nie wiem co w niego wstąpiło. Jakby jakiś diabeł... - To moja wina. - posmutniał chłopak. - Niepotrzebnie wyciągałem Cię wczoraj na to piwo. - Przestań... On sam ma problemy z alkoholem. Może boi się po prostu, że ja skończę tak samo? - Nie broń go. Nikt nie ma prawa uderzyć kobiety. A tym bardziej tak wyjątkowej jak Ty. Przytulił Elizę mocno i poczuł coś niesamowitego. Uczucie, takie jakby chciał by nigdy nie opuściła jego ramion. - Nie płacz już, moja miła. Niedługo zaczniesz studia, wyjedziemy stąd i wszystko się ułoży. Dziewczyna zdębiała. - Jak to wyjedziemy? Zamierzałam studiować tutaj. Jak mam się niby utrzymać gdzieś, w jakimś obcym mieście? - Eh... Miałem Ci to powiedzieć już jakiś czas temu, ale jakoś wyleciało mi z głowy. Załatwiłem sobie studia w Krakowie. Mam…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
"Jak ptak..." cz. 2 — czytnik · opowiadania