Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 8 min czytania

Jak sprawdzałem teorię względności

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Tak się jakoś złożyło, że opisywanie świata czarów, smoków i innych baśniowych stworów znudziło mnie nieprzeciętnie. Na samą myśl o czarowaniu robiło mi się wręcz niedobrze... Zapyta ktoś dociekliwy, dlaczego? Cóż, jako mag średniej klasy miałem to na co dzień, zleceń dużo, to i dużo czarów. Postanowiłem napisać więc coś na temat absolutnie zwyczajny, znaczy się - nie magiczny. Może inaczej - dla mnie był to temat niemalże z dziedziny fantasy, a dla przeciętnego człowieka ze świata ludzi najnormalniejszy w świecie. Kogo to jednak obchodzi... ?

Ostatnio dużo myślałem o Elvisie. Elvis to był gość - powiedział \\"ROCK\\" i zaraz nastał \\"ROLL\\". \\"Elvis jest wielki!\\"- pomyślałem i postanowiłem napisać coś o nim. Starym swoim zwyczajem popadłem w nostalgiczną zadumę (nostalgia to taka ludzka nosówka, czyli psia choroba nosa), oczywiście nad samą postacią Elvisa. Przede mną na stole stała półlitrówka talentu na wypadek, gdyby mi żadna rozebrana muza nie chciała przyjść na myśl. Dumałem tak więc w twórczej niemocy, aż postanowiłem wpierw oczyścić ciało, potem duszę, a na szarym końcu pojemnik na talent. Leżałem więc sobie w wannie kultywując teorię błogiego lenistwa, gdy lustro tuż nad wanną rozbłysło znajomym blaskiem.... - Cześć, co robisz? Nie przeszkadzam? - z lustra patrzyła na mnie uśmiechnięta brunetka o kruczoczarnych włosach. Moja ulubiona czarownica, recenzent i najpoważniejszy krytyk wszystkich moich tekstów. - Przeszkadzasz mi. Poza tym cześć. Przyłączysz się? - Dziękuję. - mruknęła dziewczyna zerkając na pianę. - Dziękuję tak, czy dziękuję nie? - Tak.... to znaczy, nie. Nawet nie wiesz ile to energii zabiera! Nad powierzchnię wody wyskoczyła gumowa kaczuszka. - Figle w wannie? No, to zawsze zabiera dużo energii. - odparłem. - Mówię o zaklęciu teleportacji przez lustro! - gniew tajemniczej brunetki był naprawdę udany, a przecież wiedziałem, że wcale się nie gniewa. - No dobrze, skoro nie figle, to pewnie masz jakiś biznes? - zapytałem już na poważnie. - Widziałam w szklanej kuli zajawkę twojego nowego opowiadania... Przyznaję, że zaskoczyła mnie zupełnie. Ledwie dziesięć minut temu myślałem o Królu, a już sieć czaro-przestrzenna zamieściła reklamę artykułu o nim. - Do czego zmierzasz, skoro nie zmierzasz do umycia mi plecków? - postanowiłem wybadać temat. - Nie skrobnąłbyś czegoś o nas? - padło pytanie. - To znaczy? Diadem skryty pod włosami dziewczyny rozjaśnił się błękitnawym blaskiem. - Coś o czarownicach, magii... może jakiś horrorek? - A może jakiś romans, na przykład w wannie? - zaproponowałem chlapiąc wodą w lustro. - Znasz wiersz "Marzenie"? - tajemniczy uśmiech czarownicy kojarzył mi się z Giocondą. - Sam go napisałem! - odrzekłem przytomnie wiedząc, na co się zanosi. Usta wykrzywione w serduszko były bezlitosne. - "Marzenie ściętej głowy". Bez obrazy, to cytat. No tak, przez własną głupotę dałem jej rękopis wszystkich moich wierszy... O święta naiwności! - No już dobra. Ale najpierw skrobnę coś naprawdę poważnego. Bez cytatu. - O czymś konkretnym? - (zdziwienie). - Wiesz, ostatnio dużo myślałem o Elvisie.... - Nie przejmuj się! - (jeszcze większe zdziwienie).- Król odszedł. - Co?! I ty dopiero teraz mi to mówisz? - (największe zdziwienie w historii wszechświata). - A co jest? - Chciałem coś skrobnąć o kimś wielkim ze świata ludzi, ale widzę, że to nie ma sensu! Śpieszmy pisać o nich, tak szybko odchodzą!... - Też problem! Otwórz po prostu encyklopedię i wybierz sobie kogoś. Najlepiej żywego, albo przynajmniej jeszcze ciepłego. - dziewczyna wzruszyła ramionami i najzwyczajniej zniknęła z lustra. Błękitna poświata również.

Tak też zrobiłem. Złapałem pierwszą, lepszą encyklopedię wydaną w świecie ludzi i otworzyłem na chybił - trafił. Padło na \\"Względności Teoria\\". Nie wiem, które to imię, a które nazwisko, ale temat był mi znany, a przynajmniej tak mi się wydawało. \\"Względne, czyli nieoznaczone\\". No tak, teoria nieoznaczoności Heisenberga była mi dobrze znana. Aha,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Jak sprawdzałem teorię względności — czytnik · opowiadania