Kultura · 6 min czytania
Jak tatarska orda, biorą w jasyr corda...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Po raz kolejny powtórzyłam sobie "Ogniem i mieczem" w wersji Sienkiewiczowskiej i Hoffmanowej. Bez zmian. Wciąż kocham się jedynie w Bohunie: w jego oczach, w jego dumkach, w jego umiłowaniu wolności, w jego pasji i nieszczęściach.
Ale nie jest to miłość maniacka, znam gorsze psychopatki. Jedna z nich włączyła Bohuna do swego haremu i zmusza do bezwzględnego posłuszeństwa; zupełnie jakby watażka nadawał się do tego: posłuszny może i byłby, gdyby się w tamtej koleżance kochał jak w Helenie, ale gdyby się kochał, to by nie pozwolił na bycie jednym z kilku - to może by go nie odrzucało zanadto, jeśliby się nie kochał. Pogodzić się tego nie da.
Druga z moich koleżanek, również zacna białogłowa, szuka sobie Bohuna wśród współczesnych i ciągle trafia źle: a to lekkoduch, a to nie zna ukraińskiego, a to się znowu z kimś pokłócił i go rozłożył (dobrze, że nie piernaczem, a pięścią), a to się spił w jej obecności i wygadywał jakieś świństwa.
Trzecia woli Domogarowa i jest wściekle zazdrosna o Nataszę, wszystkie inne jego znajome i fanki. Cóż, bywają i takie...
Czwarta i piąta zaś, jako dziewczęta mądre i rozsądne, wcale się w nim nie kochają, bo wolą Skrzetuskiego: spokojniejszego, odpowiedzialnego... Dyskutują z nami na zasadniczy temat: KTÓRY JEST LEPSZY I DLACZEGO?
A piąta się z nimi kłóci, że Kmicic równie odpowiedzialny, ale i nie umrze się z nim z nudów. Wielbicielkom Bohuna również to próbuje wytłumaczyć. Kmicica jednak sobie darujemy, bo jako bohater "Potopu" wprowadziłby tu niezłe zamieszanie.
Część 22 / 2
Wszystkieśmy równie nierozsądne, bo marzą nam się romantyczne wieczory i noce tudzież ślub w białej sukni, zapominamy jednak o tym, że Bohun i Skrzetuski (i Kmicic) żyli jakieś trzysta pięćdziesiąt lat temu, a i wtedy nie byli najlepszymi życiowymi partnerami. Szukać ich współcześnie - można. Ale...
Wyobraźmy sobie tych dwóch panów teraz. Współcześnie aż do granic.
Na początek: pan Skrzetuski.
Niegdyś wzorowy uczeń, teraz bardzo prawy obywatel, wysoko postawiony prawnik albo ktoś z rządu. W każdym razie jest znany, popularny, bywa na wszelkich uroczystościach, często przemawia... Mydłek? Może...
A jaki jest w domu? Nijaki, ale nie ze względu na cechy charakteru. Jego zwyczajnie w domu nie ma. Raz wyjedzie tutaj, raz tam, z każdej podróży przywiezie jakiś kosztowny upominek, da go żonie, pogłaszcze śpiące dzieci po główce i sam pójdzie spać. A rano znów gdzieś leci. Wieczorem ma otwarcie nowego sierocińca więc niezależnie od tego czy na obiad wpadł czy nie, nie pogadasz z nim bo rozmyśla nad jakimś przemówieniem. Wróci w nocy, kiedy żona już będzie spała. Należałoby się zastanawiać, czy dzieci przypadkiem nie są adoptowane... Ale kiedy już znajdzie czas, jest czuły, miły - póki nie zadzwoni komórka. Wtedy zawiązuje krawat i już go nie ma.
Co trzyma przy nim żonę? Zapewne poczucie bezpieczeństwa. I instynkt…