Mitologia · 5 min czytania
Jak to było z Hydrą
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
"Jak to było z Hydrą"
To było oczywiste, że Jej nie pokona. Nawet heros, nawet półbóg nie miał prawa pokonać Bestii. Nie rozumiał, dlaczego akurat on miał sobie z nią poradzić. Ciemna jaskinia. Upiorne cienie zmieniały skały w setki twarzy. A każda z nich szeptała: idź do przodu. Ale on z każdym krokiem czuł się bardziej niepewnie. Rękojeść miecza śliska od potu błyszczała się jak Jej ślepia w mętnym świetle pochodni. Kiedy jeszcze dwoje zaciekawionych oczu bacznie obserwowało każdy jego ruch.
Nie była zaskoczona. To kiedyś musiało nadejść. Teraz ze stoickim spokojem śledziła jego wątłą sylwetkę. Czemu akurat tak? Z ręki tak marnej istoty. Dziwne są ścieżki wyznaczone przez Bogów.
Zbliżał się powoli. Kiedy stanął przed jej obliczem był mniejszy od samego siebie. Ogromne łapy uzbrojone w szpony żółte jak ogień mogły w każdej chwili zrobić porządek z intruzem. W ogromnych łuskach miliony zniekształconych odbić patrzyły się na niego niepewnie. Powietrze było przesiąknięte zapachem amoniaku.
(A więc to już).
Z niepokojem spojrzał na swój miecz. Pomyślał, że lepiej było go zostawić u wrót pieczary.
(To Ty...)
Część 22 / 3
(Wiesz, po co przyszedłem).
(Wiem. Czyń, co każą).
Ogromny łeb schylił się do poziomu przybysza. Widział teraz dokładnie pożółkłe białka Jej oczu przeszyte czarną blizną źrenicy. Patrzyła na niego niemal błagalnie, jakby to od niego zależało. A on nawet nie wie jak.
(Marionetka. Gdybyś chociaż to Ty był tym, który wydał wyrok. Mów, co masz powiedzieć).
- Plugawa Bestio o żmijowym języku. Przyszedłem spełnić wolę bogów.
Oczy przymrużyły się w oczekiwaniu. Gorący oddech stał się nie do zniesienia. Miecz pożółkły od odparowanego potu zaczął parzyć w ręce. Mimo to ściskał go coraz mocniej dopóki nie poczuł, że metal staje się jego niezgrabnym szponem.
Część 33 / 3
- Oto i ja, Bestia Plugawa, kim jesteś śmiałku by niepokoić mnie w czasie spoczynku?
- Jestem Tym, o którym będzie się mówiło, iż zamordował Bestię, co wynurzywszy się z otchłani piekielnych niepokoiła ludzki rodzaj.
(Ciągle nie rozumiem, czemu on, czy nie mogło to być potężniejsze stworzenie?)
Zbliżyła swoją głowę do jego twarzy. Przyjrzała się uważnie kawałkowi metalu, który dzierżył w dłoni. Nieporadny pazur błyszczał złowieszczo.
(Tym narzędziem...).
Ogromna łapa uniosła się i powoli zbliżyła się do klatki piersiowej…