aktualnosci · 4 min czytania
Jak to się robi w LA
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
{i}Jak to się robi w LA{/i}
Edek Mechanik miał warsztat samochodowy. Nieduży, skromny, ale znany i szanowany, szczególnie wśród bogatszej klienteli. Właściciele wszystkich Ferrari, Porsche i Maserati w okolicy darzyli go specjalnym zaufaniem i zawsze liczyć mogli za solidną robotę. Zaś jego specjalizacją, prawdziwym konikiem było czyszczenie karoserii i szyb z trudnych, białych plam. Pamiątkach po wszystkich tych biednych gołębiach, wronach czy innych latających kurach.
Czyścił akurat spoiler bezbłędnie błękitnej Subaru Imprezy, gdy zapragnął zmiany. {i}Do usranej śmierci przyjdzie mu szorować samochody, których i tak nigdy nie będzie mógł mieć{/i}, rozumował, a ziarenko buntu już zaczynało kiełkować. Nie mógł wymyślić nic lepszego, postanowił więc porozmawiać ze swoją kochanką. {i}Właściwie{/i}, pomyślał, {i}tylko ona stanowiła jedyną dawkę adrenaliny i niezwykłości w szarym{/i} – teraz dobrze to widział – {i}i nudnym żywocie{/i}.
Pin Up była dziewczyną miłą i wiecznie uśmiechniętą. Można by rzecz, że uśmiech niczym u Kota z Cheshire nie zwykł nigdy schodzić z gładkiej jej twarzyczki. Jak przyklejony tkwił tam od zawsze, z takim chyba już się urodziła. A na dodatek miała piersi. Naturalnie piękne, lecz co ważniejsze duże i kształtne. Blondwłosy ideał prawdziwego mężczyzny.
Wisiała nad sfatygowaną skrzynką z narzędziami już od kilku lat. Edek Mechanik dostał ją z okazji czterdziestych urodzin od jednego z synów. Młody stwierdził, że potrzeba ojcu kogoś, do kogo mógłby otworzyć gębę. Zasadniczo miał rację. Problem był jednak inny, nie sposób było poprzestać na słowach. Nie z panną Pin Up.
Edek miał umowę ze swoją blondwłosą towarzyszką. Za każdym razem, gdy w warsztacie przyszło mu naprawiać co…