Rodzina · 6 min czytania
Jak w filmie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Byłam bardzo młoda, kiedy mój synek przyszedł na świat. Zły wybór, zła miłość, facet, który nie mógł uszczęśliwić żadnej kobiety – tylko, dlaczego ja tego nie widziałam? Leżałam w szpitalu przyglądałam się paniom, do których przychodzili mężowie – do mnie przyszli tylko rodzice. Dawno pogodzili się z myślą, że będą mieli wnuka, a nie będą mieli zięcia. Byli szczęśliwi, że Maciuś urodził się zdrowy a on wyglądał na bardzo zadowolonego, kiedy brałam go na ręce, aby nakarmić i przytulić do serca. Mój syn nie miał lekko, żłobek, niania, babcia, przedszkole i wiecznie zapracowana mama. Ja starałam się każdą wolną chwilę spędzać z dzieckiem, czasem kino, czasem spacer a najczęściej wspólne zakupy. Tak mijał dzień za dniem, miesiąc za miesiącem, rok za rokiem. Moje koleżanki wychodziły za mąż, układały sobie życie, niektóre nawet zdążyły wziąć rozwód, a ja, ciągle byłam, bez drugiej połowy. Pewnego dnia przyszła do mnie moja najlepsza przyjaciółka, wołając od drzwi - Część Miśka, szykuj kieckę, będziesz świadkiem na moim ślubie, tylko mi się tu nie wymiguj i tak ci się nie uda, zostało postanowione – buzia się jej nie zamykała - Chwila, chwila – spróbowałam powstrzymać potok jej słów - Jaka chwila – przerwała mi – masz czas, cały miesiąc na przygotowania, zdążysz. Potem przegadałyśmy cały wieczór planując ten piękny dzień. Byłam bardzo szczęśliwa, że Kaśka wreszcie podjęła odpowiednią decyzję. Była z Tomkiem już od kilku lat, ale do tej pory jakoś im się nie spieszyło do ołtarza, a szkoda – byli stworzeni dla siebie.
Minął miesiąc, ubrana w ekstra sukienkę, prosto od fryzjera podjechałam do kościoła. Kiedy stanęłam obok Kasi ubranej w białą, ślubną sukienkę nie mogłam ukryć podziwu – wyglądała pięknie i widać było, że jest szczęśliwa. Po chwili podszedł do nas Tomek z chłopakiem, którego nigdy prędzej nie widziałam. Kiedy spojrzałam w jego niebieskie oczy straciłam oddech i bałam się poruszyć, aby czasem mężczyzna nie zniknął. - To jest Artur – powiedział Tomek, oboje będziecie pilnować, aby Kasia się nie rozmyśliła – dodał z uśmiechem - Małgorzata – powiedziałam podając Arturowi rękę Przez chwilę trzymał moją dłoń, a potem patrząc na mnie, cmoknął, w policzek. Świat zawirował mi przed oczami, poczułam jak drżą mi nogi, nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Na szczęście rozpoczęła się uroczystość zaślubin Kasi i Tomka, całą siłą woli skupiłam się na tym, co teraz było najważniejsze. Starałam się nie patrzeć w stronę Artura, bałam się iż zepsuję najpiękniejszy dzień w życiu mojej przyjaciółki. Wesele było jak z bajki, ja większość czasu spędziłam w ramionach Artura, tańcząc do utraty tchu, do dziś nie wiem, co było powodem mojej zadyszki – taniec, czy osoba,…