Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 11 min czytania

Jakub Cwel - w nas i wokół nas

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Kiedy sięgnęłam po raz pierwszy po "Części intymne", zastanawiałam się, dlaczego ja to robię? Okładka, owszem, zachęcała - tajemnicza; w przyjemnych, chłodnych kolorach. Kobieca postać, której kadr uciął głowę, siedzi na prostym, drewnianym krześle i czyta książkę, a u jej stóp leżą książki, po części schowane za białą, prostą suknią. Moja pierwsza myśl? Autorka? Kobieta - Izabela Sowa. Okładka? Kusząca. Tytuł? Jednoznaczny. Oczywiście, że romans. Nie lubię romansów, a jednak wzięłam tę książkę do ręki i co? Nie żałuję. Książka zawiera w sobie o tyle prawdziwe życie, o ile bohater jest cynicznym, zdystansowanym do otoczenia pisarzem, spełnionym zawodowo, ale który ma wątpliwości czy żyje właściwie. Każdy może sobie teraz pomyśleć: O nie, kolejna moralizatorska książka! Cóż, w pewnym sensie, jednak nie tak, jak wszystkie podręczniki motywacyjne. Trudno pisać o niej tak, by nie zdradzać szczegółów wnętrza, a jednak podejmuję się tego wyzwania z racji na to, że lektura na to zasługuje, a jednocześnie przeraża mnie fakt, że mogę nie zawrzeć wystarczająco pozytywnych walorów, by ludzie po to sięgnęli. Główny bohater - Janusz - rusza w trasę, takie tournee po polskich wsiach, gdzie ma promować swoje bestsellery i chodzić na spotkania z czytelnikami. Cieszy się? Otóż, w książce Autorka przedstawia trzy typy pisarzy, z czego dwa wspominane są tylko w rozmowie. Główny bohater jest trzecim i jest tak skonstruowaną postacią, że każdy indywidualnie może go ocenić. Ułatwia to sam Janusz, bezustannie określając swoje intencje i zachowania, ale nie w sposób ingerencyjny. Ot, przemyślenia jego samego o nim samym, które posiada każdy z nas. Warto jednak spojrzeć na pozostałych: Mark Sfinks oraz Jakub Cwel, przy czym mnie do gustu bardziej nie przypadł ten drugi, dlatego też na nim się skupię. Dlaczego? Bo to typ człowieka, którego, ale to którego bardzo nie lubię. Pozwolę sobie przepisać fragment dialogu między bibliotekarką a Januszem: {i}"- Kamień z serca! Bo widzi pan, niedawno gościł u nas ateista, i to prawdziwy... - Niemożliwe! [...] - My też byłyśmy zaskoczone, prawda? Spojrzała na pracownice. Nerwowo potaknęły. - Zaskoczone zupełnie - odezwała się najodważniejsza. - Bo Autor nie wyglądał na... - Wystarczy, pani Kasiu - ucięła Ińska. - Po prostu wyglądał zacnie. Nosił wspaniały kontusz, imponującą szablę i sumiaste wąsy, pochodził z dobrej mieszczańskiej rodziny, co sprawdziłam, a przy tym pięknie całował w rękę. - Gościli pańsko Jakuba Cwelę - zgadł Janusz. - Niestety - westchnęła Ińska. - Byłyśmy pewne, że człowiek noszący się tak... po pańsku, wychowany na Salwatorze, będzie się odpowiednio wyrażał. To znaczy ja prywatnie - ściszyła głos - nie mam nic przeciwko pewnym ekstrawagancjom. W telewizji dużo tego pokazują i człowiek się już oswoił. Ale na żywo i publicznie [...]"{/i} Zapewniam, że więcej nie trzeba mówić, by określić jak zachował się pan Jakub Cwel. Zakładam, że Autorka złośliwie nadała takie nazwisko pisarzowi, który stał się symbolem osób zadufanych w sobie, przekonanych o swojej nieomylności i fakcie, że wysoka pozycja społeczna czyni z nich ludzi lepszych od pozostałych. Ja, personalnie, chodziłam z jedną taką osobą do klasy - markowe, drogie futra; nowy samochód na osiemnastkę; droga biżuteria. Do tej pory pamiętam zbulwersowany głos mojej koleżanki, gdy Cwelowa Dziewczyna umieściła wpis na swoim facebooku, że "Tylko plebs jest opalony." Cwelowa Dziewczyna z racji na wrażliwą skórę i chorobę z tym związaną, nie mogła się opalać, jednak gardziła tymi, którzy mogli. Dlaczego? Nie wiem, nie interesuje mnie to. Zazdrościłam jej tego kiedykolwiek? Raczej nie, bo to jak żyłam ja i moja rodzina nauczyło mnie szacunku do wartości pieniądza. W rodzinie, gdzie wszystko można kupić, nie ma już tej bliskości, przynajmniej ja tak uważam. Przez pieniądze traci się to, co najważniejsze, choć prawda jest taka, że pieniądze są ważne w naszym życiu. Ich brak jest gorszy niż nadmiar, ale nadmiar też nie jest dobry. Jakub Cwel czy Cwelowe Osoby są dość popularne w naszym społeczeństwie, niezależnie od stanu - znam również takie osoby, które nie są majętne, a jednak traktują siebie jako kogoś lepszego od pozostałych. Nie muszę nawet daleko szukać - od niecałych dwóch miesięcy znam osobę, która od samego początku rozpoczęła koncert przechwałek, wielokrotnie z palca wyssanych aż miło. Nie będę przytaczać wszystkiego, jednak proste zachowanie na zajęciach zupełnie wystarczy. Zajęcia, wykonujemy jakieś ćwiczenia, które ma sprawdzić pani magister/doktor/profesor i pierwsza wyskakuje CD (Cwelowa Dziewczyna), po czym pierwsza zjawia się przy biurku. Sprawdzone zadanie i na stwierdzenie "Wszystko ma pani dobrze", CD rozgląda się po sali z triumfem na twarzy by upewnić się, że wszyscy słyszeli. Jeśli nie słyszeli, powtórzy to każdemu z osobna na każdej przerwie przez kolejny tydzień. A tych, których nie lubi, powtórzy przez dwa tygodnie. Przy tej osobie nie wspomnę o plusach na innych ćwiczeniach czy sukcesach w poprzedniej szkole, a o powodzeniu wśród facetów nie wspomnę. Rzekomym, oczywiście, bo jakoś nigdy na własne oczy nie widziałam, a w legendy nie wierzę. Zakładam, że nie tylko mnie irytują tego typu osoby. Podejrzewam, że gdy dwie takie osoby się spotkają, również będą się irytować, a przechwałkom nie będzie końca. Naprawdę, niektórzy twierdzą, że w ten sposób zdobędą uznanie innych osób. Jaka jest prawda? Osoby inteligentne będą się śmiać pod nosem, a głupi…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Jakub Cwel - w nas i wokół nas — czytnik · opowiadania