Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 7 min czytania

Janusz

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

pisząc o Pawle wspomniałam o Januszu... Człowieku, którego spotkałam mniej więcej 11 lat temu... właściwie wdepnęłam w niego, jak w jakąś wielką kupę gnoju... bo on był wielką kupą gnoju, w której tkwiłam przez prawie cztery lata... do dziś mam takie wrażenie, że wątpliwy zapach tego kupska unosi się gdzieś w wokół mnie, szczególnie w sytuacjach, w których podświadomie reaguję na świat w taki sposób, w jaki reagowałam będąc z nim... szczęśliwie niewiele mi po tej imitacji człowieka pozostało... parę zdjęć..., których już nie oglądam... koszulka radia RAK..., której już nie noszę i która straciła pierwotny kolor... kilka płyt..., których już nie słucham i drewniana łódka..., która dawno straciła żagiel... i już nie stoi na półce..., która już nie wisi nad łóżkiem... w pokoju..., który już nie jest taki sam... jak wtedy... prawie nic już nie jest takie samo... jak wtedy... przede wszystkim ja jestem już zupełnie inna... paradoksalnie jednak Janusz pozostawił mi coś..., co nie zmieni się i nie skończy nigdy... coś..., co stało się moją ukochaną pamiątką po nim... i po tamtych czasach...

pamiątka... jedna jedyna pamiątka, której niestety nie schowam w najciemniejszy kąt szuflady wraz ze starymi fotografiami... nie cisnę jej też do szafy jak tą spraną koszulkę... nie odstawię na półkę z nie słuchanymi płytami... i nie zapomnę o niej, tak jak zapomniałam o drewnianej łódce bez żagla... tą pamiątką jest bowiem pasja ... nieskończenie wielka pasja, której niestety nie jestem w stanie od jakiegoś czasu rozwijać... a która jest niezaprzeczalnie największym moim hobby... właśnie po raz kolejny przeglądałam zdjęcia z Mazur... i po raz kolejny uświadomiłam sobie, że choć tamten raz nie był ostatnim na Mazurach, to jednak jako ostatni go ciągle wspominam... dokładnie tak, jakby następne razy nie istniały, nie miały miejsca... nie były w żaden sposób istotne... jakbym nie chciała o nich pamiętać... nawet teraz, kiedy sięgam po zdjęcia z żagli, są to zdjęcia z tamtych wakacji... ostatnich wakacji z nim... pamiętam je bardzo dokładnie... szczególnie naszą ostatnią noc na łódce i dzień, w którym wyjechaliśmy do domu... pamiętam konie, które sikały do wody dokładnie 15 minut po tym jak się w niej wykąpałam... i pamiętam zachód słońca, na który wtedy patrzyłam... ktoś zrobił mi tam zdjęcie... siedziałam na kei w chustce, którą miałam wtedy na sobie ostatni raz... i widzę dokładnie to, co wtedy widziałam... woda była gładka jak tafla lodu... Okartowo tak ciche, że prawie nie do wytrzymania... rozpaliliśmy ognisko, ale nikomu nie chciało się nawet grać na gitarze... i gdyby nie zdjęcie, które leży właśnie przede mną chyba nie uwierzyłabym w to, że to ja grałam w tamtą noc... już prawie zapomniałam, że umiem grać na gitarze... zresztą już nawet nie mam gitary... na tych moich zdjęciach... z tego ostatniego ogniska nikt się nie uśmiecha... bo nikt się nie śmiał tej nocy... widzę dokładnie jak siedzieliśmy tam wszyscy, patrzyliśmy na siebie i nikt się nie śmiał... dokładnie tak jakby

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Janusz — czytnik · opowiadania