Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 6 min czytania

Jasmine, Gwiazda Poranka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jasmine obudziła się jak zawsze przed świtem. Ubrała się, wydoiła krowy, nakarmiła świnie i kury, wypuściła psa za ogrodzenie i poszła do piekarza po bułki. Wracała właśnie przez plac malutkiego miasteczka Herbertown, gdy wzeszło słońce. Spodziewała się usłyszeć tu dość nieśmiały głos, który zdarzało jej się słyszeć codziennie od trzech lat: - Dzień dobry, Gwiazdo Poranka! - Cześć, Gavson. Bardzo miło znów cię tu widzieć. Gavson był od niej młodszy o niespełna rok. Przyszedł na świat czternaście lat temu, w biednej, wielodzietnej rodzinie. Nie należał do lubianych osób, dla wszystkich był popychadłem. I dla rówieśników, i dla starszych, i dla własnego rodzeństwa. Jedyną osobą, która zawsze stawała po jego stronie była Jasmine. Niejednokrotnie zdarzyło się już, że wracała do domu porządnie posiniaczona po tym, jak wstawiła się za młodszym kolegą. Gavson w rzeczywistości był po prostu strasznie ciamajdowaty i wymagał wzmożonej opieki ("dawniej takie dzieciaki zwykło się porzucać w lesie!" - mawiała jego matka, bynajmniej bez miłości w głosie). Chłopiec uwielbiał Jasmine i sam nazwał ją Gwiazdą Poranka, ponieważ, jak zauważył, "zawsze wschodziła wcześniej niż słońce". Trzy lata temu i on stał się taką gwiazdą poranka. - Daj, pomogę ci - Gavson niemal siłą wyszarpnął Jasmine siatkę z bułkami, a ta roześmiała się, oddając mu ją. Wracali do jej domostwa dość szybkim krokiem, śmiejąc się głośno. Ona była wyższa niż Gavson, choć jak sam chłopiec twierdził "podobno mężczyźni rosną dłużej niż baby". Miała niezwykle piękne, dość dobrze jak na swój wiek rozbudowane ciało, a czarne włosy nosiła związane w dwa warkoczyki. Gavson natomiast cechował się włosami złotymi jak pszenica oraz oczami błękitnymi jak niebo. Włosy miał krótko przystrzyżone, a wszyscy mieli nieodparte wrażenie, że obcina je sobie sam. - Jasmine - jęknął, gdy już stanęli przed jej domem, a jego humor wyraźnie się pogorszył. - Słucham? - Wyglądała na zainteresowaną, ale chłopiec zająknął się dwa razy i odparł: - Nie, już nic. Wszystko w porządku. Do widzenia, Gwiazdo Poranka. - Do widzenia, Gavson - odpowiedziała, ale była pewna, że kolega chciał powiedzieć jej coś więcej. Wzięła jednak tylko siatkę i poszła do domu. Chłopak odszedł. Jasmine odłożyła bułki na stół, wyszła na podwórko i zaczerpnęła wody ze studni, w celu umycia twarzy. Sama wychowywała się w najbogatszej rodzinie w miasteczku. Posiadali trzy krowy, cielę, pięć świniaków i spore stado drobiu. Do tego dochodziło dużo uprawnej ziemi. Rodzice zajmowali się trójką pięknych dzieci - synem Thomasem, który miał 18 lat oraz córkami - piętnastoletnią Jasmine i najmłodszą, dziesięcioletnią Rose. W drodze było kolejne maleństwo. Jasmine umyła się i poszła szykować śniadanie. Tata w międzyczasie obudził się i zaczął budzić pozostałych. Jasmine nie zauważyła ani tego, ani późniejszego wzmożonego ruchu w domu. Zastanawiała się, o co chodziło Gavsonowi. Myślała i myślała. "Który dziś…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%