Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Erotyka · 10 min czytania

Jazda bez trzymanki

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- O kurczę - wymsknęło mi się, gdy dobiegłam na przystanek. Właśnie nadjechał mój tramwaj, wkroczyłam więc (czytaj: wcisnęłam się) w napierający tłum, który, na moje nieszczęście, także wsiadał do ósemki.

Każdy chciał się dostać do środka.

Wślizgnęłam się w lukę przy drzwiach, do których zostałam sekundę później gwałtownie przyciśnięta, skrzywiłam oberwawszy czyimś łokciem w nos, następnie obróciłam i znalazłam oparcie dla stóp. Stanęłam chwiejnie na zgiętych nogach, wygięta pod nienaturalnym kątem. Spoko. Miejsce do stania mam.

Dobrze by jeszcze było czegoś się uchwycić...

Rozejrzałam się lekko zdesperowana i napotkałam spojrzenie jakiegoś chłopaka. W tym momencie tramwaj gwałtownie ruszył z miejsca. Wygięłam się jeszcze bardziej i chwyciłam na oślep za rurkę. Manewry te zajęły mi sporo czasu, akurat dojechaliśmy na kolejny przystanek. Gromada ludzi ruszyła w stronę otwartych drzwi, lecz zanim zdążyłam choćby odetchnąć, drugie tyle wsiadło do środka. Pewnie powinnam była się już dawno do tego przyzwyczaić, ale ilekroć gdzieś jechałam, zdawało mi się, że tych ludzi wciąż, i wciąż przybywa. Skąd oni się biorą?

Chwyciłam mocniej rurkę i odwróciłam głowę jak najdalej poza zasięg faceta w przepoconej koszuli. Starałam się oddychać ustami, ale i to stanowiło pewne ryzyko. Miałam wrażenie, jakby te opary osiadały mi na zębach i języku. Fuj!

Cofnęłam się raptownie i z trudem stłumiłam okrzyk, gdy ktoś zmiażdżył mi stopę. Poczułam na ramionach czyjeś ręce. Zesztywniałam cała, aż po czubki palców u stóp i obejrzałam się przez ramię.

- W porządku? - zapytał chłopak, którego wcześniej dostrzegłam. Miał krótko ścięte, kasztanowe włosy i orzechowe oczy, a do tego cudownie nieśmiały uśmiech. Zerknęłam kątem oka na ludzi wokoło nas i odparłam z lekką ironią:

- Idealnie. - Następnie obrzuciłam znaczącym spojrzeniem jego rękę na moim ramieniu i moją własną, trzymającą pewnie rurkę. - Nie musisz mnie podtrzymywać - powiedziałam.

W odpowiedzi popatrzył na moje usta. Zmarszczyłam brwi i spróbowałam zrobić groźną minę, gdy raptem obrócił mnie przodem do siebie, co jakimś cudem nie sprawiło mu większego problemu w tym niesamowitym ścisku.

Z tym, że teraz już naprawdę nie miałam się czego uchwycić, chyba że wykręciłabym rękę do tyłu. A ten tylko wyszczerzył zęby w uśmiechu, jakby chciał powiedzieć: "No i co teraz zrobisz?", co tylko rozsierdziło mnie jeszcze bardziej, lecz postanowiłam nie dać tego po sobie poznać.

Bardziej więc z konieczności, niż ze szczerej ochoty, chwyciłam chłopaka za ramię. Zmusiłam się, żeby spojrzeć mu prosto w oczy, powtarzając jednocześnie w myślach jedno zdanie: Tylko się nie czerwień, tylko się nie czerwień…

- Nie miałeś się do kogo przyczepić? - zaatakowałam go.

- A jak myślisz? - odparł z dziwnym błyskiem w oku.

Wcale nie myślę, chciałam powiedzieć, na szczęście w porę się powstrzymałam.

- Na desperata raczej nie wyglądasz - powiedziałam zamiast tego.

- Czytaj z ruchu moich warg - szepnął. Oczywiście natychmiast opuściłam wzrok na te jego ślicznie wykrojone usta, które uformowały się teraz na kształt...

- Chyba zwariowałeś - stwierdziłam kategorycznie. Z trudem wydobyłam głos z wysuszonego nagle gardła. A najgorsze, że sama nabrałam nagle ogromnej ochoty, aby go pocałować. Niezadowolona zmarszczyłam brwi jeszcze bardziej. Owszem, miałam pewne doświadczenie w tej materii, aczkolwiek nigdy nie całowałam się z byle kim, a już tym bardziej z nikim obcym.

- Pewnie tak - usłyszałam jeszcze, zanim rozdzielił nas szarżujący w stronę wyjścia tłum. Odetchnęłam głęboko, aby się nieco uspokoić, ale był to daremny trud, gdyż już po kilku sekundach nieznajomy znów stał obok mnie.

Gorączkowo starałam się wymyślić coś sensownego do powiedzenia.

- Nawet cię nie znam - wypaliłam w końcu głupio.

- Jestem Marek - odparł na to, uśmiechając się wesoło, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że mu odbiło.

- Sylwia - zdołałam wykrztusić. Odchrząknęłam. - A powiedz mi... Dlaczego to akurat ja mam cię pocałować? - Oto ja, mistrzyni błyskotliwej konwersacji.

- Podobno wciąż jesteś dziewicą, co czyni cię dziewczyną kompletnie zieloną w sprawach seksu. Mam zamiar przekonać się o tym w praktyce.

Tym razem nie zdołałam powstrzymać rumieńca. Aż się we mnie zagotowało ze złości.

- Doprawdy? A skąd niby...? - zanim zdążyłam dokończyć, wskazał palcem ponad moim ramieniem. Odwróciłam się i zamarłam na widok mojego byłego chłopaka Jestem Cham I To Napawa Mnie Dumą, który machał do mnie z drugiej części wagonu, szczerząc w uśmiechu swoje idealnie wybielone zęby. Miałam ochotę przedrzeć się przez tłum i dać mu w pysk, ale ponieważ znałam go dobrze i wiedziałam, że to go nie obejdzie, a wręcz napełni dumą, iż znów udało mu się mnie wyprowadzić z równowagi, zrezygnowałam z tego zamiaru i z trudem hamując złość, spojrzałam ponownie na Marka.

- Może chcesz mnie także nauczyć praktyki? - zapytałam zgryźliwie. Poczułam jak coś w żołądku zaciska mi się boleśnie i spływa w dół, aż do……

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%