filozofia · 12 min czytania
Jeden dzień
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Czasem, kiedy mam załamke zastanawiam się czy można by było obudzić się w innym, lepszym świecie. Takim bez problemów, gdzie jest tylko szczęście, a złe duchy sypiące nasiona udręk i cierpienia nie są tam wpuszczane? To opowiadanie powstało właśnie podczas jednego z tych momentów. Tych, kiedy wszystko traci sens i tracisz wiarę we własne siły i życie.
Na dworze zimno. Pada deszcz. Ja siedzę przy oknie, patrząc jak krople rozbryzgują się na ziemi. Szare niebo, chmury i ten smutny deszcz. W mojej opartej o szybie głowie rodzą się marzenia. W mojej wyobraźni jest lepszy świat kolorowy, nie pada tam i świeci słońce. Ponadto wszyscy ludzie są szczęśliwi. Mają fajne, miłe rodziny, pieniądze na wszystko czego zapragną i osobę, która je wspiera. - Dominik! – słyszę nagłe wołanie. Mama, pewnie makaron się ugotował. Idę do kuchni, siadam do stołu i zaczynam jeść kolacje. Mama akurat przygotowywała porcje dla taty, kiedy spojrzała na mnie i zapytała: - Coś się stało, jesteś jakiś smutny? - Ja… Nie, nic się nie stało – spuściłem niżej głowę, żeby nie spojrzała mi w oczy. Zwierciadło duszy, dostrzegłaby w nich prawdę o tym, co się dzieje w środku mnie. Podeszła do okna i mówi - O, znowu wraca pijany – powiedziała widząc tatę, próbującego dojść do domu. Ja nie wytrzymałem. Zabrałem talerz, nie słuchając pytań mamy pobiegłem na górę i zatrząsnąłem za sobą drzwi. Chce być sam. Nie mam ochoty na ten makaron. Mój kot Zbyszek, oczywiście, że tak. On tknie się rzeczy, których normalny kot nawet by nie powąchał. Smacznego młody. Ja siadam na łóżku, kątem oka spoglądam na kapiący deszcz i sam zaczynam płakać. Niebo płacze, ja, kilka tysięcy nieszczęśliwych osób na świecie też. Opieram głowę na poduszce, kłębie w sobie emocje, żeby nie wybuchnąć, bo wtedy przyszłaby mama i zaczęła pytać „ Jak mogę ci pomóc”. Nie możesz mi pomóc, nikt nie może. Zasypiam. Śni mi się dom. Właśnie taki, o jakim marzę, potem śni mi się, że stoję na scenie i śpiewam piosenkę która napisałem rok temu kiedy marzyłem o karierze wokalisty. Fajny sen. Budzę się. Czas wstać. Dzwoni budzik. Siódma rano, czas do szkoły. Wstaje, przecieram oczy, siadam na łóżku… zaraz, coś tu jest nie tak. Rozglądam się po pokoju. Jest inny, większy i nie jest mój. Znaczy, jest mój, ale w marzeniach. To pokój, o jakim marzyłem. W moim domu, gdzie mieszkam z całą moją ekipą i siostrą. Wow, realne marzenie. -Aż za bardzo realne… - zastanawiam się, kiedy stawiam stopę na podłodze. Świadomy sen, ukryta kamera czy co? Krasnoludki przyszły i wybudowały mi dom? Zrobiłem kilka kroków, dalej nie dowierzając w to co widzę, czuje i słyszę. Czuje podłogę w mojej wymarzonej sypialni. Ja nie mogę… Zaczynam się drzeć, latać w kółko po pokoju. -Młody! – Ktoś otwiera drzwi. To Damian, w moich marzeniach jest moim ochroniarzem i menedżerem. I co rano przynosi mi śniadanie do łóżka. - Cześć – mowie, dalej nie wierząc w to co się dzieje. - To że jesteś zepsutym, nadzianym dzieciakiem i że cie lubię nie oznacza że możesz drzeć się podczas kiedy Ewa śpi – No tak, Ewa, moja siostra jeszcze śpi. Do pracy wstaje o 7:30. A mamy 7:15. Moi rodzice mieszkają w innym domu. Ewa mieszka ze mną, kiedyś obiecałem , że dam jej Duzy dom i miejsce dla jej rodziny. Mieszka tu razem z narzeczonym - Dobra, uspokój się. Co chcesz na śniadanie? –zapytał Damian. Otworzyłem szeroko oczy. To się dzieje naprawdę. Stałem tak chwile. Damian zrezygnował. - Tosty i kawa, tak? – wyszedł bez słowa. Stałem jak osłupiały, ale się ocknąłem. No, cóż, trzeba korzystać z tego świadomego snu czy czegoś, zanim się skończy. Wiedziałem co robić. Wiele razy wyobrażałem sobie co bym robił gdybym miał tą wille. Najpierw ciuchy: wchodzę do mojej ogromnej garderoby i wybieram spośród wielu ubrań. Potem tylko poranna toaleta w mojej dużej łazience. Jest jeszcze fajniej niż sobie wyobrażałem. - Dominik, śniadanie! – woła Damian. Zbiegam na dół. Doskonale wiem, gdzie co jest. W końcu to mój dom, sam go projektowałem i bardzo mi się podoba. Kuchnia była tak samo fajna jak reszta domu. Zabieram się do tostów. Siadam na kanapie, włączam muzykę i zajadam się tymi cudeńkami. Słyszę kroki na schodach. To Ewa. Hej. Co tam? – siada na kanapie i zaczyna ze mną gadać. -A, cześć. Powiedz mi, czy czujesz się jakoś dziwnie, jakby się coś zmieniło? – pytam ze śmiechem. _Yyy… nie. No, może Damian nie ma New Ery, ale jest w praniu. - Nie, nie chodzi o Damiana. – Próbuj dalej skarbie. - Hmm… Dawid nie wyprowadził twoje Bugatti na podwórko? - A po co miałby wyprowadzać mój samochód? - Bo zwykle pijesz kawę w którymś z twoich 15 samochodów? - Aaa, tak. Racja. Damian, wyprowadź mi jakąś brykę i zanieś do niej kawę. - Zepsuty dzieciak – powiedział pod nosem. -Słyszałem – Oczywiście żartował. W moich marzeniach jesteśmy najlepszymi kumplami. A kumple nie mówią o sobie takich rzeczy. Tymczasem Ewa nie odpowiadając na postawione przeze mnie pytanie wyszła do pracy. Wróci koło 15. - Zbieraj się. Masz 10 minut – powiedział Damian. - Na co ? - Nie miałem nic w planach, ale dopiero co zaczynam życie w „tym świecie” więc pewnie Damian już wcześniej mi coś zaplanował. - O 8:30 masz ten wywiad dla TVN’u. Zbieraj się. I zmień koszulkę, ta się nie nadaje. Poszedłem się przebrać, zostawiając kawę komuś z Team Dominik i wyrobiłem się w porę. Załadowaliśmy się z Damianem, Dawidem ( drugi ochroniarz ) i Maćkiem ( drugi menedżer ) do Hummera. Mój ulubiony samochód. Drogi był, ale w moich marzeniach stać mnie na wszystko J W porę byliśmy w studiu. Kamera poszła w ruch. Redaktorka zadawała pytania: - Jak się czujesz jako ulubieniec tylu Polskich, ale też zagranicznych dziewczyn? -No, cóż ( mało o tym wiem, przecież żyje tu dopiero od godziny ) Jest to fajne uczucie. Dziękuje wszystkim moim fanom za wsparcie, jesteście super. Kocham was. -Bardzo często wypowiadasz te słowa. Dziękujesz Fanom. Czy ten sukces w znacznym stopniu zmienił twoje życie? -Tak, na pewno. Wcześnie nie miałem