Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 5 min czytania

Jeden Dzień

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pewnego dnia, przez bezkres białej pustyni szedł mężczyzna, opatulony grubym płaszczem, z zimowymi butami na nogach i futrzaną czapką na głowie. Od rana maszerował przez zamieć, która atakowała jego twarz tonami śniegu. Po pierwszej godzinie drogi przypomnieli mu się rodzice. Kochał ich bardzo, dlatego też wspomnienie tragicznego wypadku samochodowego, w którym oboje zginęli, powaliło go na kolana. Poczuł, jak opadają z niego siły. Chciał zostać, pozwolić duszy opuścić ciało na tym lodowym pustkowiu, lecz w ostatniej chwili, kiedy jego duch upadał, coś się zmieniło. Nagły przypływ energii, motywacji i nadziei postawiły go na nogi. Słowo niesione przez wiatr, mówiące: „Walcz”, przywróciło mu siłę, którą przed laty posiadał. „Za wiarę” – powiedział mężczyzna, po czym ruszył w dalszą drogę.

Minęło południe, a on dalej przedzierał się przez zaspy białego puchu. Zatęsknił za domem, będącym efektem przepracowanych w młodości lat, który wzniósł na jednym ze wzgórz w swojej ojczyźnie. Za tą myślą przyszedł do niego ból, przypominający zło, które wyrządzili mu bliźni, podpalając jego dorobek życia, w którym, nieświadome niczego, spały jego żona i dwie córki. Wiedza o istnieniu takiego okrucieństwa uderzyła go w plecy. W ostatniej chwili wyciągnął przed siebie rękę, podpierając się, aby twarz nie zapadła się w śnieg. Łza spłynęła po jego policzku. Wiedział, że tego typu zachowania ludzi spowodowały, iż Bogu pękło serce. Nawet Wszechmogący nie był w stanie wytrzymać takiej ilości gniewu i krzywdy bezbronnych. Więc dlaczego on, zwykły człowiek, przetrwał tę katastrofę? Powinien wtedy upaść i razem ze swym Stwórcą opuścić ten świat. Czując, jak coraz większa warstwa białych kryształków osiada na jego ciele, poczuł chłód, unieruchamiający jego kości. Zaczął wątpić, czy dobro jeszcze kiedyś wróci do ludzi. Wtedy jego dłoń natrafiła na coś twardego, ukrytego w śniegu. Słysząc trzaskanie zmrożonych stawów, wyciągnął tajemniczy przedmiot przed swe oczy. Zobaczył laskę z dębowego drewna, która szepnęła do niego: „Walcz”. Mężczyzna poczuł wstyd, gdy zrozumiał, że świat wierzył w niego, nawet kiedy on sam nie był już do tego zdolny. Wtem z jego serca uwolniło się

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Jeden Dzień — czytnik · opowiadania