Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Medycyna · 7 min czytania

jeden z nas

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Lubię wieczorami spoglądać na cienie grające w parku zbudowanym na starym żydowskim cmentarzu. Zastanawiam się, czy to tylko zabawa drzew, czy też obserwują nas ci, którzy odeszli. Mimo zabrania nagrobków dziesiątki lat temu, czy dalej nie czekają na nas starając się nam pomóc lub zaszkodzić. Nie potrafię na to odpowiedzieć, nie przeżyłem niczego niezwykłego w moim życiu.

Jan był jednym z nas. Zwykłym człowiek w szarym płaszczu. Elegancje buty kupione w Bacie szeleściły wśród zeschłych liści. Szedł powoli mijając uśpione sennym światłem latarń ławki. Dziewczynka była obrazkiem z innej historii. Podbiegła i z rumieńcem na twarzy zapytała. - Czy mógłby Pan pomóc mamie? - A co się stało? - Ktoś ją pobił leży tam, na skrzyżowaniu alejek. Za drzewem. - Jak to się stało? - Nie wiem. Uciekłam i czekałam kiedy tamci odejdą. Poszedł za dzieckiem. Wiatr wiał dość mocno. Bawił się koronami drzew, więc rzucane przez nie cienie tańczyły upiorny taniec. Była pełnia. - Proszę Pani! Podszedł do kobiety. Była do połowy rozebrana, sukienka i bluzka pokryte były zakrzepłą krwią. - Proszę Pani! Rozejrzał się dokoła. Dziecka nie było. Pomyślał, że schowała się widząc kobietę. Teraz nie było to ważne. Wiedział co ma zrobić. Ścisnął mocno palec jej palec. Grymas na twarzy pokazał , że czuje. Sprawdził oddech, tętno. Obecne. Żyje.

Doktor był zmęczony. 18 godzin pracy to zbyt wiele. A on musiał jeszcze przetrwać do rana i jutro wykonać 3 operacje. Był wyczerpany. Dwie ofiary wypadku wyssały z niego resztki współczucia. Porozrywane twarze i kończyny nie są widokiem przyjemnym. On był twardy, walczył jak lew. Lecz nawet lwom drży ręka, gdy wypisują dwa zgony na raz. Telefon wyrwał go z letargu. - Doktorze jakiś mężczyzna przywiózł zakrwawioną kobietę. Czy wezwać policję? - Tak proszę to zrobić. Zaraz zejdę. Znowu zadawał sobie te same pytania. -Dlaczego znowu on? Dlaczego nie przytrafia się to nikomu innemu? Dlaczego inni pieprzą na nockach pielęgniarki, a jemu przypadają nocne horrory? Drzwi skrzypią tak samo bez względu na porę dnia, jednak w nocy przechodzą cię ciarki od pisku nienaoliwionego mechanizmu. Potem schody. On znał je, mógł je przemierzać z zamkniętymi oczyma i nawet w mroku wskazać wszystkie szczeliny. Potem długi korytarz. - Doktorze proszę szybko. Jakiś wariat zgwałcił kobietę i próbowała ją zaszlachtować. Twarz pielęgniarki nie kryła zdenerwowania. Nawet ta nawykła do różnych okropieństw kobieta nie była w stanie znieść widoku. - Zadzwoniła Pani po policję. - A doktorze, do tych wariatów. Za nim przyjmą zlecenie to kobieta wykrwawi się na śmierć. Wbiegł zaczął badanie. - Kim Pan jest? - Dla niej nikim. Znalazłem ja w parku. - Kiedy to było? - Jakieś pięć minut temu. - Dlaczego nie wezwał Pan pogotowia? - Jestem lekarzem. Wiem jak to jest z pogotowiem. Myślałem, że szybciej dowiozę ja własnym samochodem. Pielęgniarka skończyła mierzyć ciśnienie i tętno. - Ciśnienie 70 na nieoznaczalne, tętno 150 na minutę. - Proszę założyć wkłucie i podłączyć krystaloidy. Pobrać morfologię, biochemię, krzyżówkę i zamówić 4 jednostki krwi. Proszę dzwonić po anestezjologa i ordynatora. Dzisiaj jest pod telefonem. Pan jest chirurgiem. - Nie, zakaźnikiem. - Potrzebuję asysty. Zanim przyjedzie szef to kobieta zginie,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
jeden z nas — czytnik · opowiadania