Romans · 2 min czytania
jeden z trzystu sześćdziesięciu pięciu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nie wiem, kiedy Marco ma urodziny. Były inne, ważniejsze rzeczy, o których potrafiliśmy rozmawiać, zapominając o reszcie świata. Nie zdążył mi powiedzieć, który z trzystu sześćdziesięciu pięciu dni w roku jest jego dniem. W moje urodziny lubię jeść czekoladowy tort, taki sam jaki robiła mi mama. Siadaliśmy wszyscy przy stole, wypowiadałam w myślach najskrytsze życzenie, starałam się nabrać w płuca jak najwięcej powietrza, bym mogła za jednym razem zdmuchnąć wszystkie świeczki, by życzenie spełniło się. Przyjaciele wiedzą, że kocham konwalie. Wolę białe róże od czerwonych.…