Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 5 min czytania

Jedenaście sekund

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pierwsze uderzenie. Co ja właściwie tu robię? Stoję na środku pokoju z nożem w ręce. Za oknem rozpościera się widok na plażę, jeszcze niedawno pełną spragnionych słońca turystów, teraz pustą jak grobowiec. Co jakiś czas ciszę zmącą czułe szepty zakochanej pary, ciemność rozproszy płomyk zapalniczki. Drugie uderzenie. Powoli kieruję swe kroki na balkon. Staram się na nic nie wpaść. W dłoni wciąż ściskam to nieszczęsne ostrze. Co zamierzam z nim zrobić? Czy coś już zrobiłam? W domu jest nienaturalnie cicho. Zaczynam się bać. Czuję pod stopami zimne kafelki, a wiatr przenika me ciało na wskroś. Uświadamiam sobie, że jestem ubrana tylko w cienką koszulkę. Koszulka jest biała, bez śladu krwi - czyli jeszcze nie użyłam noża. Trzecie uderzenie. Badam fakturę materiału. Jest śliski i miękki. Delikatny. Wydaje mi się, że to jedwab, ale nie jestem tego pewna. Nigdy nie rozróżniałam tkanin i ich nazw. Nie obchodziło mnie czy to, co mam na sobie to ortalion, czy poliester. A może bawełna? Teraz wydało mi się to niesamowicie ważne. Przypominam sobie, że koszulkę dostałam na osiemnaste urodziny od babci. Bo "każda kobieta musi mieć jedwabną koszulkę na specjalne okazje". Czyli jednak jedwab. Błysk odbitego od ostrza światła przykuwa mój wzrok. Pełnia. Idealna pora na... Na co właściwie? Co zaplanowałam? Dlaczego wszystko wydaje się skrywać mgła? Czwarte uderzenie. Chyba zaczynam sobie powoli przypominać. Brązowe, prawie czarne oczy spoglądają na mnie z wnętrza mojej głowy. Nie mogę przypisać ich żadnej znanej mi twarzy. Wiem tylko, że wtedy też była pełnia. Leżeliśmy na plaży. Szum morza. Piasek między palcami. Wtedy... Ale z kim?Kiedy dokładnie? Co się wydarzyło? Piąte uderzenie. Wiesz, co się stało. Pamiętasz, chociaż nie chcesz pamiętać. No już, otwórz szufladę i nie bój się z tym zmierzyć. Potrzebuję papierosa. Nie paliłam od początku wakacji. A właściwie od lipca. Takie moje małe postanowienie: dostanę się na studia - rzucam. Dostałam się, rzuciłam. Ale teraz muszę zapalić. W szafce mam schowaną paczkę na czarną godzinę. Sięgam po nią. Drzazga wbija mi się w palec, ale nie przejmuję się nią i wyciągam jednego papierosa. Wkładam go między suche wargi. Zapalam zapałkę, wokół rozchodzi się zapach siarki. Zaciągam się głęboko. Już zapomniałam, jakie to przyjemne. Siadam na balustradzie, nóż kładę obok siebie. Czuję, że dziś jest moim przyjacielem, nie wrogiem. Szóste uderzenie. Jestem gotowa. Uchylam drzwi i wypuszczam…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%