Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 8 min czytania

Jedna chwila.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Proszę Cię, daj mi minutkę na tę rozmowę. Jeśli teraz tego nie zrobię, to będę żałować do końca życia. To dla mnie naprawdę ważne. – Wyrzucała słowa potokiem z ust, schodząc po wejściowych schodach, czując na sobie miliony spojrzeń zazdrosnych koleżanek.

Bo to jej trafił się on. Najseksowniejsze ciacho w całej szkole. Była z siebie dumna, i nigdy nie prosiłaby go o chwilkę czasu, by porozmawiać z kimś innym. Dlatego nie mogła pokazać, że tak naprawdę w głębi duszy boi się tej wymiany zdań, z osobnikiem innej rasy. Z mężczyzną dla którego kiedyś była w stanie zrobić wszystko, absolutnie wszystko. - No dobrze, możesz iść pogadać z tym cymbałem, ale jak tylko zobaczę, że się do Ciebie dobiera… - Nie skończył mówić, a jej już nie było.

Ashley poszła w stronę, gdzie najczęściej przesiadywał z kumplami, wiedząc, że na pewno go tam znajdzie. Jak widać się nie myliła. W tym czasie David z kilkoma kolegami bacznie obserwowali każdy krok chłopaka. Byli gotowi zainterweniować w każdej sytuacji, a tym bardziej jeśli chodziło o ukochaną Davida. Gdy Dominic tylko ją zobaczył, wstał i jak na niego przystało, uroczo się uśmiechnął. Kilku jego kumpli rozeszło się bez słowa, jakby nie chcieli mieć z nią do czynienia. Zostali tylko ci najodważniejsi. Ashley poczuła jakby ktoś wbijał jej sztylet w serce. Dokładnie nie wiedziała, czy na pewno się odważy powiedzieć mu to wszystko prosto w twarz, no ale kiedyś trzeba wypłynąć na głęboką wodę. Musiała oczyścić się z tego, a on według niej powinien w końcu dowiedzieć się, co ona tak naprawdę czuła.

- Cześć ślicznotko. – Zagruchotał słodko, aż poczuła lekkie mdłości. - Możemy pogadać na osobności? – spytała delikatnie dając nieproszonym gościom do zrozumienia, że wcale nie są tutaj potrzebni. Jak na rozkaz rozeszli się w cztery strony świata. - A o czym chcesz pogadać tylko w cztery oczy? – Zapytał wciąż szczerząc się do niej. - To poważna rozmowa, więc się tak nie szczerz z łaski swojej. No, ale wiedz, że nie jest mi łatwo o tym mówić, ale … - Poczuła ucisk w żołądku, ale postanowiła kontynuować. - Ale kocham Cię. Znaczy się kocha… - Że jakim … - wtrącił. - Nie przerywaj mi proszę Cię. – Wzięła głęboki oddech. – Zacznę może od początku, od czasu, kiedy Cię pierwszy raz zobaczyłam. Pamiętasz? – Zacięła się. - Albo lepiej nie odpowiadaj. Ważne, że ja pamiętam. Grałeś wtedy na sali gimnastycznej w piłkę nożną, a ja i dziewczyny z mojej klasy siedziałyśmy na ławce. Pamiętam moment, kiedy twoje oczy na moment spotkały się z moimi. Serce waliło mi jak szalone. Już wtedy wiedziałam, że muszę coś zrobić. – Patrząc mu w oczy, czuła ogromny ból. Jakby właśnie straciła coś, na czym jej w życiu najbardziej zależało. Ten mecz był jakoś przed feriami, więc przez dwa tygodnie rozkminiałam, jakby tu do Ciebie zagadać, albo cokolwiek zrobić, żebyś zwrócił na mnie uwagę. Ale mogłam się tylko łudzić. Byłam szarą, nudną, pierwszoklasistką, a Ty najśliczniejszym chłopakiem jakiegokolwiek widziałam. Postanowiłam sobie odpuścić. Przyszło łatwo, gorzej było zapomnieć. - Pozwól, że Ci przerwę. – Zakomunikował. - Ale dlaczego tak po prostu nie podeszłaś, i nie spytałaś na przykład gdzie jest jakaś sala? Wtedy na pewno bym Cię zauważył. - Teraz tak mówisz, bo się zmieniłam. Gdybym podeszła olałbyś mnie ciepłym moczem, i pewnie przy okazji wyśmiał, a ja do takiego poziomu bym się nie zniżyła. Zrozum. Ty – najbardziej lubiany i pożądany chłopak w szkole. I ja – nic nieznacząca szara mysz. Jakby to wyglądało? Nie pomyślałeś o tym? Co by znajomi powiedzieli, kumple przecież by wyśmiali? Nie ma tak łatwo jak Ci się wydaje. – Próbowała zahamować łzy, które zaczęły cieknąć po jej policzku, ale jej ból przewyższał teraz każdą granice.

Dominic stał naprzeciwko niej, z dziwnym wyrazem twarzy. Jakby go to z jednej strony w ogóle nie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%