Fantasy · 7 min czytania
„Jedna zapalona świeca może zapalić miliony
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kiedyś nie wierzyłam w stworzenia nadprzyrodzone , aż do momentu kiedy przyszedł do mnie Śmierć. Śmierć wyglądał jak człowiek , zachowywał się jak człowiek , a jedyne co go demaskowało to oczy. Oczy przypominały czarną otchłań , sam tłumaczył mi , że jest to w pewien sposób jego broń. Śmierć przyszedł po mnie bo tak nakazywała mu złota kula czasu. Kula pokazuje oś życia każdego człowieka , a moja dobiegała końca. Jednak dał mi wybór życia jako jego pomocnica. Jako… eurynomos. Eurynomos to bestia , która zjada ludzkie ciała , zostawiając jedynie kości. Zostając eurynomosem Śmierć nadał mi nowe imię –Hone Azuma. Z japońskiego przekłada o się na – Kości Wschodu. Moje dawne imię odeszło w zapomnienie , a także mój wygląd drastycznie się zmienił. Sam Śmierć przyznał , że ta zmiana pomogła mi dorosnąć ale ja nadal nie jestem co do tego przekonana. Od tego wydarzenia minęło trzy miesiące. Razem ze Śmiercią mieszkam w Głuchym Wymiarze. Nie należy on ani do Piekła ani do Nieba. Pozostaje neutralny. A można tu spotkać różne stwory : Olbrzymy , Harpie-złodziejki , Demony , a także Postacie Tysiąclecia. Do takich postaci zalicza się miedzy innymi Kleopatrę , Judasza i Hitlera. Siedziałam koło wodospadu łez . Został on stworzony przez Olbrzymy , a dokładniej przez Jednooką, kiedy straciła swoje dziecko. Płakała przez dwa lata. Wtedy Śmierć postanowił , że uczyni z jej łez wodospad. Oczywiście nie wiem czy to prawda , tak bynajmniej opowiadała Kleopatra. Ale jej wierzyć nie można. Jest zbyt cwana. Zbyt… nieprzewidywalna. A do tego ma liczne romanse z podwładnymi Lucyfera. Niebezpieczna z niej kobieta. Biedny Azazel… -Hone ? Co tutaj tak sama siedzisz ? –spytał gruby męski głos. O wilku mowa , przeszło mi przez myśl. -Azazel… Mamy wolne od roboty , więc przyszłam się zrelaksować –odpowiedziałam z lekkim uśmiechem. -A nie lepiej relaksować się w towarzystwie tak odjechanego i przystojnego mężczyzny? –poprawił kołnierz swojej czarnej koszuli i zmierzył mnie wzrokiem. Miał tęczówki koloru zieleni ,a czarne włosy związane w kitkę idealnie dopełniały jego postawę. -Nigdy się nie zmienisz –stwierdziłam- A gdzie Kleo ? Mężczyzna podrapał się w tył głowy i zamknął oczy. Zbierał myśli. Ale i tak nie powie nic mądrego. -Kleo mnie zostawiła… Tym razem dla jakiegoś bogatego bufona –prychnął głośno. -Więc to tak… Wiesz mi ostatnio mówiła , że nie masz dla niej czasu –mruknęłam wstając. Czułam , że Azazel też będzie chciał mi się zwierzyć. A ja miałam już dość słuchania kłótni kochanków , najchętniej obydwóch bym pożarła ,a kości zostawiła na pamiątkę. Kusząca myśl . -Wiem ale… -dalej nie słuchałam. Demon pewnie mówi o tym jak bardzo jest biedny i nie wie co ma robić. Westchnęłam cicho. Jestem zbyt miła ,a jak na eurynomos to jestem prawdziwym aniołkiem. Szliśmy przez uliczki Głuchego wymiaru. Naprawdę nie mogłam uwierzyć , że tutaj te nadzwyczajne stworzenia żyją tak zwyczajnie… jak ludzie. To było naprawdę dziwne. Kablówkę w mieszkaniu zakłada ci czerwonoskóry troll w ubraniu mechanika , a do tego możesz z nim rozmawiać o wszystkim. Chociaż dialog ogranicza się do stwierdzenia „Ładną dziś mamy pogodę”. Pogoda w Głuchym Wymiarze zawsze była taka sama , czyli słoneczna. Nigdy tutaj nie pada. Więc z trollem nie wdasz się w żywą dyskusję. Oczywiście za wykonaną…