Kryminał · 6 min czytania
Jedyne czego chciałam to odrobina miłości
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nie pytajcie mnie, dlaczego to w ogóle zrobiłam. Musicie wiedzieć, że wcale tego nie planowałam, to się po prostu stało. Jeżeli koniecznie chcecie wiedzieć, to opowiem wam swoją historię. Niestety, jeśli jesteście przygotowani na kolejną nudną miłosną opowieść, to muszę was rozczarować. Tak, na samym początku byliśmy szczęśliwi i po uszy zakochani, lecz nie trwało to długo... Poznaliśmy się zupełnie przypadkiem i od razu się w sobie zakochaliśmy. Typowa romantyczna historia, nieprawdaż? Mimo tego, że było to już dość dawno temu, to pamiętam jak dziś spacery w świetle księżyca i rozmowy do białego rana. Moi przyjaciele uważali, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Ja również na początku tak myślałam.
Byłam zaślepiona tą miłością, bo nie dostrzegałam rzeczy, które inni zauważali. Jego zbyt częste wyjazdy na długie miesiące, sekretne rozmowy przez telefon po nocach… Jak mogłam być tak naiwna i głupia?! Po jednym z jego dłuższych wyjazdów, na jego koszuli znalazłam ślad czerwonej szminki. Nie powiedziałam mu nic o moim odkryciu. Zachowałam to dla siebie, bezskutecznie szukałam jakiegoś sensownego wytłumaczenia.
Przepłakałam wtedy całą noc, podczas gdy on smacznie spał tuż obok mnie. Nie chciałam w to wierzyć, że może mnie zdradzić. Przecież byliśmy tacy szczęśliwi, kochaliśmy się! Mówił mi przecież, że to ja jestem tą jedyną, że nigdy jeszcze nikogo tak nie kochał. Następnego dnia, gdy wyszedł do pracy, postanowiłam przeszukać jego rzeczy. Zaczęłam od czarnej walizki, w której to po dłuższym poszukiwaniu znalazłam notes. Otworzyłam go drżącymi rękoma. Na pierwszej stronie widniały numery do naszych przyjaciół i członków rodziny, lecz wśród nich znalazłam jeden, którego nie znałam wcześniej. Podpisany był imieniem „Anna". A przecież nie znałam żadnej Anny. Moje rozmyślania przerwał dźwięk telefonu, lecz nie był to mój telefon. Najwidoczniej mój ukochany w pośpiechu zapomniał go ze sobą zabrać. Podniosłam go i spojrzałam na wyświetlacz. Dzwoniła owa „Anna”. Bez chwili zastanowienia, odebrałam, pomimo tego, że serce waliło mi jak oszalałe.
-Kochanie, mam nadzieję, że szybko wrócisz – zamruczała cicho Anna. Czyli jednak moje podejrzenia okazały się prawdą... Zdradzał mnie!
Bez słowa się rozłączyłam. Łzy mimowolnie spływały po mojej twarzy. Gdy wrócił do domu, zastał mnie w łazience. Trzymałam w dłoni żyletkę. Tak, chciałam popełnić samobójstwo. Nie zrozumiecie mnie, ale on był dla mnie wszystkim. Nawet nie wiecie jakie to uczucie, gdy jest się zranionym i zdradzonym przez ukochaną osobę. Ufałam mu, chciałam spędzić z nim resztę życia, a on mnie po prostu zdradził! Powoli zaczynałam tracić przytomność... Spojrzałam