Historia · 5 min czytania
Jego życie cz. II
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Gdy się rozłączył zauważył, że dłoń, którą nerwowo notował to co mu dyktowano, ciągle drżała. Przez dłuższą chwilę próbował poukładać wszystko co usłyszał i zanotował, ale zebranie myśli wcale nie było łatwe. Wstał szybko, chwycił płaszcz, kartkę z notatkami włożył do kieszeni i wyszedł. Wyjątkowo nie wsiadł do windy żeby schodząc po schodach zastanowić się co tak naprawdę zdarzyło się w ciągu tej krótkiej rozmowy, słowa które usłyszał odbijały się echem i trudno było mu pojąć jak to wszystko czego się dowiedział było w ogóle możliwe. Wyszedł z budynku i pobiegł na stację kolejową, przy kasie nerwowo tłumaczył kasjerce gdzie chce jechać, ale okazało się, że nie ma bezpośredniego połączenia i żeby dostać się na miejsce będzie musiał przesiąść się w Warszawie. Kupił bilet i szybko poszedł na peron. Czekanie na pociąg dłużyło się niemiłosiernie, nie zwrócił uwagi na to, że pada deszcz, ani na to, że był strasznie głodny. Ostatni posiłek jadł wcześnie rano. Wsiadł do pociągu, znalazł swój przedział i usiadł. Był w tym pociągu, jechał tam gdzie powinien, ale obecny był tylko ciałem, myślami ciągle błądził. Powracały obrazy z tych wakacji, tych kiedy widział ją ostatni raz. Kilka miesięcy po tym jak się poznali, po tym jak dowiedział się co znaczy być szczęśliwym i po tym jak byli nierozłączni, wyjechał w delegację. Wyjazd był, jak to zwykle bywało, na kilka tygodni do oddziału jego firmy zagranicą. Wcześniej też wyjeżdżał i z góry zakładał, że ten wyjazd nie będzie się niczym różnił od poprzednich. Miał zarezerwowany pokój w hotelu, ten w którym bywał wcześniej, lubił go bo był sporych rozmiarów, a z okien mógł wieczorami patrzeć na migające w oddali światła miasta. Beżowe ściany i dobrane pod kolor grube zasłony powodowały, że czuł się prawie jak u siebie. W swojej sypialni miał kotary w bardzo podobnym kolorze i nawet okna były podobne, jedynie te pokoje różniły się widokiem który był za oknem. U niego widok nie był tak piękny. Dodatkowo hotel nie był daleko od centrum i rano gdy jechał do siedziby firmy nie musiał stać w długich korkach.
Zwykle gdy przylatywał na miejsce najpierw jechał do firmy, umawiał spotkania z klientami, a wieczory, które miał już tylko dla siebie, spędzał w pokoju słuchając muzyki i sącząc wino. Tym razem wszystko przebiegało…