Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 6 min czytania

Jej mantra.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

"Nienawidzę cię! Świnia! Prosiak! Gruba krowa!"

Tymi słowami Anka co rano witała swoje odbicie. Nie krzyczała. Zazwyczaj był to szept zmieszany ze łzami lub zwykłe cedzenie przez zęby. Już nawet nie pamięta, kiedy to się zaczęło. Kiedy zaczęła tak bardzo nie znosić samej siebie. Może tak było zawsze? Przecież już w podstawówce czuła się gorsza. Czuła się najgrubsza, choć w rzeczywistości nie była. Chuda też nie. Nawet nie szczupła. Przeciętna, ot taka sobie przeciętna dziewczynka.

Gimnazjum stało się jeszcze trudniejsze. Zaczęła się fascynacja chłopakami, markowymi ciuchami, kosmetykami. I te miastowe dziewczyny. Piękne. Szczupłe. Obrzydliwie szczupłe. A Anka znów była tylko przeciętna. Chłopcy się za nią nie oglądali, koleżanki nie zabierały na imprezy, mama nie kupowała markowych ciuchów. Miała swoje przyjaciółki. Jedne grubsze od niej, drugie chudsze. Ale ona tego nie widziała. Ona i tak czuła się ta najgrubsza.

Przełomem stało się liceum. Nowi ludzie, nowa szkoła, nowi chłopcy. Postanowiła, że się zmieni. Że jej życie się w końcu zmieni. Że nie chce być dłużej przeciętna. Że chce być nareszcie szcześliwa. Pierwsza klasa przemknęła niezauważenie. W drugiej wszystko uległo zmianom. Najpierw Anka straciła ukochanego dziadka. Zapominała o jedzeniu, ciągle tylko płakała i rozmawiała z nim... No i musiała też zaopiekować się babcią, która po odejściu dziadka zupełnie się załamała. Jak na jedyne 160cm, Anka miała w sobie dużo siły. Musiała ją miec. To był jej obowiązek, tak czuła.

Potem pojawił się on. Niby był cały czas obok, ale jednak nie ten sam. Należał do innej grupki klasowej niż ona. Lubili się, tak jak lubią się znajomi z klasy. Kiedyś jej się nawet podobał, ale zrozumiaża, że nie ma szans. Jak zwykle zresztą. Przecież była g r u b a. A chłopcy z zasady wolą chude dziewczyny. Ona też wolała szczupłe. Nienawidziła grubasów. I dlatego nienawidziła też i siebie.

Zaczęli pisać do siebie listy. Prawda, że to śmieszne? Chodzić do jednej klasy i pisać listy? Takie prawdziwe, z kopertą i znaczkiem, i pocztą polską? Dla niej to było urocze. Zakochała się. Z wzajemnością. W końcu postanowili być razem. To mało komfortowe, taki związek w jednej klasie. Czuła, że wszyscy się im przyglądają. Że oceniają. Ciągle miała wrażenie, że ludzie nie mogą zrozumieć, co on w niej widzi? Nie zasługiwała na niego. Zaczęła to sobie wmawiać."Przeciez szczuply chłopak musi mieć szczupłą dziewczynę!" Te słowa stały się dla niej niczym mantra. I choć już wiele razy brała się za odchudzanie, tym razem czuła, że naprawdę da radę. Miała motywację.

Odkryła pro-ana. Zrozumiała, że to jej droga. Zawiązała na ręce czerwoną nitkę i zaczęła swoją walkę. Z każdym tygodniem było jej coraz mniej. On mowił, że nie chce, aby mu zniknęła... Ale dla Anki liczyły się tylko ubywające kilogramy. Nawet on, jej motywacja, stracił na wartości. Żyła niczym w innym świecie. Nie dochodziły do niej błagania rodziców, żeby choć raz zjadła z nimi obiad.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Jej mantra. — czytnik · opowiadania