Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 5 min czytania

Jeremy

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zawsze był nieco na uboczu, nie przyjaźnił się zbytnio z innymi dziećmi. Uważał, że są, właśnie, dziecinne. Zamknięty w sobie, milczący, wiecznie zamyślony, czekał... Bogaci rodzice umawiali go z coraz to lepszymi, czyt. droższymi, psychologami. Żaden nie pomógł, nie byli nawet w stanie określić, co chłopcu jest i czy w ogóle jest chory! Nadszedł czas, którego rodzice bali się najbardziej. Pierwszy dzień w szkole podstawowej. Mama zawiozła Jeremy'ego pod bramę, obawiała się, że zostanie wyśmiany, stanie się kozłem ofiarnym i rówieśnicy będą się nad nim znęcać. Chciała pocałować go na pożegnanie, ale on tylko spojrzał na nią i wyszedł. Nauczycielka przedstawiła dzieciom nowego kolegę. -Powiedzcie dzień dobry naszemu nowemu koledze -Dzień-do-bry! Jeremy przeszył te siedemnaścioro małych dzieci tak, że wszystkie oniemiały. -Dobrze, a teraz przedstaw się nam wszystkim.- Jeremy nawet nie drgnął, potraktował ją jakby jej nie usłyszał. -Czekamy... Powiedz jak masz na imię. -Zapomniał! - Wykrzyknął przerośnięty Krzyś, dzieci zaczęły się śmiać. Jeremy obrócił głowę w stronę Krzysia, ten natychmiast, odruchowo chwycił się za szyję. Zrobił się cały czerwony, spadł z krzesła, nauczycielka podbiegła do niego, ale nie wiedziała jak mu pomóc. Chłopiec stracił przytomność, Jeremy usiadł na końcu nie zwracając uwagi na zamieszanie. "Pani" odsunęła ręce Krzysia od gardła, na szyj było jedno duże nacięcie, krwawiło bardzo szybko zalewając ubranie Krzysia. Nauczycielka pobiegła po pomoc, dzieci również z krzykiem wybiegły za drzwi. Zostali sami. -Memento mori- powiedział Jeremy, zrobił gest dłonią. Krzyś wstał i usiadł na swoim miejscu, nie wiedział, co się nim stało, był blady, bardzo blady, patrzył się w jeden sobie tylko znany punkt i nie ruszał się. Nawet nie oddychał. Nauczycielka wraz z dziećmi oraz pielęgniarką zastały dwóch znieruchomiałych uczniów oraz dużą kałużę krwi. Po tamtym incydencie, nie zostało ani śladu, poza śladami, które ciężko było zmyć z podłogi. Jeremy jakby bardziej "znormalniał", życie w szkole nauczyło go rozmawiać z innymi. Nawet śmiać się, przynajmniej udawać, z ich nędznych dowcipów. Koledzy, mimo iż był chudy, blady, słaby, czuli do niego jakiś respekt. Nigdy, nikt, nawet żartem, nie podniósł na niego ręki. W ostatniej klasie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%