Melodramat · 3 min czytania
Jesień 93 Wrocław - Krzyż i Maria
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jesień 1993 Wrocław Krzyż i Maria
Zawładnęła jego wyobraźnią od chwili kiedy pojawiła się w drzwiach przedziału, kiedy przywitała się i zapytała miękkim głosem czy jest wolne miejsce, wpadł. Kiedy usiadła tuż przy wyjściu z przedziału, wyciągnęła z torby książkę i nim zaczęła czytać obejrzała niedbale siedzących w przedziale, uśmiechając się ponownie tylko do niego. Umarłby dla niej. Była brunetką, od razu wiedział, że studentka, pewnie uniwerek poznański. Ubrana w mocno przetartą skórzaną ramoneskę, dżinsy i golf. Była jesień. Ona była piękna w swój specyficzny kuszący koci sposób. Pociąg łomotał po szynach, a on wiedział, że musi ją poznać. Chociaż w przedziale siedziało jeszcze kilku młodych nikt na nią nie zwrócił uwagę. On nie mógł oderwać wzroku, wgapiał się w nią. Nie umiał nie potrafił odwrócić wzroku. Zwykle zakompleksiony, zwykle uciekał na sama myśl, że ona może wiedzieć, że się podoba, że mu wpadła w oko, że serce zaczęło w nim łomotać a w uszach słyszy tętniącą krew. Raz po raz podnosiła głowę i widziała te jego wielkie oczy dziecka, zaskoczone tym co widzą, on widział oczy pewnej siebie spokojnej młodej kobiety, sprawiającej wrażenie nie skrępowanej tym w jaki sposób na nią patrzy młody mężczyzna. Świat zatrzymał się na tą chwilę, kiedy odłożyła w którymś momencie książkę i podjęła rzucone wyzwanie. Ich spojrzenia skrzyżowały