Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 9 min czytania

Jesienna opowieść

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jesienne słońce ciepłym promieniem oświetlało jego twarz. Stał w parku i obserwował grupkę młodych chłopców próbujących strącić kasztany z wielkiego drzewa. Uśmiechnął się, gdy jednemu z nich spadł na głowę dorodny, ubrany w zieloną łupinę kasztan. Niestety uśmiech szybko znikł z jego twarzy bo w głowie zaczęły kłębić się pytania, na które on nie znał odpowiedzi. Kim jestem? Skąd przybywam? Co tu robię? Każde pytanie przynosiło ze sobą ból. Ból niepamięci. Ból, który docierał do każdego nerwu w jego ciele, który przynosił ze sobą coś jeszcze. Strach. Paniczny strach. Swojego brata. Kim jestem? Skąd przybywam? Co tu robię? Jesienne słońce ciepłym promieniem oświetlało jego twarz, a on nie mógł przypomnieć sobie nic ze swojej przeszłości. Nagle poczuł szarpnięcie za rękaw płaszcza, w który był ubrany. Spojrzał w dół i zobaczył dziewczynkę, która miała na sobie zieloną polarową kurteczkę. - Proszę pana, pan coś zgubił- powiedziała i wyciągnęła ku niemu dłoń, w której trzymała czarną chustkę. Wziął ją od dziewczynki i rozwinął. Momentalnie uderzył w niego zapach kwiatów. Poczuł się tak, jakby znalazł się na wiosennej łące. Zamknął oczy.

Chłopiec w szarym płaszczu, z tornistrem na plecach schodził powoli po kamiennych schodach, w stronę ulicy. Odwrócił się gdy usłyszał kobiecy głos. - Poczekaj. Jesień jest już chłodna. Zawiążę ci swoją chustkę na szyi, żebyś nie zachorował na gardło- powiedziała kobieta, zdjęła z własnej szyi czarną chustkę i założyła ją chłopcu. Pocałowała go w policzek. - Teraz możesz już iść do szkoły. Chłopiec spojrzał jej głęboko w oczy. - Ta chustka pachnie twoimi perfumami, tymi kwiatowymi. Będę ją zawsze nosił bo ten zapach będzie mi przypominał, że zawsze jesteś przy mnie. Dziękuję mamo.

- To ja…- szepnął. Wszystko mu się przypomniało. Dzieciństwo, lata szkolne, studia prawnicze i praca w dobrze prosperującej firmie adwokackiej. Przypomniał sobie nawet, dlaczego znalazł się w parku. Chciał uciec od ciągłych telefonów, spotkań, rozpraw; od zabiegania i braku czasu. Chciał odnaleźć odpowiedź na pytanie dlaczego robi to, czego tak naprawdę nie lubi robić. Nigdy nie chciał być prawnikiem; chciał zostać pisarzem. Od dziecka pisał krótkie opowiadania i powieści, które zawsze trafiały do szuflady jego biurka. Po prostu czuł, że nie jest jeszcze gotowy by komukolwiek je pokazywać, by przed kimkolwiek obnażać swoje przemyślenia i uczucia. Wiedział jednak, że kiedyś nadejdzie dzień, w którym ludzie poznają prawdę o nim i w którym zaistnieje na scenie pisarskiej. Niestety, jego rodzice szybko zgasili jego marzenia o pisarstwie. Wmawiali mu, że z pisarstwa nie wyżyje a jego powołaniem jest prawo. Cóż, chcieli tylko jego dobra…

Oderwał się od myśli o przeszłości. Spostrzegł, że dziewczynka wciąż stoi przed nim. Sięgnął do kieszeni w poszukiwaniu jakiejś monety, którą mógłby dać małej za znalezienie i oddanie jego chustki. Ona dostrzegła ten ruch. - Nie trzeba… tylko niech pan już więcej nie gubi przeszłości- mrugnęła do niego okiem i odbiegła, podskakując przy tym wesoło…

Nie gubić przeszłości. Postanowił, że to zdanie stanie się jego hasłem życiowym. Rozglądnął się, chłopców strącających kasztany już nie było. Dostrzegł jednak zgarbioną staruszkę, która klęczała wśród różnokolorowych liści. Tknięty impulsem, że kobiecie coś się dzieje, podszedł do niej. Dopiero, gdy był blisko zauważył, że przebiera ona w liściach wybierając te najładniejsze i odkładając je na bok. Zauważyła go, podniosła ku niemu głowę obleczoną w zieloną chustkę w czerwone różyczki. Spod chustki wystawały niesforne kosmyki siwych włosów a okulary, które kobieta nosiła na nosie przekrzywiły się lekko w prawo. Patrzyły na niego mądre, zielone oczy pełne blasku. - Dziwisz się co ja tu robię?- zapytała a on potwierdzająco skinął głową zgodnie z prawdą. Staruszka uśmiechnęła się lekko. - Jesień to moja ulubiona pora roku. Pełna jest barw…Zauważyłeś, że drzewa wprost kipią czerwienią, żółcią i gdzieniegdzie zielenią? Zauważyłeś te kaskady barw? Wielu jest ludzi, tak zabieganych, tak zajętych karierą, którzy tego nie widzą. A może widzą to, ale udają, że tego nie ma. Nie pozwalają wesołym kolorom wejść w ich szare życia, nie pozwalają dokonać rewolucji, zmian… Też kiedyś byłam takim człowiekiem… Uczestniczyłam w tym szaleńczym wyścigu, walczyłam o władzę, o pieniądze, o wpływy. Do czasu, kiedy nie poznałam pewnego małego chłopca w szarym…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Jesienna opowieść — czytnik · opowiadania