Środowisko · 4 min czytania
Jesienne niuanse
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
***
Najpiękniejsze są teraz akacje. Wiotkie, spowite w jasną soczystą zieleń nasączoną złotem. Brzozy - jak piękne panny - stoją smukłe między topolami, w białych spódnicach i zielonych bluzkach nakrapianych zaledwie gdzieniegdzie żółtymi groszkami. A topole - matrony nadobne w ciemnej zieleni po samą szyję, rozłożyste - patrzą z pobłażliwą wyrozumiałością na te giętkie, wiotkie wyczekujące, niespełnione jeszcze. Dęby - rozpalone do czerwoności - zerkają namiętnie, ukradkiem, na te w zielonościach i złocie.
Ile życia w tych drzewach, ile pragnień. Ile westchnień, drżeń, szumu sukien, szelestu jedwabi!
Słońce patrzy na wszystkie z jednakową czułością i otula je lekką złotawą mgiełką...
Część 22 / 2
***
Drzewa w mojej alei brzozowej już muśnięte jesienną płowością, niektóre wyzłocone, inne naznaczone rudymi smugami. Najstarsze znowu bardziej pochyliły się w sobie, ich kora łuszczy się wielkimi płatami. A i tak wyglądają wspaniale: mocne, krzepkie u dołu; cieniutkie gałązki na szczycie koron, obsypane wilgotnymi jasno zielonymi listkami, przypominają ich najlepsze lata. Młode, te w pełni rozkwitu, jeszcze zdecydowanie zielone; tylko nieliczne zarzuciły na gibkie ciała złote przejrzyste szale... Są zachwycające, pełne cudnej brzozowości: siła i wzrost mieszają się w nich z delikatnością liści i gałęzi, z gładkością lśniącej śnieżnobiałej kory… A brzozowe nastolatki znów się pospieszyły: już całe żółtozłote, drżące; zerkają niepewnie na tamte w zieleni i chyba się trochę wstydzą swojego pośpiechu. Zniewalają oczy wiotką, giętką, świeżą urodą…
***
W parku dzisiaj wielkie poruszenie. Wiatr chodzi zamaszystymi krokami i roztrąca krzewy, rozwiewa włosy drzewom, zgina do ziemi wysokie trawy. Brzozowa aleja spływa złotem. Złoto kapie na drogę, bo brzozy są hojne:…