Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przygoda · 8 min czytania

"Jeśli nieśmiertelność jest Twym celem...&quo

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Gdy znaleźli się na statku, marynarze, którzy zostali, oświadczyli, że zniszczenia dziwnym trafem nie są tak duże, jak sądzono i mogą spokojnie wypłynąć, choć lepiej będzie, jeśli szybko odwiedzą szkutnika. -Hmm… Trochę to dziwne… nawet bardzo- zastanowił się kapitan, ale mimo to wydał rozkaz rozwinięcia żagli. Burza ustała, a wiatr był wyjątkowo korzystny. Załogę bardzo to uszczęśliwiło, kapitan jednak marszczył brwi. -Podejrzane. Podejrzane- powtarzał w kółko, kiwając głową. Szybko jednak znaleźli się na znanych im wodach, niedaleko przyjaznego portu, co zadziałało na ich dusze jak balsam: nic tak nie koiło marynarzy jak mewy, spokój i fale. Tego rześkiego poranka kapitan poprosił, by James, Eliza i Alan, który szybko go zjednał, przyszli do jego kajuty. -Czas, żebyś opowiedziała nam, jak to się stało, że straciłaś swój okręt- powiedział do Elizy. Teraz nie wyglądała już tak dziko jak ów nocy na wyspie, choć budziła grozę w sercach marynarzy. Wielu nazywało ją najsławniejszą piratką świata, a to przez to, że była bezwzględna, często impulsywna i łatwo wpadała we wściekłość. Emanowała z niej duma. Nosiła męskie ubranie i trójgraniasty kapelusz, spod którego spływały długie, czarne włosy. Bystrymi, również ciemnymi oczami uważnie śledziła każdy ruch. U boku zaś nosiła swoją słynną szpadę, którą to używała przez całe życie. Była to idealnie wyważona, lśniąca broń. Wiele razy ociekała jednak krwią. Tak, Elizę słusznie nazwano najgroźniejszym piratem. -Załoga wszczęła bunt- wzruszyła ramionami. -I co dalej? Jakoś nie wyobrażam sobie, że przywiązały cię do masztu albo urządziły ci spacer po trapie- zauważył James, który był jednym z niewielu, którzy się jej nie bali. -Słusznie. Aby zrozumieć przyczyny późniejszych wydarzeń, musze cofnąć się trochę wstecz- wszyscy w kajucie słuchali w skupieniu- Jak wiecie, przybyłam do pewnego portu. Chciałam zdobyć listy kaperskie. Zamaskowałam się i wkroczyłam do miasta. Mimo to rozpoznali mnie! Chciano mnie od razu zabić, lecz ostatecznie spora suma załatwiła sprawę. Postanowiłam tam pozostać pewien czas. I wtedy poznałam jego. Edrina Discorda- imię to i nazwisko wymieniła z największą pogardą, jaką kiedykolwiek ktoś słyszał- Czarujący, przystojny, młody. Mówił, że mnie kocha. Jakże zaślepiona byłam! Mieliśmy wziąć ślub!- powiedziała ze złowieszczym rozbawieniem- Na moje szczęście, nic z tego nie wyszło. Chciał wiedzieć, co czyniłam w przeszłości. Opowiedziałam mu wszystko. Wypytywał mnie długo o rzeczy dla innych nieciekawe. Nic nie wiedziałam o tym, co mówił. Wkrótce mnie zostawił. Kapitan zastanowił się: -Jakie… dziwne rzeczy? Eliza wzruszyła ramionami: -O stare, przypadkowe skrawki papierów, tajemnicze rzeczy znalezione w skarbach... Nikogo to nie interesuje, bo nic o tym nie wiadomo. Wracam do całej historii; otóż powiedziałam mu, iż zemszczę się za to, że mnie pozostawił. Nie czułam już nic z dawnego zauroczenia- tylko wściekłość, na niego i na siebie, że dałam mu się tak omotać! Ten parszywy, tchórzliwy szczur lądowy uciekł jakimś okrętem. Nie zastanawiając się, popłynęłam za nim. Trafiłyśmy na sztorm. Cała załoga się po prostu poddała. Czy ja jestem taką złą dowódczynią?! -Nie, skąd. Tylko że one nie rozumiały do końca motywów twojego postępowania- zapewnił ją kapitan. -Nawoływałam, żebyśmy płynęły. Wyciągnęły broń. Widziałam, że się boją, wiedziałam, że jestem w stanie je pokonać. Ale to jednak moja załoga. Nie zabiję własnych ludzi! Nie mogłam też pozwolić, by mój okręt wpadł w ich ręce. -Jednak nie taka bezwzględna- szepnął James do Alana. -Słyszałam to- odparła Eliza, uśmiechając się z ironią. Obydwaj marynarze usiedli sztywno i przestali się uśmiechać.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
"Jeśli nieśmiertelność jest Twym celem...&quo — czytnik · opowiadania