Romans · 4 min czytania
Jeśli Ty skoczysz, ja też.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Stanęła po drugiej stronie metalowej barierki. Zacisnęła sine od mrozu palce na pręcie i spojrzała w dół. Czarne z żalu tęczówki otaczały ciemną otchłań źrenic. Obojętna na wszystko gładka przestrzeń kusiła, by przedrzeć ją, rozkołysać, tchnąć w nią życie płacąc najwyższą stawką. Spoglądała w dół, zagłuszając wirujące myśli i złudne nadzieje siedzące obok, na barierce. Machając wesoło krótkimi nóżkami szeptały, co może zyskać skacząc. Po drugiej stronie ogromna wiara przypominała jej, ile straci. - Jeśli skoczysz, ja też – szepnął cicho, opierając się o kolumnę. Obracał w dłoniach zapalonego papierosa. Obserwował jej wygięte, pełne niezdecydowania ciało. Przeszywał ją zielonymi tęczówkami, próbując odczytać jej myśli i zamiary. - Nie odważysz się – odparła, oddychając głośniej. Nie spodziewała się nikogo. Była pewna, że jedyną osobą, która zdecydowała się przyjść na spektakl z nią w roli główną, jest obumarłe niebo, od którego odwróciły się nawet gwiazdy. - Udowodnić ci, że się mylisz? – podszedł bliżej. Stanął koło niej. Jego dłoń dotknęła jej zimne palce. Uniosła zdumione spojrzenie. Niedopałek zawirował i spokojnie opadał w dół. - Nie – szepnęła cicho, przesuwając rękę o kilka milimetrów w bok. Mężczyzna oparł się o balustradę, złączył przed sobą dłonie. Spojrzał z wrodzoną nonszalancją w bok, prosto w jej ciemne tęczówki, na których dnie tańczyła samotność. - Uważasz, że jestem słabszy? – uśmiechnął się, sięgając do kieszeni po kolejnego papierosa. - Uważam, że nie powinieneś tego robić. - Dlaczego? - Bo to głupie. - To dlaczego teraz zastanawiasz się, czy skoczyć, precyzyjnie starając się