Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 28 min czytania

Jestem jaka jestem

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Majac lat 5, poprosilam mame jeszcze nie mowiac swoim sposobem, zeby nauczyla mnie myc sie. Moja mama starala sie pokazac mi jak wykonywac czynnosci mycia sie. Mialam zacisniete piastki u swych raczek ale moja mama uszyla mi rekawice z recznika froty, nakladala mi na moje zacisniete piesci i pokazala mi jak można sie umyc samej. W ten sposob higiene osobista wykonywalam po wiekszej czesci sama. Wychodzilo mi to bardzo nieladnie ale nie raz krzyczalam w nieboglosy bo nie moglam zrozumiec dlaczego moja siostra blizniaczka nauczyla sie myc tak ladnie sama. Moja mama tlumaczyla mi ze Ty moje dziecko jeszcze bedziesz mogla umyc sie tak jak pragniesz. Majac lat 8 moje dlonie zaczely sie rozprostowywac jak nadmienilam Drogi Czytelniku w innym rozdziale swojej historii, to byla wielka radosc dla mnie i dla moich bliskich, ktorzy pomagali mi w mojej niesprawnosci fizycznej i psychicznej chociaz moja psychika byla w porzadku. Ale nie raz zdrowy czlowiek ma zalamanie psychicznie i ja je mialam również. Majac lat moze 10-12 nie pamietam dokladnie, ale mama nasza wymagala od nas dokladnosci estetycznej. Po rozebraniu mnie z tych czesci, ktorych nie moglam sama zdjac. Musialam poukladac je dokladnie na krzesle, bo tak mi bylo wygodniej poniewaz krzeslo ma oparcie i moglam przewiesic przez krzeslo sukienke albo inna część ubrania. Bielizna osobista musiala byc tak schowana, ze jak wchodzil ktos z meczyzn do naszego pokoju, to znaczy do dziewczat, nie można bylo pokazac niedokladnosci, zeby bylo widac osobista bielizne bo to kiedys byl wstyd zeby mloda osoba dziewczyna pokazywala czesci swej garderoby. Teraz nie moge sie do tego przyzwyczaic, bo tak mnie wychowano w domu, by rzeczy osobiste sa intymnoscia osoby mlodej. Teraz kiedy mam 60 lat i gdy patrze na mlodziez nie moge sie pogodzic z tym jak ci mlodzi ludzie sa chowani, dlaczego rodzice tak malo poswieciaja swoim dzieciom czasu, kiedys to bylo nie do pomyslenia zeby matka nie wprowadzala mlodej dziewczyny w zycie. Wspominam dlatego nadmieniam, ze jestem zgorszona mlodzieza bo jest bardzo zdemoralizowana i zle wychowana przez rodzicow i przez nauczycieli. Kiedys nie bylo pedagogow, ktorzy pomagali wchodzic w nowe zycie. Byl tylko wychowawca lub wychowawczyni i kierownik lub dyrektor szkoly. I to wystarczalo mlodziezy. Jak zaczelam miec dlonie otwarte, musialam po rozebraniu mnie poukladac sama swoje rzeczy, jeszcze wtedy moglam siedziec na lozku czy na innym sprzecie. Nie chcialo mi sie wtedy pamietam tak jak dzis bo bylam wtedy z kolezankami i kolegami na imieninach. Przyjechalam taka wesola bo bardzo lubie patrzec jak ludzie tancza chociaz ja w swoim zyciu nigdy nie zatanczylam na swoich wlasnych nogach. Ale wtedy juz nie chcialo mi sie ukladac swoich rzeczy. Pomyslalam sobie, ze rano jak sie obudze to przyjdzie do mnie pani Basia i nie powie mojej mamie ze rzeczy moje byly zle poukladane. O godzinie pierwszej w nocy moja mama weszla do naszego pokoju, zapalila nocna lampke, spojrzala sie na moje krzeselko, obudzila mnie; -dziecko obudz sie. - co sie stalo mamusiu? - Usiadziesz teraz na swoj fotel na kolkach – tak nazywano mój wozek inwalidzki – i poukladasz swoje rzeczy dokladniej, zebys mogla w zyciu doroslym zwrocic komus uwage tak samo jak ja Tobie teraz. Tak mi sie wtedy smacznie spalo, mialam wtedy piekny sen, ze z kims tancze walca. Bylam troche zla bo wiedzialam ze to byl tylko sen i nie chcialam zeby ten sen sie skonczyl. Moja mama pomogla mi usiasc na ten wozek inwalidzki, usiadla sobie na fotelu i czekala kiedy ja poukladam swoje rzeczy. Zawstydzilam sie bardzo, przeprosilam swoja mame i polozono mnie spac po raz drugi. Juz nigdy nie popelnilam tego bledu. Wroce sie pamiecia Drogi Czytelniku jak moznapokonac bariere po paralizu dzieciecym niejedna. Tak bardzo pragnelam sama przekladac kartki z gazety lub z ksiazki. A ja bardzo szybko czytam wzrokowo. Elementarz mój zawsze przekladal mi ktos z domownikow lub ktos w szkole. Chociaz tak krotko uczeszczalam do szkoly podstawowej. Kiedy juz umialam biegle czytac prosilam kogos zeby mnie przynosil ksiazki z biblioteki publicznej. Mialam w domu kilka ksiazek dla mlodziezy ale to bylo dla mnie nic. Majac lat 12 rodzicow moich w biblioteczce byla ksiazka Dolegi Mostowicza pt. Znachor. Widzialam jak pani Basia czytala ja sobie w swoim pokoiku i bardzo plakala nad ta ksiazka albo sie smiala. Bylam bardzo ciekawa co jest takiego smutnego albo smiesznego w tej lekturze. Poprosilam swojego bratanka – mial on wtedy 4 latka, zeby podal mi te ksiazke. Podal mi ja i pokryjomu zaczelam ja czytac. Bo zakazany owoc Drogi Czytelniku lepiej smakuje jak ten podany na talerzu. Tak mnie ta lektura wciagnela pomalu. Najgorsze bylo przekladanie kartek ale zeby moc czytac mialam dostosowany pulpit, który nakladal sie na mój wozek inwalidzki, ktorym moglam przyciagac broda albo ustami od siebie albo do siebie, bo w ten sposob moglam uczyc sie zadanych lekcji. Wpadlam na pomysl zeby nie porwac kartek przekladajac ustami stronice ksiazki wyszla mi jedna kartka dobrze. I tak pomalu zaczelam metode malpia jak ja to nazywalam. Moze to nieladnie brzmi ale mnie ten sposob mowienia podtrzymuje i samokrytyki o sobie. Wole sama siebie krytykowac niz jak ludzie mnie krytykuja, bo i spoleczenstwo samo siebie nawzajem krytykuje. Mój ojciec wszedl pocichutku do pokoju, a wtedy mialam uczyc sie wiersza M. Konopnickiej pt. W piwniczej izbie. Ojciec mój podszedl do mnie, wzial mnie za ramie – Jolus – obrocilam momentalnie glowe – a co Ty dziecko czytasz za ksiazke? - Tatuniu przylapales mnie - A wiesz dziecko ze ta lektura jest dla doroslych? - Tak wiem, przepraszam – A to nie wszystko dziecko powiedziec przepraszam, czy rozumiesz to co czytasz? - Wydaje mi sie ze tak – A mi sie wydaje ze jestes jeszcze za mala dziewczynka by czytac o tak powaznych sprawach, pozwol dziecko ze ja ci te ksiazke wezme – i polozyl na miejsce. - Czy moge wiedziec kto ci te ksiazke dal? - Tak twój ukochany wnuczek. - To ty wykorzystujesz male dzieci do tak powaznej lektury, bo wiesz ze on nie wie jaka ci ksiazke podaje? - To sie juz nigdy nie powtorzy – Mielismy do ciebie dziecko tak wielkie zaufanie ze nie bedziesz brala ksiazek z naszej biblioteczki i teraz bede musial o tym powiedziec mamie i bedziesz miala kare. W moim domu rodzice, kiedy mama karcila, to druga strona nie miala prawa sie wtracac i na odwrot tez tak bylo. Balam sie tej kary bo wiedzialam jaka ona bedzie. Spojrzalam na swego ojca blagalnym wzrokiem a wiedzialam o tym ze moje spojrzenie zmiekczy serce mojego ojca. - No dobrze dzicko nie powiem ale zeby to mi bylo ostatni raz – tak tatusiu to juz bedzie ostatni raz – ale pomyslalam sobie w duchu ze to nie bedzie ostatni raz i nie bylo. Nie moglam korzystac z biblioteczki rodzico. Wpadlam na pomysl ze przeciez jest inne wyjscie z sytuacji. Sklamalam proszac swojego brata który mnie bardzo kochal, ze jak bedzie w bibliotece, zeby wzial na swoja karte ksiazke i podalam mu tytul. - A komu ta ksiazka potrzebna? - Ojejku przestan, drugi ojciec jestes – Jestem juz ojcem – Ja wiem ale nie badz taki zacofany. Musze ci sie braciszku kochany przyznac, dorwalam sie do lektury ktorej nie wolno mi czytac. Powiedzialam mu o jaka lekture mi chodzi – O nie Jolu tej ksiazki ci nie przyniose – to nie, nie przynos. A bedziesz chcial zeby nie mowic cos rodzicom jak cos przeskrobiesz to i tak powiem. - Czy to jest Jolu szantarz? - mozesz nazywac jak chcesz mnie to jest obojetne. - Ty podlizuchu prosze wyjdz z mojego pokoju. I wyszedl. Wzielam olowek do ust a telefon stal akurat w moim pokoju. Wykrecilam nr najpierw zdjelam sluchawke ustami, wykrecilam nr do kolezanki starszej ode mnie o 5 lat. Porpsoilam ja zeby wziela te ksiazke o takim tytule jakim ja czytalam. Kiedy przyniosla mi ja do mojego pokoju schowala mi w takie miejsce zebym mogla ja wyjac sama. Kiedy bylam na spacerze z pania Basia, ja wiedzialam o tym ze nie powie rodzicom. Przeczytalam w ciagu 5 dni na 5 spacerach te ksiazke. Dowiedzialam sie ze sa jeszcze dwa tomy dalszego ciagu tej powiesci i pomalu zaczelam czytac dalszy ciag. Moja mama zauwazyla ze biore ze soba pulpit na spacer. Zapytala sie mnie – Jola po co ci ten pulpit? - Bo musze sie uczyc wiersza i przygotowywac do lekcji. I w ten sposob pani Basia nie wydala mnie i naszej slodkiej tajemnicy. Gdy mialam 17 lat, moja mama powiedziala mi ze moge juz czytac ksiazki z biblioteczki rodzicow. - Mamusiu ja juz je wszystkie znam na pamiec. - A skad? - A z biblioteki – A kto ci przynosil te ksiazki? - A niewazne, grunt ze nikt z domownikow. - To mozesz mi opowiedziec? I zaczelam opowiadac. Moja mama sie zadziwila, ze ma taka przebiegla corke i klamczuszke. - Mamusiu a Ty jak bylas w tym wieku, nie podkradalas komus ciekawiej lektury, ktora byla zabroniona. Moja mama usmiechnela sie delikatnie – No to mamusiu jestesmy ze soba kwita. Ojciec zapytal : - oj dziecko dziecko co ja mam z toba zrobic? - Nic. - Slyszalem dziecko – zwrocil sie do mnie ojciec – ze palisz papierosy? - Ja? A coz to za jakies nowe oszczerstwo? - Dziecko ty dawno juz palisz papierosy – tatusiu przestan bo to jest smieszne – jak ty sie do ojca odzywasz corko – krzyknela moja mama – przepraszam. Ten wiek byl najgorszy dla mnie, bo nie moglam sie ani wytanczyc ani wyszalec ani wybiegac a hormony moje tak samo pracowaly jak u innej mlodziezy. Zaczelam sie buntowac, chwilami nie odpowiadalam na pytania starszych osob, ingnorowalam jak ktos sie zwracal do mnie ze starszych osob i zaczelam sobie spiewac. Ktoregos dnia, pamietam, moja mama cos do mnie mowila, nie podobal mi sie ton i zaczelam sobie spiewac. Moja mama: - dziecko – zwrocila sie do mnie ostrym tonem – koniec twojego poblazania zebys tak traktowala doroslych, co ty sobie myslisz, ze jak jestes chora to mozesz sobie pozwolic na takie traktowanie innych osob? Ja spuscilam glowe na dol. - Kiedy do ciebie mowie prosze patrzec sie na mnie. Pomyslalam chwile, wiedzialam i zdawlam sobie z tego sprawe ze nie powinnam sie tak zachowywac wobec mamy i innych doroslych. Spojrzalam na mame i zapytalam – to po cos mnie urodzila? Ja sie na swiat nie prosilam. - Pani Basiu – odezwala sie mama – prosze moja corke odprowadzic do pokoju dziewczat. Jak przyjdzie maz to prosze powiedziec zeby nie wchodzil i nie wital sie z Jola, nie zasluguje na dzien dobry za takie zachowanie. To byla najgorsza kara jaka moglam otrzymac w 15 roku swojego zycia. Zaczelam sie buntowac – nie bede przyjmowac posilkow jak rodzice sie nie beda ze mna witac i zegnac na dobranoc. Nie moglo by mi przejsc przez mysl, ze ja pupilka rodzicow moglam byc tak srogo ukarana, bo wszystkie moje prosby byly od razu wykonywane. Siedzialam sama nawet nie wolno bylo wejsc mojej siostrze do pokoju i nikomu. Mogla wejsc tylko pani Basia i zapytac sie czy czegos mi nie potrzeba. A musialam przejechac przez pokoj tam gdzie siedzieli domownicy. Musialam wtedy pojechac i uzupelnic sprawy fizjologiczne. Przejechalam przez pokoj i powiedzialam dobrywieczor lecz nikt mi nie odpowiedzial. To nie – pomyslalam. Pani Basia zapytala sie mnie czy przynies mi obiad do pokoju. Powiedzialam ze dziekuje. Przyszla nauczycielka do mnie, odrobilam lekcje, sprawdzila moje nagranie na tasmie magnetofonowej i tak siedzialam po ciemku do godziny 21. Pani Basia weszla i zapytala sie czy ma mnie polozyc do lozka. - Tak – odpwoiedzialam. - A bedziesz jadla kolacje? - Nie dziekuje – choc bardzo mi sie chcialo jesc, a zeby zabic glod powiedzialam pani Basi ze bede pomalu rozbierac sie sama. - Czy mam byc przy Tobie Jolu? - Nie prosze do mnie przyjsc za 15 minut. Nie ma tego zlego co by na dobre nie wszlo. Wtedy po malu zaczelam rozpinac bluzke, wychodzilo mi to bardzo dlugo ale patrzac na scienny zegar, jedenguzik rozpinalam w dwie minuty, bralam do ust material i pomalu popychajac wskazujacym palcem prawej reki przelozylam guzi przez dziurke i po malu rozpielam cala bluzke. Odepchnelam sie reka od stolu, dojechalam do swego lozka, wyjelam ze swego lozka gorna część pidzamy przez glowe przeciagnelam bluzke, zdjelam 1 rekwa pomagajac sobie ustami, potem drugi rekaw lewej reki moglam zdjac prawa reka. Powiesilam na krzesle. Najgorzej bylo z bielizna osobista ale pomalu zdjelam ramiaczko od halki, potem drugie przelozylam lewa reka przez cala halke, przelozylam przez glowe i tak zdjelam halke naciagajac cala halke przez lewa reke przelozylam na prawa strone i powiesilam ja na krzesle. Najgorzej bylo z biustonoszem ale tez pomyslalam ze moge go zdjac. Zsunelam lewe ramiaczko prawa reka i przelozylam przez lokiec a potem zdjelam przez nadgarstek, potem wzielam wsadzilam lewa reke w prawe ramiaczko od spodu zsunelam znowu przez lokiec i sciagnelam przez nadgarstek. Najgorzej blo z rozpieciem ale znalazlam na to sposob. Przekrecilam przod do tylu i pomalu zaczelam rozpinac zapiecia. I znalazlam tez na to sposob. Zawsze pomagala mi w tym pani Basia w lazience. Wiedzialam ze bede musiala sie umyc ale musialam zalozyc gorna część pidzamy. Pidzama byla zapinana na guziki a zeby bylo predzej nigdy nie rozpinano mi guzikow od bluzy z pidzamy. Wtedy sciagnelam prawa reke przelozylam do rekawa, podciagnelam ustami po czym wsdzilam druga reke do rekawa, podciagnelam prawa reka, po czym przelzylam przez glowe, najgorzej bylo z opuszczeniem na plecy ale i na to znalazlam sposob. Wzielam napielam swoje miesnie zeby odchylic plecy od oparcia wozka, podlozylam lewa reke za plecy od dolu i pociagnelam wozek na dol i w ten sposob zalozylam bluze od pidzamy. Bylam z siebie bardzo dumna. Weszla do mnie pani Basia: - Jolusiu juz sie ubralas? Kto ci pomagal? - Pan Bog…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Jestem jaka jestem — czytnik · opowiadania