Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przygoda · 4 min czytania

Jestem pomocnikiem św. Mikołaja

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Każdy dzień w mojej pracy listonosza można nazwać wyjątkowym. Spotykam wielu różnych ludzi i często jestem świadkiem niecodziennych sytuacji. Chciałbym opisać zdarzenie, które najbardziej utkwiło w mojej pamięci. Pracuję w rejonie wiejskim. Zwróciłem uwagę na to, iż w wielu domach na wsi listonosz jest pewnego rodzaju „środkiem wychowawczym”, tzn. popularne jest straszenie małych niesfornych dzieci listonoszem. Powszechnie stosuje się zdanie: „jak będziesz niegrzeczny(a) to pan listonosz cię zabierze do tej dużej torby” lub „ooo przyszedł listonosz, który zabiera niegrzeczne dzieci” albo: „ listonosz, zabierz to niedobre dziecko”. Strach małych dzieci , które na mój widok chowały się za mamę lub tatę był dla mnie bardzo przykry. Nadszedł jednak dzień, który zadecydował, iż musiałem jakoś zareagować i zmienić swój zawodowy stereotyp wśród dzieci. Była późna jesień. Od rana ciemne, ołowiane chmury szczelnie przykrywały niebo. Padał deszcz, wiał wiatr. Rejon obsługuję na motorowerze i w taką pogodę musiałem odpowiednio się ubrać. Nieprzemakalna peleryna, choć utrudniała poruszanie się jednośladem, to skutecznie chroniła mnie przed przemoknięciem. Przemierzając rejon w deszczu i chłodzie dotarłem do domu, w którym nader często stosowano środek wychowawczy w postaci listonosza. Nie zdejmując kasku z głowy wszedłem do sieni i zapukałem do drzwi. Nic. Żadnego „proszę”. Zapukałem jeszcze raz. Znowu nic. Pewnie gospodarze wyszli do obejścia. Wszedłem, by list zwykły, który dla nich miałem, położyć na stole w kuchni. W małym korytarzyku o mało nie zderzyłem się z może trzyletnim chłopczykiem. On stanął jak wryty. Patrzył na mnie szeroko otwartymi oczami, był bardzo przerażony. Ja również…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Jestem pomocnikiem św. Mikołaja — czytnik · opowiadania