Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 11 min czytania

Jestem prawdziwa roz.3

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Mało kto wie, że rodzina potrafi ranić najbardziej. Ci, którzy powinni nas wspierać, często w naszej obronie potrafią najdotkliwiej zranić. A to wszystko z tego powodu, że czasami po prostu nie są pewni, co jest dla nas najlepsze. Myślimy wtedy, że jeśli Oni nie wiedzą, to kto ma. Zdarzają się sprawy, przed którymi trudno jest wyjść obronną ręką. Dokonując wyboru, zawsze starają się wybierać tzw. mniejsze zło. Tylko dla kogo to zło będzie w rzeczywistości mniejsze?

***

Chciałam tylko dojechać do domu, otulić się pieleszami i zapomnieć o tym wieczorze... To było zbyt dużo dla mnie. Najpierw rzucił mnie Adam. Potem okazuje się, że Andrzej poleciał za tą siksą... Kubą się nie przejmuje (mam go gdzieś). Ale Andrzej... To naprawdę za dużo. Przy nim czułam się naprawdę szczęśliwa. Adam musiał ze mną przebywać z przymusu. Andrzej dlatego, że chyba lubił moje towarzystwo. Nie mówię o miłości, bo coś takiego nie istnieje. To tylko puste słowa, które można kupić. Mogę kupić od kogoś innego nowe uczucie. Mogę wybrać lepszego towarzysza, śmieszniejszego, bardziej rozrywkowego i ładniejszego niż Adam. A chciałabym Andrzeja... Ale na niego już jest za późno. Na pewno mnie nienawidzi za to co zrobiłam Olce. A to wszystko JEJ wina. Gdyby nie pojawiła się w tej szkole, teraz nadal byłabym z Adamem, a o Andrzeju bym nawet nie myślała... Boże! Czuję się taka samotna! Tak bardzo chcę, aby ktoś mnie kochał! Kiedyś wierzyłam w miłość. Zanim umarła moja mama. Jedyna osoba, która była mi bliska. Jedyna, która mnie kochała. Samochód zajechał pod dom. Było już późno, więc od razu, gdy tylko weszłam, skierowałam się do mojego pokoju. Byłam jeszcze na schodach, gdy kątem oka zobaczyłam jak otwierają się drzwi na dole. Pewnie normalnie bym nie zwróciła na to uwagi, gdyby nie fakt, że TO TE drzwi. Jedyne, które były zamknięte na klucz. Jedyne, w całym domu do którego nie mogłam wchodzić. Na ile to było możliwe, schowałam się i obserwowałam. Z za drzwi wyszedł ojciec (właśnie zbierał się do pracy). Zobaczyłam jak chowa klucz do pokoju pod wazą, która stała na stoliku koło drzwi, po czym wyszedł przez główne wejście. Po chwili usłyszałam warkot silnika. Zawsze byłam ciekawa co znajduje się za tymi tajemniczymi drzwiami. Ojciec nigdy nie pozwalał wchodzić do tego, jedynego pokoju. Mówił, że to jego prywatny pokój. Aby mieć pewność, że nie będę wchodzić, zamykał je na klucz, który potem chował. Ale teraz już wiem gdzie on jest i nic mnie nie powstrzyma przed wejściem tam. Powoli i cicho podeszłam do drzwi. Już czułam dreszczyk emocji. Sięgnęłam po klucz pod wazą i włożyłam go do dziurki. Przekręciłam klucz i uchyliłam lekko drzwi. Na razie nie wiele było widać: komoda, okno... Uchyliłam bardziej i zobaczyłam róg łóżka. Jeszcze bardziej uchyliłam i zobaczyłam coś... czego się nie spodziewałam... - Mama...? Mama! Kobieta, którą nazywałam matką i o której sądziłam, że nie żyje od pięciu lat, teraz leży w łóżku. Żywa! Podbiegłam i uklęknęłam przy niej. Szarpałam ją za ramię płacząc. - Mamo, mamo, mamo, mamo. Proszę, obudź się! Powiedz coś! Mamo! MAMO! MAMOO!!!! Nawet nie usłyszałam kroków i otwieranych drzwi. Poczułam jedynie delikatne objęcie. - Kochanie, spokojnie. Twoja matka... Ona się nie obudzi. Jest w śpiączce. Od pięciu lat. Nie mogłem pozwolić jej leżeć w szpitalu, dlatego ją tu sprowadziłem. Kochanie, tyle razy prosiłem, błagałem o eutanazję dla niej. Ale żaden sąd się nie zgodził. Gdy sens tych słów dotarł do mnie, byłam wściekła. Powiedział to tak spokojnie, jakbym nie wiedziała co to jest. A ja wiem! To znaczy, że ojciec chciał odłączyć ją od aparatury podtrzymującej życie. A to oznaczałoby, że moja matka naprawdę umrze! No i co z tego, że jest w śpiączce! Ważne, że w ogóle jest z nami. - Chcesz zabić mamę?! Ty draniu! Mało ci?! Najpierw ją ukrywasz przede mną, a teraz chcesz ją zabić! Jesteś potworem! Słyszysz?! Jesteś potworem! Nie pozwolę... Nie pozwolę ci jej zabrać!!! - Kochanie... właśnie dlatego starałem się, byś tego nie widziała. Po to właśnie były zamykane drzwi. Abyś mogła spokojnie żyć ze świadomością, że twoja mama nie żyje. A nie łudzić się nadziejami. - Chociaż to bym posiadała! Teraz nie mam niczego! A to wszystko przez ciebie! Gdyby nie ty, nigdy bym nie odebrała mojej przyjaciółce chłopaka, którego nawet nie kocham! Bo chciałam, aby ktoś mnie kochał! - Kochanie... - Zamknij się! Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego! Odepchnęłam go i uciekłam. Nie wiedziałam gdzie mam biec. Wiedziałam jedynie, że byle dalej od niego. Jeszcze się nie zmęczyłam, gdy już odbiegłam od domu i zdałam sobie sprawę, że szpilki nie podchodzą pod kategorię sportowych butów i trochę niebezpiecznie się w nich biega. Szłam może z półgodziny, nie myśląc o niczym konkretnym, gdy moje nogi zaprowadziły mnie do internatu, w którym w ciągu tygodnia mieszkam. Już wiem czemu ojciec na niego nalegał. Było już mi bardzo zimno (nie zdążyłam wziąć żadnej kurtki), więc postanowiłam wejść do środka. Nie skierowałam się do pokoju. Weszłam do sali o lustrzanych ścianach. Internat ten słynie z lekcji baletu. Mama kiedyś tańczyła w balecie. Lubiłam patrzeć jak tańczy i…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Jestem prawdziwa roz.3 — czytnik · opowiadania