Rodzina · 3 min czytania
Jestem wolontariuszką.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Na początek De Mono "Bo dziś już nie ma nas".
Weszłam w inny świat. Całkiem nowy, który intrygował mnie od zawsze. Postawiłam nogę po drugiej stronie progu. Otowrzyłam delikatnie drzwi, za którymi stała p. Maria. Zostałam odrzucona. W następnym pokoju zostałam obdarowana ciepłem, sympatią i zainteresowaniem. Pani Tereska jest dzieckiem uwięzionym w ciele kobiety 60-70 letniej. Pani Tereska lubi "Czerwonego kapturka", sprzątać, rysować i kolorować, kiedy jej się czyta [sama nie potrafi], spacery, rozmawiać. Z rozmową jest gorzej. Muszę zadawać łatwe pytania, na które nie trzeba wymyślać długich, trudnych odpowiedzi. Pani Tereska jest drobną, niską kobietą o dużych, brązowych oczach, w których ukryte jest wiele ciepła, miłości, które chyba przeszły wiele. Brązowe spojrzenie patrzy się na mnie z ufnością, z nadzieją, że będę zawsze. Patrzą się z ogromnym ciepłem. Choć spotkałam się z panią Tereską dopiero po raz drugi, jej obecność już jest dla mnie jak najcenniejszy skarb, ma miejsce w moim sercu. z p. Tereską nie porozmawiam na ważne tematy, nie zapytam czy ma dzieci, wnuki, czy ktoś ją odwiedza. Nie dowiem się niczego o niej. Próbowałam zapytać się jakie ma cechy charakteru? Nie rozumiała. Patrzyła się na mnie swoim ciepłem…