Zbrodnia · 5 min czytania
Jesteś szczęśliwy?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
To był zwyczajny dzień w biurze. Asystentka podała Jamesowi dokumenty z bilansem tygodnia. Rzucił okiem na jej biodra gdy lekko nimi kołysała odchodząc od biurka. -Pani Gosiu. Mógłbym dostać kawę? -Oczywiście. -Ujrzał jej uśmiech i to przelotne spojrzenie po którym miał siły do pracy. Przejrzał pocztę. Kilka reklam które od razu usunął, kilka zgłoszeń klientów, jedna propozycja na weekend od przyjaciół, którą niestety musiał odrzucić z powodu natłoku spraw. W folderze znajdował się jeszcze jeden list. Jamesa zdziwił adresat <[e-mail]> Zastanawiał się czy nie potraktować to jako spamu ale pomyślał że różnie to z ludźmi bywa więc go otworzył. „Jesteś szczęśliwy?” brzmiała treść wiadomości. I to wszystko? Może to jakaś reklama? -pomyślał w duchu. Po chwili zapomniał o sprawie.
W windzie porozmawiał z panią Gosią o planach na jutro, pożegnał się i poszedł w swoja stronę. Po drodze wstąpił do sklepu i zrobił zakupy. Wszedł na pierwsze piętro odnowionej niedawno kamienicy. Na drzwiach swojego mieszkania znalazł przyczepiona kartkę „Jesteś szczęśliwy?” -Tak. Jestem szczęśliwy- powiedział na głos. Chciał sprawdzić czy ktoś z niego żartuje. Może przyjaciele robią mu kawał? Teraz przypomniał sobie maila, którego dziś otrzymał. To na pewno jakaś reklama -zapewnił sam siebie. Rozejrzał się po korytarzu i wszedł do środka. Mieszkanie wydawało się dziwnie puste.
-Rok. Gdzie jesteś? Kici kici. Pan przyszedł. -Potrząsnął torbą z zakupami, w której zagrzechotała sucha karma. -Rok. Kiciuś. Zobacz pan kupił świeżą rybkę. Po chwili szary kociak z białymi plamkami wszedł przez okno - przecież wszystkie okna zamykam rano -pomyślał- może zapomniałem bo się nie wyspałem dzisiaj dobrze. Odgarnął zasłony po czym przeszedł do kuchni. Z zamyślenia wyrwał go Rok, który zahaczył o siatkę z pomidorami, a te z kolei pospadały z blatu na podłogę. -Rok! Ty głupi sierściuchu. -Na podwyższony ton wypowiedzi swojego pana Rok stał się potulny i zaczął mruczeć. Dopiero teraz James dostrzegł kartkę przywiązaną do ogona swojego pupila. Rozwinął ją „Jesteś szczęśliwy?” -No to jest już jakaś paranoja. Żeby tak dręczyć zwierzęta?! Wyrzucił kartkę do śmieci i zaczął przygotowywać obiad. Chwile później odebrał telefon od przyjaciela. W tle było słychać muzykę. -Elo. Czekamy w "rajskim". Zjawisz się? -Spoko. Zaraz będę. Ubrany w płaszcz wyszedł na ulice. Padał deszcz. Żeby dojść do rajskiego pubu musiał przejść przez…