Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Jeszcze tyle czasu

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

-Jeszcze tyle czasu - powiedział, właściwie nie myśląc o tym, co mówi. Stał tylko jak słup soli, w martwym bezruchu, walcząc ze swoimi myślami, które jak cienkie wiązki światła przelatywały mu przez głowę. Wkoło niego miasto tętniło życiem - samochody mijały się, jakby ludzie, którzy są w środku, brali udział w jakimś szaleńczym wyścigu, w którym wygrywa ten, który pierwszy dojedzie do swojego celu. Bez względu na wszystko. Czerwone. Wszystko zatrzymało się w bezruchu, by później na sygnał zielonego światła wystartować, nie przejmując się niczym innym - tylko czasem, który pozostał do ukończenia wyścigu. Ludzie na chodnikach w pośpiechu przemykali, jak gdyby gdzieś tam, w głębi miasta, na którymś z dachów czaił się snajper, polujący na każdego z nich. Wszyscy uciekali w popłochu, nie wiedząc, czy będą żyć, czy za chwilę trafi ich jego kula, i umrą w konwulsjach. Ich przygarbione sylwetki przypominały mu worki takie zwykłe - na śmieci, tylko że prawie wszystkie były szare. Rzadziej kolorowe. Wszystkie gdzieś zmierzały. Skulone, przestraszone - jak zwierzęta w lesie, kiedy w pobliżu czai się drapieżnik. Gdzie oni wszyscy tak biegną - pomyślał. Jak w ogóle można tak szybko chodzić? Większość z nich szła samotnie - wpatrzona w chodnik, jakby prosząc, by zaczął poruszać się w ich kierunku, by być wcześniej na miejscu. W pracy, sklepie, w domu. Wszyscy, bez wyjątku szli tak szybko, ze równie dobrze mogliby w tym tempie biec, ale wtedy wyglądaliby inaczej niż reszta. Stał tam - na środku chodnika, który uporczywie nie chciał się poruszyć w żadną ze stron. Nieubłaganie wciąż leżał w tym samym miejscu. Dlaczego oni wszyscy się tak spieszą - stojąc nieruchomo myślał milion razy szybciej, niż chodzili ludzie, niż jeździły samochody. Nie mógł odegnać od siebie myśli, które kąsały go jak komary w letnią noc. Zastanawiał się, czy wygląda dziwnie, stojąc na środku chodnika, patrząc w dal, nie zwracając uwagi na nic co go otacza.- na ludzi, samochody, i na nią - kobietę, która stała przed nim, i już od jakiegoś czasu czyniła mu wyrzuty, nie pamięta już o co jej chodzi. Teraz myśli już tylko o tym, czy ona zdaje sobie sprawę, że jej głos, który kiedyś głaskał jego słuch swoim aksamitnym brzmieniem, wypełniał jego serce słodyczą, której nigdy wcześniej nie zaznał żaden człowiek. Głos, który mógłby zapobiec wszystkim wojnom, głos, który układał go do dobrych snów, głos, który był lekiem na każdy ból, teraz sam zadaje cierpienie. Jest jak szerszeń, który raz po raz uderza z coraz większą zaciekłością. Ciekawe, czy ona o tym wie. Ciekawe, czy wie, że jest jedyną osobą w jego życiu, która dała mu prawdziwe szczęście. Na pewno kiedyś wiedziała, teraz - sam już nie wie. Stał tylko z posępną miną, wiedząc, że ma już dość tego świata, który zmierza do końca w zawrotnym tempie. O! Stłuczka. to normalne, jeśli się jeździ nie zwracając…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Jeszcze tyle czasu — czytnik · opowiadania